poniedziałek, 16 lutego 2015

Rozdział 9 - Szansa


Hejo.
Doradzicie mi coś? A więc tak, nie wiem czy mam dalej pisać czy już kończyć. Gdybym pisała dalej to bym też dodawała jakieś małe opowiadania, a więc jakbyście mogli to napiszcie w komach, czy chcielibyście już koniec, czy wolicie tą drugą wersję.
Dobra, to ja już tutaj kończe i zapraszam do czytania.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Poczekaj tutaj, ja zaraz wrócę.-wyszedł z pokoju i po chwili wrócił z koszulką, spodniami i apteczką-Przebierz się, a ja zaraz wrócę, żeby opatrzyć to kolano.
Uśmiechną się i wyszedł. Ściągnęłam mokre ciuchy i założyłam suche. Koszulka sięgała mi do kolan, a spodnie zakrywaly cale stopy. Po trzech minutach do pokoju wszedł Tae już przebrany. Podszedł do mnie i podwiną mi prawą nogawkę, odsłaniając prawe kolano. Wzią wacik namoczony wodą utlenioną i przyłożył mi do nogi, a ja syknęłam z bólu.
-Bardzo cię boli?-zapytał z troską w głosie, aigo jaki jest słodki.
-N-nie, d-dokończ.
-No dobrze. Jeszcze chwilka.
Dokończył przemywać i nakleił plaster, na całe kolano. Kiedy skończył usiadł obok mnie, a ja go przytuliłam, po czym się odsunęłam i wstałam, żeby wyjść, ale on mnie zatrzymał łapiąc za nadgarstek. Przysuną mnie do siebie i obją ramionami.
-Gdzie się moja księżniczka wybiera?
-Do mojego pokoju, przecież nie będę cały czas chodzić w ciuchach mojego księcia.
-A tak w nich słodko wyglądasz...
-Ej zakochańce, Jin woła na kolację.-naszą rozmowę przerwał Jungkook.
-Już idziemy.-odkrzyknęłam, cmoknęłam Tae w policzek i pobiegłam do jadalni. W drzwiach zdążył mnie złapać i zaczą łaskotać, ale na szczęście Jin mnie uratował, bo kazał nam siadać do stołu i jeść.
Po skończonej kolacji pożegnałam się ze wszystkimi i poszłam do naszego mieszkania, gdzie w salonie siedziała Jessica i Suri, które przyszły przede mną.
-Ty chyba za nie długo tam zamieszkasz?-odparła sarkastycznie Suri.
-Suri nie przesadzaj, a tak w ogóle to ide spać. Dobranoc.
-Dobranoc.-odpowiedziały obie chórem.
Kiedy już byłam w swoim pokoju, od razu wskoczyłam na łóżko i myśląc o dzisiejszym dniu zasnęłam...

Denerwujący budzik przerwał mi sen i od razu zerwałam się, żeby przygotować się do próby. Przebrałam się u siebie w pokoju i poszłam do łazienki żeby ogarnąć włosy i twarz. Dopiero w łazience zobaczyłam w co się ubrałam, a mianowicie, niebieska bokserka i krótkie, naprawdę krótkie spodenki.
Odkręciłam kran i umyłam twarz, po czym związałam włosy w kucyk. Gotowa wyszłam z łazienki i poszłam do jadalni. W tym oto miejscu powitała mnie Jessica, która kiedy tylko usiadłam, podała mi kanapki.
-Masz to zjeść. Chyba nie chcesz powtórki sprzed 3 tygodni?
-Już, już. Jem.
Zjadłam i w tym momencie w naszych drzwiach zjawił się nasz menadżer.
-Witam dziewczyny.
-Dzień dobry.-odpowiedziałyśmy wszystkie chórem.
-To chodźcie, jedziemy od razu do studia. Od dzisiaj będziecie ćwiczyć układy taneczne do waszego pierwszego albumu.
-Dobrze.-tym razem odpowiedziałam tylko ja.
Jako ostatnia zamknęłam drzwi i schodząc na dół, zadzwoniłam do dormu chłopaków. Otworzył mi Jimin, cały mokry.
-Hej, co ci się stało.
-Tae mnie budził, a ja nie chciałem wstać.
-Acha. Wiesz, daj to Taesiowi, to są jego rzeczy i powiedz mu, że później zadzwonię.
-Nie ma sprawy.
-Pa.
Zbiegłam na dół i wskoczyłam do samochodu. Zamknęłam drzwi, zapięłam pasy i poczułam wzrok innych na sobie.
-Mam coś na twarzy?
-Nie, tylko po co byłaś u chłopaków?
-Jessica, przecież musiałam oddać ubrania Tae.
-Skoro tak twierdzisz.
-Oj no weź.
I cała nasza trójka zaczęła się śmiać.
Po dwudziestu minutach, byłyśmy już w sali i ćwiczyłyśmy nasz układ do piosenki "I love you", którą napisała Jessica, a raczej Luna. Powinnam się zacząć przyzwyczajać do imion Luna, Amber i Krystal. No tak za niecałe cztery miesiące nasz debiut i wtedy się zacznie...
-Halo, ziemia do Sumy. O czym tak myślisz?
-Hmm? A o tym, że powinnyśmy zacząć używać naszych imion scenicznych, Luna.
-No tak, faktycznie. Ale teraz już jest koniec przerwy, wstawaj.
Wstałam i ponownie zaczęliśmy tańczyć. Kolejne 3 godziny tańca i przerwa, i tak dalej aż do 19.
Po skończonej próbie menadżer zawiózł nas do naszego dormu i oznajmił, że jutro po nas przyjedzie o 9:30, jak z resztą dzisiaj.
Padnięta poszłam do mnie do pokoju po czyste ubrania i poszłam do łazienki, żeby wziąść prysznic. Weszłam, ściągnęłam moje ubrania i weszłam do kabiny prysznicowej. Odkręciłam wodę i poddałam się przyjemności, jaką daje prysznic. Po 10 minutach siedzenia pod prysznicem, ubrałam się i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do Tae. Po trzech sygnałach odebrał.
-Halo?
-Hej Taeś, przepraszam, że wcześniej nie zadzwoniłam, ale nie miałam jak. Gniewasz się?
-Na moją księżniczkę? Nigdy w życiu.
-Oj Taeś, bo się zarumienię.
-I o to chodzi słońce. A tak w ogóle, co dzisiaj jadłaś?
-No, rano zjadłam dwie kanapiki i w czasie próby jadłam kimichi.
-A kolacja?
-Jeszcze nie jadłam.
-W takim razie zbieraj się, za pięć minut po ciebie przyjdę.
-Dobrze, to do zobaczenia.
Rozłączyłam się i od razu wyciągnęłam z szafy moją miętową, rozkoszowaną spódnicę, czarną koszulę bez rękawow i czarne Converse. Szybko się przebrałam i pobiegłam jeszcze do łazienki ogarnąć włosy. Szybko je zaczesałam i poszłam do korytarza, żeby ubrać buty. Kiedy już je ubrałam, zadzwonił dzwonek, więc otworzyłam drzwi a w nich staną TaeTae

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz