sobota, 14 lutego 2015

Rozdział 8 - Szansa

I co jak tam poprzedni rozdział? Mi się nie podobał, z resztą żadne moje opowiadanie mi się nie podoba.
No ale dobra, miłego czytania.
Mam badzieję, że się spodoba.
P.S. opowiadanie zaczyna się wersją Sumy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Obudziłam się wtulona w Taeyhunga, w jego pokoju. Chciałabym się tak codziennie budzić. Kiedy tak przebudzałam się usłyszałam dźwięk migawki. Od razu otworzyłam szezej oczy i zobaczyłam Suge z Jinem z telefonami w ręce.
-Idioci co wy robicie!?!-zaczęłam na nich krzyczeć, a Tae od razu się obudził. Wyszłam spod kołdry i chciałam im zabrać te telefony, ale byłam za niska. Podskakiwałam tak, aż zobaczyłam za sobą cień V, który zabrał im telefony.
-Nie ładnie to tak robić zdjęcia komuś kto śpi.-odparł trochę z sarkazmem.
-Przypominam ci,że jesteśmy od ciebie starsi.
-Przypominam, że mam wasze telefony.
-Dobra chłopaki dość. Taeś daj mi te telefony.-podał mi telefony i pobiegłam do salonu, gdzie siedział Rap Mon, Kookie i dziewczyny-Jak coś to mnie tu nie ma.
W tej samej chwili do salonu wpadł Jin i Suga.
-Widzieliście Sumy?
-Chyba pobiegła na górę.-Rap Mon ledwo powstrzymał śmiech.
-Dzięki.
Kiedy usłyszałam, że poszli, wyszłam z ukrycia i zaczęłam usuwać nasze zdjęcia. Najpierw z telefonu Sugi, a pócźniej Jina.
-Co ty robisz z ich telefonami?-poszedł do mnie zaciekawiony Kookie.
-Robili nam zdjęcia jak spaliśmy.-położyłam telefony na stoliku i usiadłam na kanapie.
-Wam?-szyderczy uśmieszek wkradł się na twasz Jess.
-Oj no, ja nawet nie wiem jak tam się znalazłam.
-Zasnęłaś wczoraj jak rozmawialiśmy.-Rap Mon poczochrał mnie po włosach.
-Hyung nie rób tak.
-To ty nie zdrabniaj naszych imion.-Jungkook nadymał policzki, przez co był jeszcze bardziej słodszy.
-Mi tam się to podoba.-w tym momencie do salonu wszedł Tae w samych spodenkach.
-Wiecie co. Ja już pójdę, muszę się ogarnąć. Dziewczyny idziecie?
-Myśmy już były. Idź i później przyjdź do nas.
Wyszłam i skierowałam się do naszego mieszkania. Otworzyłam drzwi i od razu poszłam do łazienki, zmyłam resztki makijarzu i weszłam pod prysznic. Szybko się umyłam i owinięta w sam ręcznik poszłam do swojego pokoju. Z szafki wyciągnęłam jaskrawo-zieloną bokserkę i jasne dżinsy. Kiedy już byłam ubrana, usiadłam na łóżku i przypomniał mi się wczorajszy wieczór, a może to już było dzisiaj, a mianowicie nad Tae, który wczoraj wyznał mi miłość. Nie wiem co o tym myśleć. Zawsze kiedy miałam jakieś problemy po prostu brałam gitare i grałam, więc czemu teraz nie sróbować? Wzięłam gitarę i zaczęłam bezsensownie na niej grać. Kocham takie chwile kiedy tak sobie po prostu gram. Po jakiś 10 minutach skończyłam, więc położyłam ją na łóżku i poczułam jak ktoś obejmuje mnie w talii.
-Ślicznie grasz.-teraz to już wiedziałam, że to Tae.
-Taeś, przestraszyłeś mnie.-obróciłam się w jego stronę, a on pocałował moje usta.
-Dobrze księżniczko, chodź zabieram cię na spacer.
-No dobrze.
Chwycił mój nadgarstek i pociągną w stronę wyjścia z budynku. Kiedy byliśmy na zewnątrz puścił mój nadgarstek i delikatnie chwycił moją dłoń. Nie wiem gdzie zabierał mnie Tae, ale przez całą drogę szliśmy w ciszy, a ja nie mogłam się powstrzymać od patrzenia na niego. W końcu on to też zauważył i obrócił się w moją stronę, przez co nasze oczy się spotkały. Od razu odwróciłam wzrok czując, że się rumienię.
-G-gdzie idziemy?-wydutkałam lekko speszona.
-Za chwilę będziemy.
Po jeszcze jakiś 10 minutach drogi, doszliśmy do parku, ale nie zatrzymywaliśmy się, tylko dalej szliśmy. W końcu zaczęły mnie boleć nogi, co jak co ale dawno nie ćwiczyłam. W reszcie zatrzymaliśmy się pod wielkim drzewem niedaleko jeziorka. Pod drzewem była ławka na której usiadłam od razu.
-Pięknie tu, prawda?-popatrzyłam na Tae, który wypowiedział te słowa, a teraz wpatrywał się w jeziorko-Zawsze tutaj przychodzę, jak tylko mam trochę czasu. Nie byłaś tu nigdy, prawda?
-Nie, nie byłam. Pochodzę z tego samego miasta co Hobi. Naprawdę jest tu ładnie.
Siedzieliśmy tak i patrzyliśmy na piękny krajobraz.
-S-Sumy posłuchaj. Chciałabyś zostać moją dziewczyną?
-C-co?
-Daj mi szansę, proszę.-uklękną przede mną-Proszę, chociaż jedną.
-Wstań.-powiedziałam z pełną powagą w głosie, choć w duchu śmiałam się jak małe dziecko, wstał i patrzył w ziemię.-Taeś jasne że się zgadzam.-rzuciłam mu się na szyję, całując go na policzek-Nawet nie wiesz jak długo na to czekałam.
Przytulił mnie i chwilę tak staliśmy kiedy poczułam, że coś na mnie kapło. Odsunęłam się i popatrzyłam w górę. Przed chwilą niebo było czyste, a teraz? Teraz było na nim pełno chmur burzowych i na ziemie zaczęło spadać co raz to więcej kropel.
-Oppa, wracajmy, dobrze?
-Dobrze.
Ruszyliśmy szybkim krokiem, i co raz to bardziej zaczęło padać. Kiedy byliśmy w połowie drogi lało tak, że bardziej się chyba nie dało. Byłam przemoczona i co raz to bardziej odczuwałam mój dotychczasowy brak kondycji. W końcu potknęłam się i upadłam na ziemie.
-Taeś idź, ja cię zaraz dogonię.
-Sumy nic ci nie jest?
-Nie, tylko się potknęłam. Idź, zaraz dojdę.
-Nie ma mowy, nie zostawię cię, za chwile będziemy na miejscu.
Wzią mnie na ręce i zaczą szybkim krokiem udał się w stronę domu. Wtuliłam się w niego i zrobiło mi się słabo, więc schowałam twarz w jego zagłębienie pod szyją. Kiedy wysunęłam głowę byliśmy już w mieszkaniu chłopaków. Od razu wszyscy pobiegli do korytarza.
-T-Taeś możesz już mnie puścić.
Postawił mnie na ziemi, a ja chcąc, nie chcąc ledwo co nie upadłam. Powodem tego był przeszywający ból n amoim kolanie. Pewnie sobie je zdarłam. Intuicyjnie popatrzyłam na moje spodnie, które były rozdarte i całe zakrwawionew okolicy prawego kolana. Poczułam na sobie wzrok wszystkich, a więc podniosłam głowę do góry.
-Tae miałeś iść z Sumy na spacer, a nie ją okaleczać.
-Nie to nie jego wina, to przeze mnie. Potknęłam się.
-No dobrze, ale trzeba to opatrzyć. Tae, idź z nią i pomóż jej z tym.-Jimin próbował zachować powagę, ale ja widziałam, że udawał.
Tae znowu wzią mnie na ręce i niczym jakąś księżniczkę zaniósł do swojego pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz