sobota, 7 listopada 2015

With every heartbeat - rozdział 2

Hmm postanowiłam spiąć swoje cztery litery i oto powracam z całkiem nowiutkim rozdziałem.
Trudno mi było napisać go tak żeby jakoś nie przypominał innych...i mam nadzieję że mi się udało.
O i mam do was jeszcze jedną prośbę, a mianowicie. Czy moglibyście cuś pokomentować? No bo jak tak mam się zabierać do następnego scenariusza to od  razu mi się odechciewa, bo nie wiem czy ktoś to jeszcze czyta, no i ogólnie fajnie się czyta wasze komentarze. Jeśli ktoś stwierdzi, że coś jest nie tak albo czy powinnam coś zmienić to napiszcie to w komentarzach. Proszę ludzie! Komentujcie i mówcie co by można było poprawić w moim pisaniu, a co jest ok :).
Yyyy no to ten....
HOPE YOU LIKE IT!!!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Kocham cię Kookie.
-C-co?
-No tak po przyjacielsku.-odsunęłam się od niego i uśmiechnęłam.-No chodź.
Długo nam nie zeszło dojście do szkoły. Tak jakoś 20 minut.
Weszliśmy do klasy i oczy wszystkich skierowały się w naszą stronę. Myślałam, że dziewczyny zabiją mnie wzrokiem, więc odwróciłam głowę w drugą stronę i poszłam do ławki. Usiadłam i zaczęłam wyciągać książki, gdy zobaczyłam, że ktoś koło mnie siada. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Jungkooka.
-Um, Ciastek. Wiesz że cię lubię i w ogóle ale co ty tu robisz?
-No siedzę. Będzie ci weselej, a nie tak sama siedzisz.
-Hmm, nie wiem czy siedzenie z gwiazdą dobrze na mnie wpłynie...
-Oj tam, oj tam...

~*~

Po pierwszych trzech lekcjach mieliśmy w-f całą klasą. Oczywiście dzisiaj musieliśmy grać w nogę. Wszystkie dziewczyny strzeliły focha i usiadły, poza mną. No bo ja w sumie lubię grać w nogę.
No więc zostałam przydzielona do drużyny przeciwnej niż Ciastek. Oczywiście pomińmy fakt, że zostałam wybrana ostatnia, ale oczywiście to szczególik...

~*~

-Wow, nieźle grasz jak na dziewczynę.
-Wiem Ciasteczko, przecież wszystko co związane ze mną jest fajne.
-Wcale nie.
Wystawił mi język i podbiegł do ławki kolo wielkiego biurowca.
Wracaliśmy właśnie ze szkoły i on uparł się, że przedstawi mnie swojemu zespołowi, który teraz był w wytwórni i czekał na niego.
Kiedy już doszłam spojrzałam usiadłam na ławce i skierowałam twarz w stronę słońca.
-Kyo, no chodź. Bo moi hyungowie będą źli.
-No dobrze.
Poszłam za nim do wielkiej sali tanecznej gdzie na środku stało sześciu chłopaków.
W momencie kiedy weszliśmy wszyscy skierowali wzrok w naszą stronę. Od razu poczułam się nieswojo, ponieważ nie lubię gdy tak dużo osób patrzy na mnie.
Jedyną reakcją na jaką mnie było stać w tej chwili to patrzenie na moje czubki butów, które nagle stały się bardzo ciekawe.
-Hej chłopaki. To jest Kyo. Kyo to jest Bangtan Sonyendan.
podniosłam nieśmiało głowę i spojrzałam na każdego po kolei a na końcu na Kooka.
-Anyeong nazywam się Kyo.-skłoniłam się lekko.
-Kyo nie musisz tak oficjalnie.-podszedł do mnie niski brunet, który był ubrany w koszulkę na ramiączkach która odsłaniała jego umięśnione ramiona-Nazywam się Jimin.-zbliżył usta do mojego ucha i szepną-Kookiś zakochał się w tobie na zbój.
Odsuną się ode mnie i pokazał szereg białych ząbków, a ja stałam i patrzyłam na niego jakbym zobaczyła ducha. Po chwili podeszła całą reszta i zaczęła się przedstawiać.
Kiedy wszyscy już się przedstawili chłopcy zaczęli próbę a ja usiadłam przed nimi pod lustrem i patrzyłam jak tańczą...

~3 godziny później~

Po skończonej próbie poszliśmy wszyscy na lody, a później do ich dormu.
-Ej to może pooglądamy jakiś film?-zawołał radośnie V kiedy tylko wszyscy już usiedli w salonie.-Oczywiście Kyo by wybierała.
-Dobry pomysł.-tym razem odezwał się Jin.-Co chcesz oglądać Kyo?
-Um...nie wiem. Może niech V coś wybierze?-wszyscy poza uradowanym V popatrzyli na mnie z rządzą mordu, a ja w zamian uśmiechnęłam się pokazując szereg białych ząbków.
-Jak fajnie! Yyy to może jakiś horror? Okey to włączam.
Nim ktokolwiek zdążył zareagować film już leciał.
Po kilku minutach stwierdziłam, że ten film jest okropnie straszny. W pewnym momencie tak się wystraszyłam, że wtuliłam się w Kooka siedzącego obok mnie i tak siedziałam do końca.
Kiedy film się skończył zaświeciliśmy światła a ja odsunęłam się od mojego przyjaciela na bezpieczną odległość. Wyjęłam telefon żeby sprawdzić godzinę.
-Chłopcy ja już muszę iść jest już 20.
-Możesz zostać na noc, jutro nie ma szkoły a my mamy wolne.
-Dobra zobaczę co da się zrobić. Za chwilę wracam...

Narracja trzecioosobowa, salon Bangtan

-To Jungkookie...kiedy poprosisz ją żeby była twoją dziewczyną?-Jimin podsuną się bliżej maknae który wbił wzrok w podłogę.
-N-nie wiem o czym  mówisz.
-Oj Kookiś wszyscy widzą jak na nią lecisz i ona na ciebie tez leci.-tym razem odezwał się Rap Mon
-Um nie wiem. Może jutro, albo dzisiaj, z resztą ona już wraca.

Oczami Kyo

-Okey rodzice mi pozwolili.
-Yay!!!!!
V podbiegł do mnie i zaczął skakać wokół. Ja z kolei na początku zdezorientowana, po chwili zaczęłam skakać z nim. Nie minęła minuta a już mi się zaczęło kręcić w głowie, więc puściłam go i usiadłam na podłodze śmiejąc się z tej całej sytuacji.
-Dobra V spokojnie.
Próbowałam opanować oddech i przestać się śmiać. Kiedy już opanowałam się całkowicie przypomniałam sobie, że nie mam żadnych ciuchów na jutro, ani piżam.
-O nie.
-Co się stało?-od razu podszedł do mnie Kookie i usiadł obok robiąc zmartwiona minę.
-Nie mam żadnych ubrań ani piżam.
I w ty momencie cały zespół wybuchną śmiechem, a ja czułam ze zaraz zapadnę się pod ziemię. Spuściłam głowę w dół i cicho zapytałam:
-Co was tak śmieszy?
Jimin, który do tej pory leżał na podłodze i się śmiał, teraz usiadł i otarł łzy które powstały w wyniku jego smiechu.
-Kyo spokojnie. Kookie ci pożyczy.
-Acha..-popatrzyłam na resztę grupy która nadal się śmiała i popatrzyłam na nich złowrogo-Ej nie śmiejcie się ze mnie!
Krzyknęłam i na chwile zamilkli, lecz nie minęła sekunda i zaburczało mi w brzuchu, a oni znowu się zaczęli śmiać, więc dłużej się nie zastanawiając wstałam i zaczęłam się kierować do wyjścia. po chwili wszyscy się przestali śmiać.
-Ej gdzie ty idziesz?-zaczęli wołać wszyscy.
-Do domu. Ta przynajmniej się ze mnie nie śmieją i jestem głodna.-zrobiłam nadąsaną minę, w duchu się śmiejąc.
-Nie idź przepraszamy.
Wszyscy wstali i zaczęli do mnie podchodzić z chęcią przytulenia mnie,  ja zaczęłam się śmiać jak opętana. Od razu stanęli nie wiedząc o co chodzi, a ja ominęłam ich i rozsiadłam się na kanapie.
-Fajne macie miny chłopaki.-uśmiechnęłam się do nich włączając telewizor.-To co zamawiamy pizze?
-Wredota.-powiedział Suga.
Po chwili wszyscy po kolei się rozsiadali wokoło, a lider poszedł zamówić pizzę...

~pół godziny później~

-O boże jak się najadłam.-powiedziałam i położyłam się na kanapie kładąc nogi na kolana Jimina.
-Nie za dużo sobie pozwalasz młoda damo?-powiedział do nie mój "podnóżek".
-Nie skądże znowu. I nie mów do mnie młoda damo bo tak do mnie mówi moja babcia.
Puściłam mu oczko i wyjęłam telefon z kieszeni, od razu się krzywiąc. Wstałam i wyszłam z mieszkania kierując się schodami na górę.
Kiedy już byłam na górze zauważyłam że jest tam huśtawka ogrodowa. Była drewniana, a na niej leżał koc. Wokoło były porozstawiane świeczki, a obok jednej z nich pudełko z zapałkami. Wzięłam je i zapaliłam wszystkie świeczki. Od razu poczułam tą woń. Tak, to były świeczki zapachowe.
Rozsiadłam się wygodnie na huśtawce szczelnie okrywając kocem i spoglądając na gwiazdy....

 ~oczami Jungkooka~ 

W pewnym momencie zobaczyłem, że Kyo nie ma. Od razu gorączkowo zacząłem się rozglądać po pokoju. Nigdzie jej nie było.
Pobiegłem do korytarza i zobaczyłem, że jej kurtka wisi na miejscu.
Zacząłem myśleć gdzie mogła pójść, aż moja uwagę przykuły otwarte drzwi wejściowe.
Skierowałem się schodami na górę. Kiedy dotarłem już na samą górę uchyliłem drzwi i zobaczyłem ja śpiącą na huśtawce.
Mimowolnie się uśmiechnąłem i podszedłem żeby usiąść obok.
Usiadłem jak najbliżej się tylko da i podwinąłem kolana pod klatkę piersiową. Przechyliłem głowę w jej stronę i ten widok mnie rozczulił. Spała tak słodko. Przysunąłem się bliżej, pocałowałem jej policzek i zacząłem rozmyślać nad tym jak jej powiedzieć o tym co o niej czuję...

~następnego dnia/oczami Kyo~

Kiedy mój umysł zaczął powoli wracać do rzeczywistości poczułam coś, a raczej kogoś na sobie. Podniosłam powieki i zobaczyłam śpiącego na mnie Kookiego.
Trochę rozśmieszył mnie ten widok, bo usta miał otwarte i głowę odchyloną do tyłu. Zaczęłam się śmiać i to tak głośno, że się obudził.
Na początku zaczął się rozglądać ze zdezorientowana miną, a kiedy już zaczął ogarniać co się wokoło dzieje uśmiechną się do mnie i wstał. Poprawił ubranie i uklękną na prawe kolano.
Wbiłam swój zdziwiony wzrok w jego oczy a on uśmiechną się tylko i zaczął mówić.
-Kyo zanim cokolwiek odpowiesz proszę wysłuchaj mnie do końca. Więc chciałbym ci powiedzieć że się w tobie zakochałem, a nawet zakochałem to małe słowo w porównaniu z tym jak wielkim uczuciem cię darze. Spodobałaś mi się od pierwszej chwili kiedy cię tylko zobaczyłem i od razu chciałem się tobą zajmować, wywoływać uśmiech na twojej twarzy, ocierać twoje łzy.. po prostu mógłbym zrobić dla ciebie wszystko.. Więc proszę cię czy mogłabyś zostać moją dziewczyną? Wiem że mogę prosić o zbyt wiele ale proszę daj mi chociaż szansę..
Zdziwiona, a zarazem zachwycona uklękłam obok niego i mocno go przytuliłam.
-Nawet nie wiesz jak bardzo chciałam żebyś to powiedział....



środa, 4 listopada 2015

UWAGA!UWAGA!!!

Uwaga!
Za niedługo wracam z nową częścią opowiadania i ogólnie z pisaniem i dodawaniem na bloga.
Bardzo przepraszam że nie dodawałam nic przez dłuuuuuuugi czas ale po prostu pewne prywatne sprawy nie pozwoliły mi na to, więc zobowiązuje się dodawać jedno opowiadanie tygodniowo :)

czwartek, 30 lipca 2015

You completed me

 Witam wszystkich po barrrrrrrdzoooo  długiej przerwie.
Na razie dodaje to opowiadanie bo nie mam pomysłu na kolejny rozdział ale ukarze się ok 6/7 sierpnia.
To opowiadanie jest dla Weroniki Chmielowiec (wybacz jeśli przekręciłam nazwisko).
HPOE YOU LIKE IT!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Właśnie przyjechałam do Korei, a dokładniej do Seulu. Chciałabym również wspomnieć, że przyjechałam sama,  ponieważ nawet moi rodzice,  zbytnio nie byli zadowoleni z mojego przyjazdu tutaj.
Przyjechałam tu żeby spotkać się z bratem, którego od dawna nie wiedziałam . Wyjechał jakieś 4 lata temu, żeby spełnić marzenia i zostać słynnym raperem.
-Em, przepraszam.
Wychodząc z lotniska wpadłam na bardzo przystojnego chłopaka. Nawet się nie odezwał, tylko popatrzył na mnie złowrogim wzrokiem i poszedł dalej.
Zatrzymałam taksówkę, podałam adres mieszkania, który wysłał mi Taeyhung.
Po jakiś 15 minutach byłam na miejscu.
Od razu zaskoczyła mnie ogromna willa, ogromny mur dookoła i mnóstwo kamer przy bramie wejściowej i na murze.
Nieśmiało podeszłam do bramy i zadzwoniłam dzwonkiem,  po chwili usłyszałam głos jakiegoś chłopaka z domofonu.
-Proszę?
-Em. Ja jestem siostrą Tae, znaczy Taeyhunga.
-A, w takim razie zapraszam.
Czekałam chwilę, aż nagle brama się otworzyła i moim oczom ukazał się przepiękny ogród i ścierzka z kamieni prowadząca do drzwi domu. Zaczęłam iść w kierunku drzwi, ale w pewnym momencie zostałam zatrzymana przez czyjeś dłonie położone na moich oczach. Od razu rozpoznałam ten zapach. Pomimo tego, że minęły 4 lata mój brat nie zmieniał perfum.
-Taeś.
-Cath.
Odwróciłam się i wtuliłam w mojego brata. Po chwili się jednak odsunęłam patrząc na niego robiąc eye smile.
-Nic się nie zmieniłeś braciszku.-poczochrałam jego włosy, na co zrobił oburzoną minę i zaczą je przylizywać.
-Yay, nie dotykaj. I ty też się zmieniłaś, ale dalej jesteś taka niska. Dobra, chodź przedstawię ci resztę.
Weszliśmy do wielkiej willi. Była bardzo czysta i ładnie urządzona, czego się nie spodziewałam po bandzie 7 chłopaków. Po chwili weszliśmy do, przypuszczam salonu, gdzie 6 chłopaków siedziała na kanapie i coś oglądała. Od razu wstali i ustawili się w takim półkolu przed nami. Od razu mój wzrok przykuł jeden chłopak. Po chwili przypomniałam sobie, to z nim zderzyłam się na lotnisku. On chyba też mnie rozpoznał bo po chwili patrzenia na mnie odwrócił głowę. Z zamyślenia wyrwał mnie głos brata.
-Chłopaki to jest Catherine, czyli Cath. Spróbujcie jej coś zrobić to nie ręczę za siebie.-zaśmiałam się nerwowo na dźwięk tych słów, przecież nie jestem mała.-Cath to jest Jimin, Kookie, najmłodszy, jesteście w tym samym wieku, później Nam Joon, Hoseok, Jin i Yoongi. To ja cię teraz zaprowadzę do twojego pokoju.
Poszliśmy korytarzem w stronę schodów na 1 piętro i zatrzymaliśmy się przy, jedynych tutaj drzwiach.
-To jest twój pokój. Na piętrze mieszkasz sama, bo my mamy pokoje na dole. Łazienkę masz w środku. Proszę klucz i rozgość się, a ja idę do chłopaków, jak będziesz chciała to zejdź do nas później. Ok?
-Um, ok.
Weszłam do pokoju i zaparło mi dech w piersiach . Nie dość, że był ogromny, to jeszcze urządzony w stylu galaxy. Sufit miał wyklejony fototapetą z gwiazdami i miał możliwość rozsuwania się. Przy ścianie znajdowało się wielkie łóżko. Po lewej stronie drzwi do wielkiej garderoby, już wypełnionej butami i ciuchami, a po prawej drzwi. Naprzeciwko łóżka było biurko na którym leżał nowiuśki laptop, a koło biurka toaletka z kosmetykami.
Podeszłam do drzwi, otworzyłam je i moim oczom ukazała się dużych rozmiarów łazienka, równie piękna jak pokój. Od razu przemknęło mi przez głowę "Czy ja trafiłam do raju?".
Rozpakowałam swoją walizkę i po stanowiłam zejść do chłopaków.
Zastałam ich w salonie na kanapie. Wszyscy poza moim braciszkiem i chyba Yoongim kłócili się, co będą oglądać, a Tae wraz z tym drugim siedzieli na kanapie i się temu wszystkiemu przyglądali. Podeszłam do kanapy i usiadłam po pomiędzy nimi.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni i odblokowałam. Od razu rzuciło mi się w oczy 34 nieodebranych połączeń i 59 smsów. Spuściłam głowę, schowałam telefon do kieszeni i po moim policzku poleciała 1 łza. Po chwili poczułam jak ktoś szturcha mnie w ramię. Mimowolnie podniosłam głowę i zobaczyłam zatroskane miny całego zespołu. Mimowolnie się uśmiechnęłam i odwróciłam głowę w stronę Tae.
-Cath, wszystko w porządku?
-W jak najlepszym. To co, oglądamy ten film?
-Um, tak już włączamy.-powiedział Jimin i cała reszta zaczęła się rozsiadać na kanapie i wokół kanapy.
Film okazał się być jakąś komedią. Wszyscy się z niej śmiali poza mną, osobą która nie miała zielonego pojęcia o co w tym filmie chodzi.
W pewnym momencie głowa zaczęła mi latać na wszystkie strony z powodu zmęczenia i po chwili przestałam już się opierać i zasnęłam na ramieniu Yoongiego...
Oczami Sugi
Oglądałem sobie film, kiedy nagle poczułem czyjąś głowę na moim ramieniu. Już miałem ją ściągnąć, kiedy zobaczyłem że to głowa Cath. Od razu zrobiło mi się gorąco i dobrze że było ciemno w salonie, bo napewno już spaliłem buraka. Nie wiem dlaczego, ale od kiedy weszła do naszego domu od razu mi się spodobała. W życiu jeszcze się tak nie czułem jak po zobaczeniu jej. Kiedy się na nią patrzy, to człowiek od razu ma ochotę zaopiekować się nią, jak najlepiej potrafi.
"Kurde, przydałoby się ją zanieść do pokoju, bo na kanapie się przecież niewygodnie śpi" .
Po chwili wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju. Położyłem ją delikatnie na łóżku, przykryłem i pocałowałem w czoło. Po cichu wyszedłem z pokoju i zamknąłem drzwi. Kiedy tylko je zamknąłem odwróciłem się i myślałem, że zaraz zawału dostanę.
-Kim Nam Joon. Aż tak chcesz się mnie pozbyć? Przez ciebie o mało na zawał nie zszedłem z tego świata.
-Ha ha ha . Wiesz co? Czy ty się czasem w siostruni Tae nie zakochałeś?
-Co?!?
-To co słyszałeś. Widziałem wszystko.
-Jak komuś powiesz, to...
-Wiem, wiem. Spokojna twoja niestylowa, nikomu nie wygadam.
-Chyba twoja.
Prychnąłem i skierowałem się w stronę swojego pokoju. Kiedy tylko znalazłem się w środku położyłem się i zasnąłem.
~~•~~
Obudziły mnie hałasy z dołu. Zdziwiło mnie to, że byłam w swoim łóżku, ale stwierdziłam, że nie będę wnikać.
Szybko wstałam, przebrałam się i po chwili już byłam na dole. Chłopcy chyba szykowali się na próby. Patrzyłam na nich spod schodów, aż podszedł do mnie Yoongi, co mnie bardzo zdziwiło. Uśmiechną się do mnie pokazując szereg białych ząbków, na co ja odpowiedziałam tak samo.
-Jak ci się spało Cathy?
-D-dobrze.
-Jedziesz z nami?
-Gdzie?
-Teraz jedziemy na próby, a później idziemy chyba do galerii bo Jimin, V i Kookie chcą coś kupić, no i pewnie jeszcze na lody, bo te dzieci zawsze tam chodzą.
-V? Kto to?
-A no tak, twój brat. To co jedziesz?
-No ok.
Pobiegłam na górę i szybko spakowałam do plecaka telefon, bezprzewodową ładowarkę, słuchawki, iPoda i jakieś pieniądze. Zbiegłam szybko na dół i wsiadłam za nimi do samochodu. Usiadłam obok Sugi, bo tylko tam zostało wolne miejsce.
Do studia dotarliśmy w niecałe 10 minut, co mnie bardzo ucieszyło, ponieważ nie lubię długo jeździć autem.
Od razu skierowaliśmy się do wielkiej sali tanecznej. Na jednej ze ścian było lustro na całą ścianę, a przy ścianie obok różne sprzęty do odtwarzania muzyki.
Usadowiłam się w kącie sali i obserwowałam całą ich próbę...
~~•~~
-To teraz idziemy do galerii!
-Tak Ciastek idziemy.-odpowiedziałam chłopakowi równie entuzjastycznie.
-Ale błagam nie tak jak ostatnio, że siedzieliście tam 3 godziny.-Jin skarcił ich trochę.
-Jak można siedzieć 3 godziny w galerii? Ja zwykle wchodze i wychodze.-naprawdę nie rozumiem jak można tak długo.
-Oni potrafią nawet dłużej...
~~•~~
Padnięta od razu po wróceniu do domu poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku.
-O nie Cath, ruszaj ten tyłek i idź się umyj.-zaczęłam prowadzić sama ze sobą konwersację.
Wstałam i zeszłam na dół do kuchni gdzie siedział J-Hope i mój brat.
-Taetae, mogę twoją koszulkę?
-Jaką?
-A bo ja wiem, pierwszą lepszą.
-No dobra, mój pokój to ten pierwszy.
-Oki.
Poszłam do korytarza i zobaczyłam 7 drzwi, i nawet bym weszła bez zastanowienia do pokoju Taeyhunga, gdyby nie fakt, że były dwa pierwsze pokoje po dwóch stronach. "Trudno raz się żyję." Weszłam do pokoju po prawej i tak szybko jak się w nim znalazłam tak szybko wyszłam. Pewnie zastanawiacie się dlaczego? Otórz tamten pokój, to był pokój Sugi, a w środku był suga w samych spodniach, a ja naprawdę nie lubię patrzeć na gołe klaty facetów.
Weszłam więc do tego drugiego, wzięłam koszulkę i w błyskawicznym tempie znalazłam się u mnie w łazience.
Oczami Sugi
Właśnie się przebierałem, kiedy usłyszałem otwierające się drzwi. Odwróciłem głowę w stronę drzwi i zobaczyłem w nich Cath, która bardzo szybko wyszła robiąc się cała czerwona.
Nie wiem co ją tak speszyło.
Dokończyłem ubierać koszulkę i wyszedłem z pokoju. Momentalnie odskoczyłem zaraz po otworzeniu drzwi, ponieważ mój genialny przyjaciel Kim Nam Joon, już drugi raz w tym tygodniu mnie przestraszył.
-Debilu!
-No co?
-Ty naprawdę chcesz żebym zszedł szybciej z tego świata!
-Nie. Wydaje ci się, a poza tym to chciałbym pożyczyć słuchawki.
-Weź sobie, są koło laptopa.
-Dzienks...
Oczami Cath
Kiedy tylko wyszłam spod prysznica od razu wzięłam laptopa i położyłam się na łóżku. Od razu weszłam na skypa i zobaczyłam bardzo dużo nowych powiadomień. Odczytywałam wszystkie wiadomości po kolei, aż zadzwonił do mnie mój były.
-Halo?
-No hej słońce.
-Nie jestem twoim słońcem. Miałeś do mnie nie dzwonić i nie pisać! Myślisz że po co tak daleko wyjechałam?! CO?! Biegnij spbie do tej dziwki, którą teraz nazywasz swoją dziewczyną...-nie dane mi było dokończyć, bo w tym momencie do mojego pokoju wpadł Tae i Yoongi. Już nie powstrzymywałam łez, teraz poleciały mi po policzkach.
Mój brat coś powiedział do mojego byłego i się rozłączył, a Yoongi jak tylko przybiegł przytulił mnie i uspokajająco gładził po włosach. Po dość długim czasie uspokoiłam się i zasnęłam...
Obudziłam się, leżąc na Yoongim.
Po chwili wstałam, wzięłam czyste rzeczy i poszłam do łazienki. Kiedy wyszłam z łazienki poszłam po laptopa i razem z nim wygodnie usiadłam na łóżku. Włączyłam go i stwierdziłam, że wejdę na fb. Po odpisaniu na wszystkie wiadomości Yoogi się obudził. Widząc mnie zrobił przerażoną minę.
-K-która jest?
-Um, po 9.
-No nie!-szybko wstał i zaczął kierować się do wyjścia, ale ja go dogoniłam i przytuliłam od tyłu.
-Dziękuję.-szepnęłam
-Nie ma za co, ale teraz wybacz bo naprawdę muszę iść.
Wyszedł z pokoju, a ja poczułam dopiero teraz, że moja twarz przybrała kolor dorodnego pomidora.
Szybko pobiegłam do łazienki i polałam sobie wodą twarz, żeby ochłonąć.  Chwile tak stałam, aż postanowiłam, że zejdę na śniadanie...

Oczami Sugi

Kiedy tylko wyszedłem z jej pokoju, od razu pobiegłem do swojego. Po drodze zatrzymał mnie jeszcze Tae, pytający się czy Cath już wstała, rzuciłem szybkie "tak" i po chwili byłem w pokoju...

Oczami Cath

Kiedy weszłam do kuchni zobaczyłam wszystkich oprócz Yoongiego. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść, ale Tae zaczą do mnie mówić.
-Gdzie Suga?-posłałam mu pytające spojrzenie-No Yoongi to Suga. To jak, Gdzie jest?
-Um, nie wiem. Przed chwilą wstał, wyszedł z mojego pokoju i tyle go widziałam.
-To non był w twoim pokoju?! Nie mów, że on tam spał.-tym razem do głosu doszedł Hoseok.
-No tak. Wczoraj ze mną został.
-A...-nie dokończył, ponieważ zatrzymał go mój brat.
-Cath jedziesz z nami?
-Nie dzisiaj nie jadę, dobrze się czuję i nie, nie będę się nudziła.
-Um jak chcesz. A w takim razie co będziesz robiła?
-Może pójdę na zakupu i w ogóle.
-Dać ci kase?
-Yyy...jak chcesz.
Po skończonym śniadaniu poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i patrzyłam w sufit. Po chwili usłyszał pukanie. Rzuciłam szybkie "proszę". Do pokoju wszedł mój brat, podszedł do mnie i usiadł na skraju łóżka.
-Cath...co to było wczoraj?-w moich oczach zaczęły się zbierać łzy na myśl o wczorajszym zdarzeniu.
-N-nic, nie ważne.
-Właśnie, że ważne.
-No dobra.-wstałam i usiadłam obok niego-To się zaczęło pół roku temu, kiedy poznałam wtedy dość fajnego chłopaka . Wszystko było takie jak w bajce, ale tylko do czasu. Później zaczął nie odbierać telefonów i mnie unikać. Kiedyś jak wracałam do domu spotkałam go z inną dziewczyną. W sumie to się nawet tego spodziewałam, no bo kto by chciał taką jak ja. No ale stwierdziłam, że muszę zmienić wszystko, tez i miejsce zamieszkania.
-Nie mów tak. Każdy mój znajomy ze szkoły zawsze się mnie pytał czy masz chłopaka, a poza tym Suga...
-Co Suga?
-Nic.
-Właśnie, że coś.
-On się chyba w tobie zakochał.
-Ż-że co?
-Tak podejrzewa Nam hyung.
-Aha...
-Dobra siostra ja już ci daję kase i jedziemy. Baw się dobrze. Pa.
-Dzięki. Pa.
Pieniądze spakowałam do torebki i wzięłam laptopa. Jak zwykle nie miałam co robić, więc po sprawdzeniu portali społecznościowych stwierdziłam, że coś pooglądam.
Włączyłam sobie bajkę "Wielka szóstka" i oglądałam.
Kiedy tylko skończyłam oglądać, przebrałam się i wyszłam z domu.

~2 godziny później oczami Tae~

-Czekajcie chłopaki   zadzwonię do Cath.
Wyszedłem z sali i wybrałem jej numer, po 2 sygnałach odebrała.
-Halo?
-Hej Cath, co porabiasz?
-Wracam do domu,a wy jeszcze na próbie?
-No tak. Zadzwoń jak będziesz w domu.
-Dob...
Nie dokończyła. Usłyszałem tylko pisk opon, uderzenie i urwane połączenie. Od razu pobiegłem do sali.
-Chłopaki Cath miała wypadek!
-Co?!-wszyscy odpowiedzieli chórem.
-Ja, ja z nią rozmawiałem i poźniej usłyszałem pisk opon i uderzenie, a później jeszcze urwany sygnał.
-Na pewno ktoś ja potrącił.
-Pew...-nie dokończyłem bo zacż dzwonić mój telefon-Halo?...

~kilka minut później, szpital~

Wszyscy wbiegliśmy do szpitala jak poparzeni i zapytaliśmy pielęgniarkę gdzie ona jest. Skierowała nas do sali na końcu korytarza. Kiedy już byliśmy pod salą wychodził z niej lekarz.
-Dzień dobry. Ja jestem bratem Kim Cath przed chwilą ją tu przywieziono, co z nią?
-Dzien dobry. Na szczęście nic poważnego się nie stało. Ma tylko złamana nogę w dwóch miejscach i była nieprzytomna jak przyjechaliśmy, ale już się obudziła. Można oczywiście do niej wejść, ale zostawimy ją jeszcze na noc na obserwacji.
-Dobrze.-kiedy wszedłem do środka moja siostra leżała na łóżku z nogą w gipsie i miała spuszczoną głowę-No młoda, nieźle. Zostawiłem cię na 2 godziny a ty już w szpitalu.
-Prze-przepraszam. To się stało tak nagle i, i ja...-z jej oczu poleciały łzy, a ja od razu ją przytuliłem .
-Nic się nie stało, nie przejmuj się i nie płacz. No już uśmiech.-popatrzyła na mnie i pokazała szereg białych ząbków-No właśnie o to chodzi. Dobra my chłopaki idziemy, a Suga ma ci coś do powiedzenia. Papa jutro przyjdziemy...

Oczami Sugi

Kiedy już wyszli podszedłem do niej i usiadłem na łóżku blisko niej.
-Posłuchaj Cath, już od samego początku chciałem ci to powiedzieć ale jakoś nie było okazji. No bo chodzi o to, że ty mi się bardzo podobasz. I zawsze kiedy jesteś obok, nogi mam jak z waty i nie mogę nic powiedzieć. Cyz, czy chciałabyś zostac moją dziewczyną?
Chwilę patrzyła na mnie z szokiem wymalowanym na twarzy, a później rzuciła mi się na szyję.
-Tak.
Odwzajemniłem uścisk i odsunąłem się żeby ją pocałować...

~kilka lat później~
-Dobrze to teraz może popatrz na pana modego z takim pożądaniem. Pięknie. No i to by bylo na tyle.
Fotograf poszedł a my poszliśmy w stronę sali gdzie siedzieli wszyscy goście.
-Cath kocham cię
-Ja ciebie też...

THE END ^^
P.S. i żyli długo i szczęśliwie xD


piątek, 26 czerwca 2015

Ogłoszenie!

Uwaga!
Jutro już wyjeżdżam na obóz i wracam dopiero 7 lipca.
Kolejny rozdział dodam jak tylko wrócę, czyli pewnie 8 lub 9.
Nie dodaję go dzisiaj z powodu mojego złego samopoczucia.
Po prostu miała zły dzień.
Druga sprawa.
Komputer mi się zresetował i co za tym idzie wszystkie hasła i nie wiem ile osób przysłało mi swoje opowiadania.
Więc tu jest nowy mail: takietamask@op.pl
No więc miłych wakacji i do zobaczenia za niedługo!

czwartek, 11 czerwca 2015

With every heartbeat-rozdział 1

Annyo!
Dzisiaj oddaje wam pierwszy rozdział opowiadania dla Gabrysi Wojtanowskiej (wybacz jeśli przekręciłam nazwisko)

HOPE YOU LIKE IT!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dzisiaj zapowiadał się kolejny nudny dzień w szkole.
Jak co rano wstałam, poszłam do łazienki, żeby odbębnić poranne czynności. Później musiałam ubrać swój kiczowaty mundurek, zjadłam śniadanie i wyszłam do szkoły.
Chodziłam do szkoły dla bogatych dzieciaków i gwiazd, ale nie ruszało mnie to w ogóle. Niektórzy by się pewnie podniecali, ale nie ja, no np wszystkie dziewczyny latają za chłopakami, bo są niby ładni, ale nie według mnie.
-Aish! Uważaj jak chodzisz. Pabo!-przed szkołą wpadłam na jakiegoś chłopaka, przez co upadłam na ziemię zdzierając sobie przy tym kolano, a z powodu tego, że miałam słabą krzepliwość krwi, to moje kolano od razu było całe nią upaciane.
-Prze-przepraszam, chodź zaprowadzę cię do pielęgniarki.-wyciągną rękę w moją stronę, ale ja sama wstałam. Już chciałam iść, ale poczułam jak ktoś bierze mnie na ręce.-Głupia, tylko pogorszysz i nie próbuj się wiercić, silny jestem. O i mam na imię JeonGuk, ale wszyscy na mnie mówią Jungkook. A ty?
-Han Min Kyo. Ale ci co mnie znają to mówią na mnie Kyo.-wymamrotałam obrażona, niech wie że mam na niego focha. A co? Nie wolno mi?
Po chwili byliśmy już pod gabinetem pielęgniarki. Jungkook zapukał i weszliśmy do środka. Posadził mnie na krześle i staną w rogu gabinetu. Chyba będzie na mnie czekał.
-Masz słabą krzepliwość krwi?-od przyglądania się jemu wyrwał mnie głos pielęgniarki, na co skinęłam głową. 
Przemyła mi ranę, założyła opatrunek i owinęła to bandażem.
-Owinęłam ci tak dla bezpieczeństwa, ale w razie czego to powinnaś się zgłosić do lekarza i powinnaś na siebie uważać.
-Dobrze, dziękuję.-zaczęłam wstawać, ale mój „kolega” znowu mnie wziął na ręce-Um, co ty robisz?
-No jak to co? Znoszę cię do klasy, z tego co pamiętam to jesteśmy w jednej klasie.
-Serio?!
-No tak.
-Acha, ale wiesz, chyba wolałabym żebyś niósł mnie na plecach.
-Ok.
A więc przeniosłam się na plecy i po chwili byliśmy pod klasą.

~*~

Dzień miną spokojnie, oprócz tego, że cały czas Kookie mnie nosił na plecach. Oczywiście do domu też mnie zaniósł.
-No to dzięki za wszystko, pa.
-Przyjdę jutro po ciebie.
-Um, nie trzeba.
-Trzeba, trzeba. Pa!
I pobiegł w swoją stronę.
Weszłam do domu i od razu usłyszałam jak ktoś tłucze się w kuchni. Weszłam do środka i zobaczyłam mojego starszego brata, który coś gotował. Usiadłam przy stole i odchrząknęłam.
-O już jesteś. Co ci się stało?
-Yyy, wpadłam przed szkołą na jednego chłopaka i zahaczyłam kolanem o chodnik. Oczywiście wydarłam się na niego, a on w zamian nosił mnie wszędzie przez cały dzień.
-C-co? To nie możliwe.
-Czemu?
-No bo po tym… wiesz, to do chłopaków się nawet nie zbliżasz.
-Ale ja go nawet lubię, wiesz?
-No ok. Chcesz obiad?-mój brat i to jego błyskawiczne zmienianie tematów rozmowy.
-Tak.

~*~

Po obiedzie poszłam do swojego pokoju. Oczywiście najpierw ściągnęłam mundurek, a później wzięłam się za odrabianie zadania.
Kiedy wszystko skończyłam, było około 21, więc poszłam wziąć prysznic i spać.

Oczami Kooka

Przez cały dzień  myślałem o Kyo, co nie umknęło uwadze moich hyungów. Już kilka razy mnie upomnieli, że podczas próby czegoś zapomniałem...
-Kook!-momentalnie się ocknąłem. Byłem na próbie w wytwórni.
-Um, przepraszam.-zacząłem się kierować do wyjścia z sali.
-Gdzie idziesz?
-Przewietrzyć się, zaraz wracam.
Wyszedłem z wytwórni i usiadłem na schodach przed nią. Było już po 21, więc słońce już dawno zaszło i na niebie było milion gwiazd. Po chwili dosiadł się do mnie Jimin hyung.
-To co młody, kiedy ją zaprosisz na randkę?
-C-co, skąd ty?
-Widać że się zakochałeś. Zawsze jesteś skupiony i wyprowadziłeś z równowagi Nam Joona hyunga, a to nawet mi i Tae się nigdy nie zdarzyło.
-Um, przepraszam.
-Nie no spoko, ale może już chodźmy i błagam cię skup się.
-Dobrze hyung.
Wstaliśmy z chodnika i poszliśmy do wytwórni.

Oczami Kyo

Rano obudziłam się nadzwyczaj wyspana. Od razu poszłam do łazienki. Po wszystkich porannych czynnościach poszłam do kuchni, gdzie spotkałam całą rodzinkę.
Podczas jedzenie zadzwonił dzwonek, więc rzuciłam szybkie "dozobaczenia" i pobiegłam do drzwi. Po drugiej stronie stał Kookie. Uśmiechnęłam się, na co on zrobił to samo.
-HejCiastek.
-Hej. Jak noga?
-Um okej.
-A ok. O mam coś dla ciebie.-sięgną do plecaka i wyciągną błękitne pudełeczko. Otworzył je, a w środku była srebrna bransoletka z zawieszką w kształcie połówki serca.-Daj rękę.
-A-ale ja nie mogę jej przyjąć.
-Możesz, możesz.-wziął moją rękę i założył bransoletkę. Przyjrzałam się jej i zauważyłam, że jest na niej napisane "together". Po chwili podniósł swoją rękę z taką samą bransoletką, ale na jego było napisane "forever". Uśmiechnęłam się i rzuciłam mu się na szyję.
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Kocham cię Kookie...



wtorek, 2 czerwca 2015

With every heartbeat...-zapowiedź

"Kiedyś żyłam normalnie...
...ale jedno rozstanie mnie zmieniło...
...a po nim było jeszcze gorzej..."

Siedzę po cichutku patrząc jak moje życie rozpada się na kawałki. 
Jak tracę przyjaciół i wszystko co jest dla mnie ważne.
Nie muszę nic mówić, oni i tak nigdy nie zrozumieją...


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam. 
Tutaj macie zapowiedź do następnego opowiadania.
Będzie to wielorozdziałowy romans z naszym Kookiem dla Gabrysi W.
Czekajcie cierpliwie, za niedługo pojawi się 1 rozdział.
Anyo ^_^



środa, 27 maja 2015

Usprawiedliwienie.

Jak już zapewnie się domyślacie, chciałabym się usprawiedliwić xD
A więc sytuacja u mnie nie wygląda za ciekawie, ponieważ grozi mi zagrożenie z chemii.
Ale postaram się wszystko szybciutko poprawić i dalej pisać.
Oczywiście możecie składać zamówienia i w ogóle.
A więc życzcie mi powodzenia i za niedługo wracam z nowymi opowiadaniami ^_^


piątek, 15 maja 2015

To nie tak miało wyglądać

Witam!
Dlatego, że nikt nie chce żadnego opowiadania, daję tu wam takie +18 z Jiminem.
Miłego czytania i pozostawcie po sobie komentarz.
HOPE YOU LIKE IT!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Byłaś z Jiminem już od dwóch lat. Poznaliście się w szkole tanecznej, ponieważ przydzielono was razem do grupy…

„-______ i Jimin, będziecie razem.-usłyszałaś głos nauczycielki tańca i zwróciłaś wzrok na wcześniej wspomnianego chłopaka.
Od dawna się w nim podkochiwała, ale nie wiedziałaś że z wzajemnością. On słysząc twoje imię obrócił się w twoją stronę, przez co wasze spojrzenia się spotkały. Uśmiechną się, a ty odwróciłaś głowę czując, że się rumienisz…”

…pamiętasz do tej pory jak trudno się z nim tańczyło, ponieważ on cały czas się wygłupiał…

„-Jimin przestań!-od 2 godzin ćwiczyliście ten układ, a kiedy tylko zaczynaliście tańczyć on podchodził i zaczynał cię łaskotać. Nie przeszkadzało ci to, ale musieliście się sprężyć, bo układ miał być gotowy za 2 dni.
-Oj nie przesadzaj, mamy dużo czasu.-wyszczerzył w twoją stronę szereg białych ząbków
-Dużo czasu?! DUŻO CZASU?!? Jimin za dwa dni ma być gotowy!-zaczęłaś na niego krzyczeć pod wpływem złości, a on zrobił naburmuszoną minę i zaczął wychodzić z sali. Podbiegłaś do niego i mocno przytuliłaś od tyłu. Zatrzymał się i odwrócił przodem do ciebie.
-Przepraszam oppa. Nie chciałam na ciebie krzyczeć.
Położył ręce na twojej twarzy i pocałował cię w usta.
-Przeprosiny przyjęte.-wtuliłaś się w niego, żeby nie widział twoich rumieńców-Zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak…”

…ale dzięki temu zostaliście parą…

~~*~~

Dzisiaj były urodziny Jimina, oraz wasza rocznica o czym kompletnie zapomniałaś i jako jego dziewczyna miałaś go jak najdłużej przetrzymać  z dala od domu, żeby chłopaki mogli w spokoju przygotować całą imprezę niespodziankę.
Postanowiłaś go zabrać na zakupy i do kina.
Z samego rana wstałaś, ubrałaś się i od razu pobiegłaś do dormu chłopaków.
Jak zwykle panował tam chaos, z resztą czego mogłaś się spodziewać po grupie 7 „mężczyzn”.
Jimin siedział na kanapie i bił się z Rap Monem o pilota od telewizora. Podeszłaś do swojego chłopaka i zakryłaś mu oczy. On od razu się uśmiechną i zdjął  twoje ręce.
-______! Po co przyszłaś?-wstał i mocno cię przytulił.
-Hej. Zabieram cię dzisiaj na cały dzień.-puściłaś oczko Nam Joonowi i wyszłaś z Jiminem z mieszkania. Szliście za ręce w stronę galerii handlowej. Kiedy tylko minęliście pierwszy zakręt Jimin zaczął się wypytywać o cel wyjścia.
-Kochanie idziemy do galerii, ponieważ chcę sobie kupić jakąś sukienkę, a później do kina. No i może jeszcze do mojego domu. Ok.?
-No ok.
Przez resztę drogi nie odzywał się już, ponieważ wiedział że  tak nic więcej mu nie powiesz.
Po 10 minutach byliście już w galerii.
Biegaliście po wszystkich sklepach, aż w końcu chyba w 7 wybrałaś sukienkę. Zadowolona ze swojego zakupu poszłaś ze swoim chłopakiem w stronę kina.
Przed kupieniem biletu zerknęłaś jeszcze na zegarek.
„Spędziliśmy w galerii dobre 2 godziny, ale może za to chłopaki zdążą wszystko przygotować”-pomyślałaś.
Długo nie minęło, a siedzieliście już w kinie. Film cię za bardzo nie interesował, bo oglądałaś go wczoraj wieczorem. Kiedy zobaczyłaś, że film się zaraz będzie kończył, stwierdziłaś, że pójdziesz zadzwonić do chłopaków, czy wszystko gotowe.  Powiedziałaś Jiminowi, że musisz iść do toalety i skierowałaś się w kierunku wyjścia. Opuściłaś salę kinową i wykręciłaś numer do Jina. Po dwóch sygnałach odebrał.
-Halo?
-Oppa wszystko gotowe?
-Jeszcze nie, potrzebne nam jeszcze jakieś 2 do 2,5 godzin.
-Co?!
-No tak.
-Dobra coś wykombinuje. Pa.
Rozłączyłaś się nie czekając na reakcję twojego hyunga. Weszłaś powrotem do sali kinowej i zobaczyłaś, że film się już skończył. Podeszłaś do Jimina, złapałaś go za rękę i skierowaliście się do wyjścia.
-Dobra to teraz idziemy do mojego domu.
-Po co?
-Tak jakoś. Proszę.-zrobiłaś słodką minkę patrząc błagalnie na Jima.
-No dobrze, skoro musisz.
Tak więc po 20 minutach byliście u ciebie w domu i od razu poszliście do twojego pokoju. Kiedy tylko przekroczyliście próg twojego pokoju, zamknęłaś drzwi na klucz, podeszłaś szybkim krokiem do Jimina i mocno wpiłaś się w jego usta, przez co upadł na twoje łóżko. Usiadł, cały czas cię całując. Zaczęłaś ściągać z niego ubrania. Najpierw ściągnęłaś koszulkę, odsłaniając tym samym jego abs. Przejechałaś ręką po jego brzuchu, na co cicho zamruczał.
Nie był ci oczywiście dłużny, bo po chwili nie miałaś już koszulki i stanika.  
Położył cię na łóżku i ściągną z ciebie spodenki, przez co zostałaś w samych majtkach, ale nie na długo. Czułaś się trochę niezręcznie, więc też ściągnęłaś z niego dolną garderobę.
Jedną dłonią cały czas trzymał twój podbródek namiętnie całując twoje usta, a drugą wędrował po twoim brzuchu i udach.
Powoli  wstał i popatrzył na ciebie pełnym pożądania wzrokiem, co ci się bardzo podobało.
Po chwili delikatnie lecz stanowczo w ciebie wszedł. Twoje ciało lekko zadrżało pod wpływem rozkoszy.
Chwycił cię mocno w talii z początku wykonując w tobie spokojne i delikatne ruchy. Twoje ciało drżało z sekundy na sekundę co raz to bardziej i bardziej, a on w tym momencie czuł się dopieszczony jak nigdy w swoim życiu. W jednej chwili zmienił się w dziką bestię, ale w środku krył się mały kawałek delikatnego chłopca.
Nadawał rytm jeszcze szybszy i szybszy, na co ty dopiero w tej chwili głośno krzyknęłaś. Dyszałaś głośno i jemu to sprawiało to ogromną satysfakcję z tego że obudził w tobie taką ogromną rządzę.
Po chwili odchylił głowę i doszedł w tobie. Ty również odchyliłaś głowę czując całą przyjemność.
Opadł zmęczony koło ciebie, a ty zerknęłaś na budzik obok twojego łóżka. „Minęły już 2 godziny, będziemy się już zbierać”.
Wstałaś i poszłaś do łazienki wziąć prysznic. Po 3 minutach wróciłaś odświeżona i zaczęłaś się ubierać w twoją nową sukienkę.
-Jimin jak chcesz to się idź wykąp, a jak nie chcesz to się ubieraj.
-To ja idę wziąć prysznic.
Podszedł i pocałował cię w policzek. Wziął swoje rzeczy i po chwili znikną za drzwiami do łazienki.
Ubierałaś swoje miętowe Conversy kiedy zadzwonił telefon. Szybko  odebrałaś, żeby nie usłyszał go Jimin.
-Halo?
-Możecie już przychodzić.
-Dobrze.
Rozłączyłaś się, rzuciłaś telefon na łóżko i w tym momencie do pokoju wszedł już ubrany twój chłopak.
-Z kim rozmawiałaś?
-Z Tae. Powiedział żebyśmy przyszli do was, będziemy oglądać film.
-No dobrze, ale chciałbym coś jeszcze zrobić.
-Co takiego?
Podszedł do ciebie, wyciągną czerwone pudełeczko z kieszeni, uklękną przed tobą i otworzył je. Twoim oczom ukazał się bardzo piękny pierścionek.
-_____, zostaniesz moją żoną?
-Tak, tak, tak, tak!
Wstał i włożył ci pierścionek na palec, a ty rzuciłaś mu się na szyję.
Po 15 minutach byliście pod ich mieszkaniem. Weszliście do środka, było zgaszone światło, więc podeszłaś do włącznika i zaświeciłaś. Od razu chłopaki wyskoczyli ze swoich kryjówek i wszyscy razem krzyknęliście.
-Niespodzianka! Wszystkiego najlepszego!
Jego w tym momencie zamurowało. Podeszłaś do niego, pocałowałaś namiętnie w usta  i szepnęłaś do ucha.
-To nie tak miało wyglądać w moim domu. W sumie to chciałam to zrobić po imprezie.
-Wiesz jak chcesz to i tak możemy to powtórzyć.
-Kocham cię Jimin.
-Ja ciebie też…

~~*~~

I tak właśnie miną wam ten dzień.
Oczywiście bawiliście się do samego rana przez co musiałaś spać u chłopaków w dormie.
Obudziłaś się w pokoju Jimina naga. On również był nagi i byliście przykryci tylko cienką kołdrą.
„Cieszę się, że wtedy na ciebie nakrzyczałam”-pomyślałaś i znów zasnęłaś

~~4 lata później~~

2 lata wcześniej wzięłaś ślub z Jiminem i teraz mieszkasz z chłopakami w dormie, razem z Jiminem w pokoju.

Wstałaś dzisiaj bardzo wcześnie i wychodząc z łóżka niechcący obudziłaś Jimina.
-Gdzie idziesz?-odparł zaspanym głosem. Podeszłaś do niego i pocałowałaś w usta.
-Idę zrobić sobie śniadanie, tobie też zrobić?
-Nie, idę z tobą, z resztą chłopcy pewnie też już wstali.
Razem wyszliście z pokoju, a kiedy byliście w kuchni zastaliście liścik:

Pojechaliśmy na cały dzień na plażę, więc macie wolną chatę. Miłej zabawy ^_^
Taeyhung
-To co może powtórka ze wczoraj?
-Pewnie…


Ważne...

