piątek, 27 lutego 2015

To nie koniec

To opowiadanie jest dla Bożeny Ulewicz.
Oczywiście też byłam na twoim blogu i stwierdzam, że jest świetny.
No dobra. Może nie wiecie, ale to opowiadanie będzie z Jiminem.
Hope you like it.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No hej.
 Dobra, chyba to nie powinno się tak zaczynać, no dobra to od początku.
To ja jestem Alisa  pochodzę z Ameryki, a dokładniej z Nowego Yorku i mam 16 lat, mam oczywiście na myśli ten wiek koreański, bo tutaj liczą rok do przodu.
Rok temu przeprowadziłam się do Seulu, w Korei Południowej, a dlaczego? Bo moich rodziców przeniesiono akurat tutaj i oboje teraz pracują w wytwórni Big Hit.
Po roku język umiem znakomicie, znajomych w szkole mam, ale nie jestem jakaś bardzo popularna, po prostu każdy mnie z kąś kojarzy, ale osoby z którymi się najlepiej dogaduję to moja paczka, czyli bliźniacy Kodi i Kameron i moja BFF Sonia. Wiem, mają nietypowe imiona.
Ja sama jestem artystyczną duszą, co przeszło na mnie z moich rodziców. Kocham rysować, tańczyć, śpiewać i grać przede wszystkim na gitarze, z resztą wszędzie ją mam ze sobą.
Czy jestem zakochana?
Tak. W chłopaku, który dostał się do wytwórni i razem z szóstką chłopaków są traine. Wiem o nich wszystko, a to dlatego, że mój tato jest zastępcą kierownika wytwórni, moja mama sekretarką i sama się z nimi bardzo dobrze przyjaźnię.
A więc on nazywa się Park JiMin. Jest przecudowny. Umięśniony, wysportowany, przystojny, ma piękne czekoladowe oczy , jest miły i uprzejmy. Po prostu chodzący ideał.
Często jestem u nich na próbach, bo ja w sumie też tam pracuję. Pomagam choreografowi w układach i w ogóle.
Dzisiaj zaraz po szkole, kiedy tylko się pożegnałam z moją paczką, poszłam od razu do wytwórni. Kiedy doszłam, miałam jeszcze dużo czasu, więc poszłam po klucze do sali, by później ją otworzyć i grać sobie na gitarze. Miałam w sumie do skończenia piosenkę.
W sali usadowiłam się w swoim ulubionym miejscu, między ścianą, a lustrem i zaczęłam grać i śpiewać. Zawsze kiedy gram zamykam oczy  wczuwam się w melodię.
Kiedy skończyłam grać otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą Jimina. Siedział pzede mną po turecku i patrzył się na mnie rozkochanym wzrokiem. Popatrzyłam na niego zdziwiona.
-Yhm, mogę ci w czymś pomóc Jiminie?
-Nie, ale czemu nie jesteś traine?
-Nie rozumiem.
-Przecież potrafisz tańczyć i śpiewać, więc czemu?
-Yhm, no, po prostu, ja, no, ten. Nie lubię występować publicznie, wtedy się stresuję.
-Naprawdę!?
-Yhm.-spuściłam głowę wpatrując się w podłogę, kiedy poczułam jego dłoń na moim podbródku, uniósł go i posłał mi uroczy uśmiech.
-Jeśli chcesz Alisa to ci pomogę przezwyciężyć ten strach przed występami.
-Naprawdę.
-Pewnie, z wielką przyjemnością.
-Dziękuję.
Rzuciłam mu się na szyję i mocno przytuliłam. W tym momencie do sali weszła reszta chłopaków i choreograf. V ze skrzyżowanymi rękami na piersi powiedział.
-Nie przeszkadzamy wam gołąbeczki?-od razu się odsunęłam, wstałam i wzięłam swoje rzeczy kierując się do wyjścia.
-Za chwilę wrócę.
Pobiegłam do biura taty i zostawiłam rzeczy na kanapie. Nie było go w środku, co oznaczało, że pewnie jest na spotkaniu.
Zbiegłam do sali ćwiczeń, gdzie byli już wszyscy, dołączyłam do choreografa i zaczęliśmy próbę.

~5 godzin później~

-Dobra to powtórzymy jeszcze raz i na dzisiaj koniec.
Głos Rap Mona rozbrzmiał na sali i włączył muzykę. Choreograf poszedł jakąś godzinę temu i byliśmy sami. Zaczęliśmy tańczyć. W głowie powtarzałam kroki, kiedy nagle zahaczyłam jedną nogą o drugą i jak długa runęłam na ziemię. Od razu poczułam okropny ból w kostce, na co głośno jęknęłam. Muzyka się zatrzymała i podbiegł do mnie Jimin. Czy on naprawdę musi mi tak utrudniać wszystko?
-Nic ci nie jest Alisa?
-N-nie, j-jest o-o-okey.-ledwo co mówiłam, bo kostka nie dawała za wygraną.
-Właśnie widzę.-teraz zwrócił głowę do Rap Mona-Idę ją zaprowadzić do szpitala. Wrócę później do dormu.
-Okey.
  Wziął mnie na ręce i wyszliśmy, on wyszedł, ze mną na rękach z budynku. Szpital był niedaleko, więc po 5 minutach byliśmy na miejscu. Nie było dużej kolejki, więc od razu nas, mnie przyjęli.
Jak się okazało miałam tylko skręconą kostkę i założyli mi langetę na 2 tygodnie. Super po prostu.
Kiedy miałam już założone "coś", Jimin znowu wziął mnie na ręce i zaprowadził do wytwórni, do gabinetu mojego taty. Kiedy weszliśmy stał z mamą, gotowy do wyjścia. Od razu do nas podeszli.
-Alisa, co ci się stało?-zatroskany ojciec podszedł do mnie i ściągną mnie z rąk Jimina.
-Podczas próby potknęłam się o własne nogi i skręciłam kostkę.
-Boże, no ładnie. A na ile masz nosić tą langetę?
-2 tygodnie i może ja już pójdę. Dobranoc.-tym razem odezwał się Jimin i skierował się do wyjścia.
-Dziękujemy. Dobranoc. Wiesz Alisa, teraz to masz 2 tygodnie siedzenia w domu.
-Przepraszam.
-Nie przepraszaj, to był przypadek.
Wyszliśmy z biura i wsiedliśmy do samochodu. Po 20 minutach podróży byliśmy w domu.
Kiedy tylko byłam u siebie w pokoju od razu poszłam spać.

~oczami Jimina~

Po 30 minutach byłem w dormie. Od razu poszedłem wziąść prysznic. Kiedy skończyłem owinąłem ręcznik na biodrach i poszedłem do pokoju się ubrać. Jak już się ubrałem dołączyłem do chłopaków, którzy siedzieli w salonie i oglądali film.
-I jak?-Kookie zwrócił się do mnie, kiedy tylko usiadłem na kanapie.
-Ale co?
-No Alisa, co z nią?
-Aa, skręciła kostkę i nie może tańczyć przez 2 tygodnie.
-Słabo.
-No.
-A zwłaszcza dla ciebie hyung.
-Co ty bredzisz Kookie?
-Nic, nic.
-Dobra to ja idę spać, zmęczony jestem. Dobranoc.
-Dobranoc.
Poszedłem do pokoju, który znajdował się na samym końcu mieszkania i od razu poszedłem spać.
~oczami Alisy~
Rano wstałam i od razu poszłam, a raczej poskakałam do kuchni, z zamiarem napicia się czegoś.
Nagle zawibrował mi telefon.
"Jak się czujesz? Jimin xx"
Od razu odpisałam.
"Już lepiej, ale noga nadal boli. Dzięki za wczoraj"
Dopiłam sok i poszłam się przebrać. Kiedy byłam już przebrana poodpisywałam do moich przyjaciół i siedząc na kanapie dostałam smsa od Jimina.
"Nie ma za co."
~3 tygodnie później, sala prób~
-Gdzie jest Jimin? Alisa?
-Tak Rap Mon?
-Gdzie on jest?
-Nie mam pojęcia.
Dzisiaj jest moja pierwsza próba od dnia kiedy skręciłam kostkę, a nie ma akurat Jimina. Ciekawe gdzie jest.
Nagle usłyszałam trzask drzwi i do sali wbiegł zdyszany Jimin. Podeszłam do niego i wykorzystując fakt, że podpierał się rękami o kolana trzepnęłam go w tył głowy.
-Ała za co to?-złapał się i zaczą masować obolałe miejsce.
-Chim Chim, spóźniłeś się.
-Przepraszam, byłem u producenta. Alisa zostałaś traine.
-C-co? Jak?
-Rozmawiałem ostatnio z twoimi rodzicami i się zgodzili, więc poszedłem do choreografa i wziąłem nagranie jak grasz i śpiewasz. Pokazałem je producentowi, a on od razu cię przyją. Będziesz gwiazdą.
Rzuciłam mu się na szyję, ale po chwili dałam mu z liścia.
-A to za co?
-Za to, że mi nie powiedziałeś, a to...-podsunęłam się i go namiętnie pocałowałam-...za całą resztę.
Odsunęłam się i włączyłam muzykę, a oni dalej stali jak bryły lodowe, więc klasnęłam w ręce.
-Ej, skały lodowe, zaczynamy?
Od razu zaczęliśmy tańczyć.
Próba trwała jak zwykle przez 5 godzin. Po próbie poszłam wziąść prysznic w szatni i kied wyszłam spotkałam Jimina opartego o ścianę. Kiedy mnie zobaczył od razu do mnie podszedł.
-Alisa, posłuchaj. Już od dawna chciałem cię o to zapytać, ale jakoś nie było okazji. Hmm, no ten, ja cię kocham i chodzi o to, no, czy zostaniesz moją dziewczyną?
Na początku jako osoba nierozgarnięta musiałam przyswoić fakty, ale po chwili podsunęłam się i złożyłam na jego ustach, drugi już tego dnia, namiętny pocałunek, tylko, że tym razem o wiele dłuższy. Kiedy odsunęłam się od niego uśmiechnęłam się.
-To znaczy tak?
-Tak.
-To ja cię odpriwadzę do domu. Dobrze?
-Pewnie.
Pieszo do mojego domu było jakieś 45 minut, ale nie przeszkadzało mi to. Wręcz przeciwnie.
~2 miesiące później~
-JAK MOGŁEŚ SIĘ Z NIĄ CAŁOWAĆ? CZY JA DLA CIEBIE NIC NIE ZNACZE?
-Alisa, posłuchaj to nie tak...
-TO NIE TAK, A NIBY JAK. PROSTE, ZNUDZIŁAM CI SIĘ, WIĘC ZNALAZŁEŚ SOBIE INNĄ!
-Nie, Alisa, poczekaj.
Wybiegłam z ich mieszkania jak najszybciej. Łzy leciały mi po policzkach, przez co obraz był zamazany. Wbiegłam na ulicę. Usłyszałam pisk opon, czyjś krzyk, poczułam ból, a później tylko ciemność.
~oczami Jimina~
-Nie, Alisa poczekaj.
Wybiegła z naszego mieszkania.
-O co jej chodziło Jimin?-podszedł do mnie Suga i położył mi rękę na ramieniu.
Wybiegłem za nią. Kiey byłem na chodniku, zobaczyłem ją na jezdni i nadjeżdżający samochód.
Usłyszałem pisk opon.
-ALISA!
Nie zdążyłem jej uratować, od razu podbiegłem i wybrałem numer na pogotowie. Po 10 minutach przyjechali, pozwolili mi jechać z nimi.
Czekałem przy jej łóżku i płakałem.
-Alisa, jeśli mnie słyszysz, to posłuchaj. Nic między mną, a tamtą dziewczyną nie jest, to ona się na mnie rzuciłam. To nie jest koniec, nie poddam się dopóki mi nie uwieżysz.
Całą noc spędziłem w szpitalu. Rano przyszli jej rodzice i poszedłem do domu się przebrać, żeby zaraz znow wrócić.
~oczami Alisy~
To dziwne uczucie kiedy zaczynasz wszystko czuć i wraca ci śeiadomość, okropieństwo.
Zaczęłam powoli otwierać oczy, kiedy już w miarę widziałam, zobaczyłam przy moim łóżku Jimina, ale on płakał.
-Ktoś umarł, że płaczesz?
-A-alisa, ty żyjesz. Ja myślałem, że się już nie obudzisz.
-Źle myślałeś, a teraz wytłumacz mi wszystko.
-Dobrze, a więc mieliśmy próbę i ona poprosiła mnie, żebym z nią a chwilę poszedł, bo musimy porozmawiać. No to wyszedłem, a ona się do mnie przyssała, jak gdyby nigdy nic. Więc zacząłem ją odpychać, ale wtedy ty przyszłaś. Później na drugi dzień, kiedy byłaś u nas w dormie, próbowałem ci to wyjaśnić, ale ty nie chciałaś mnie słuchać i wbiegłaś pod ten samochód.
-Przepraszam, powinnam od razu cię wysłuchać.
Po moim policzku spłynęła pojedyńcza łza.
-Jimin, t-t koniec.
-Ale dlaczego?
-Powinieneś mnie po tym rzucić.
-Nie wygłupiaj się.
-Wybaczasz mi?
-Ja tobie, chyba ty mi.
-Dobra to ustalm tak, ja ci wybaczę, jak ty mi. Okey?
-Okey.
Rozmawialiśmy do wieczora i tak codziennie.
~rok później~
-Kocham cię Alisa
- Ja ciebie też,wiesz chyba powinniśmy wracać na dół, wiesz impreza z okazji mojego debiutu.
-Dobrze, tylko poczekaj chwilkę.-uklękną na kolano i wyją z kieszeni pierścionek
-Wyjdziesz za mnie?
-Tak.

3 komentarze:

  1. Dziękuje za ten śliczny scenariusz :3 Trochę smucę się, że opowiadanie się kończy, ale napiszesz może inne i to o Jiminie ^^ Nie wiem jaki ci jeszcze podziękować i wyrazić swój podziw, bo mi słów zabrakło... Opiszę to w jednym słowie: CUDO. Życzę weny na więcej scenariuszy :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i właściwie to nie jest pełny scenariusz, ale już to poprawiam, bo na telefonie cuś się spsuło.

      Usuń
    2. I tak jest świetne :3 Czekam na kolejny rozdział tamtego opowiadania ^^

      Usuń