Nie wiem dlaczego, ale nikt nie komentuje, a to naprawdę ważne dla mnie, ponieważ wiem że ktoś to czyta. A więc proszę żebyście komentowali, bo to dla mnie bardzo ważne ;)


wtorek, 5 maja 2015

Nie jestem pewna


To moje pierwsze opowiadanie +18, więc bądźcie wyrozumiali proszę.
No dobra, a więc to opowiadanie jest dla Pauli Jakiejś Tam.

Hope you like it!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Podczas siedzenia z Jungkookiem na sofie w ich salonie rozmyślałam nad wczorajszą rozmową z moją przyjaciółką...
-Paula ja ci mówię, on prędzej czy później cię zostawi dla innej.
-Dlaczego tak sądzisz?
-Chłopak w jego wieku potrzebuje się wyżyć seksualnie na kimś, a jeżeli ty z nim tego nie robisz to on sobie znajdzie inną do tego.
-Tak myślisz?
-Ja to wiem.
Z zamyśleń wyrwał mnie Kookie.
-Hej, Paula dobrze się czujesz?
-A tak, tak.
-Nie słuchałaś mnie.
-Przepraszam zamyśliłam się.
-A nad czym myślałaś?
-Nad niczym...Kookie?
-Tak?
-C-czy ty mnie jeszcze kochasz? -spuściłam głowę w dół patrząc na swoje nogi. On uniósł mój podbródek i lekko musną moje usta.
-Pewnie, że tak. Gdybym cię nie kochał to bym ci to powiedział.
-A czy mnie zdradzasz?
-Nie. Paula skąd ci takie pomysły dzisiaj przychodzą do głowy?
-Bo ja wczoraj rozmawiałam z moją przyjaciółką i, i ona mi powiedziała, że skoro tego nie robimy, to ja ci się znudzę i mnie będziesz zdradzać.
-Nie powinnaś tak myśleć.
Przytulił mnie mocno, a później odsuną się ode mnie i zaczą namiętnie całować. Zaczęłam oddawać pocałunki równie namiętnie. Po chwili wziął mnie na ręce i zaniósł do jego pokoju i położył delikatnie na łóżku.
Zaczą ściągać ze mnie koszulkę nadal całując. Nie byłam mu dłużna i po chwili również ściagnęłam z niego górną część garderoby. Mimowolnie przejechałam ręką po jego wyrzeźbionym torsie, na co zamruczał cicho.
Nawet nie zauważyłam kiedy mój stanik i dolna część garderoby znalazła się na podłodze. Oczywiście po chwili ściągnęłam z niego spodnie wraz z bokserkami.
Przez cały czas Kookie całował mnie łapczywie. Chociaż dotykaliśmy się każdą częścią ciała to i tak chciałam go mieć bliżej siebie. Po chwili przestał i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Napewno tego chcesz?
-Tak.
Dalej zaczą mnie całować i powoli we mnie wchodzić. Na początku poczułam lekki ból i mimowolnie poleciała mi pojedyńcza łza. Jungkook na chwilę się zatrzymał i popatrzył z przerażeniem w oczach na mnie. Pocałowałam go namiętnie i kończył swoją poprzednią czynność.
Zaczą powoli się we mnie ruszać,  by po chwili zwiększyć swoje ruchy do maksimum. Czułam coraz to większą rozkosz.
Zaczęłam cicho jęczeć między pocałunkami. Kookie zaczą coraz szybciej się poruszać. Po chwili poczułam w sobie ciepłą ciecz. Odsuną się ode mnie, ułożył się obok mnie i przykrył nas. Chwile leżeliśmy  w ciszy.
-Kookie przepraszam cię za to że podejrzewałam cię o zdradę. 
-Nic się nie stało.
-Napewno?
-Tak. Kochanie nigdy nawet nie myśl o takich rzeczach. Dobrze?
-Tak.
Posłałam mu szczery uśmiech na co ten odpowiedział tym samym. Po chwili zaczęłam czuć się senna. Wtuliłam się bardziej w Kooka i zasnęłam...

Oczami Kookiego

Kiedy zasnęła,  zacząłem się bawić jej włosami.
Ona tak słodko wygląda kiedy śpi.
Po chwili jednak i ja zacząłem czuć się senny i zasnąłem.

Oczami Pauli

Obudził mnie trzask drzwi i głos chłopaków. Szarpnęłam za ramię Jungkooka, który od razu wstał.
-Co się stało?
-Oni już wrócili.
-Nie przejmuj się nimi.
Po chwili do pokoju wparował Tae, ale równie szybko jak pojawił się on, pojawiła się i reszta. Po chwili jednak zaczęli wychodzić. Kiedy wszyscy już wyszli, zaczęłam się śmiać.
-Z czego się śmiejesz?
-Bo oni, oni mieli takie miny, jakby co najmniej Złotowłose zobaczyli w tym łóżku, a nie nas.
-No, to fakt.
-Dobra, musze się opanować.-przez chwilę się nie śmiałam, ale po chwili zaczęłam znowu.
Śmiałam się tak, aż Kookie nie zaczą mnie całować. Kiedy skończył, już się uspokoiłam.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.

czwartek, 23 kwietnia 2015

Nadzieja - Rozdział 3 End

Witam. Przepraszam za tak długą przerwę, ale mam dla was kolejny i ostatni rozdział.
Przyznam, że sama się przy nim trochę popłakałam.

HOPE YOU LIKE IT!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Kochanie, t-ty umierasz.
-A-ale jak to?-nie mogłam w to uwierzyć, przecież nic mi nie było.
-Lekarze mówią, że to jakaś nieznana choroba i, i masz jeszcze 3 miesiące.
W tym momencie się rozpłakałam. Dopiero co poznałam Hobiego, który mnie naprawdę kocha, a ja jego. Dopiero niedawno jeszcze byłam taka szczęśliwa, a teraz? Czuję się jak jakaś niepotrzebna rzecz, która za chwilę zniknie i wszyscy zapomną o jej istnieniu.
Schowałam głowę w ręce, a po chwili poczułam jak przytula mnie do siebie Hobi. „Nie mogę teraz tak się rozklejać, nie mogę się poddać”. Przestałam płakać i odsunęłam się od niego, szeroko się uśmiechając, na co on również odpowiedział uśmiechem.
-Nie ma co płakać. Kiedy mnie wypisują?
-Chyba za 3 dni.
-Fajnie. A jak mnie już wypiszą to pojedziemy gdzieś od weekendu na tydzień?
-Hmm, pewnie. Tylko jest jeden problem.
-Jaki?
-Nie przeszkadzało ci by to, że pojechalibyśmy z chłopakami?
-Nie no coś ty. Będzie jeszcze fajniej.
-Dobrze. Wiesz co kotek, zostałbym, ale mamy jutro próbę od rana i muszę już wracać. Jutro wieczorem przyjdę. Kocham cię.-podszedł i pocałował mnie czule w usta.
-Em, Hobi?-zatrzymałam go jeszcze przy drzwiach-Wiesz, że cię kocham?
-Wiem.
I wyszedł. Długo jednak sama nie byłam, po chwili do mojej Sali wpadł jak poparzony mój starszy brat. W sumie jest to przyszywany, bo jest polakiem, ale kocham go jak takiego zwykłego.
-Hej Kamil.
-Boże siostra, jak mnie nastraszyłaś. Jak się czujesz? Co ci jest? Mam iść się spytać lekarzy? Kiedy cię wypisują?-zaśmiałam się z powodu napływu tylu pytań, ale po chwili spoważniałam.
-Hmm, no to może po kolei. Czuję się nawet dobrze i nie musisz iść do lekarzy bo wiem co mi jest i wypisują mnie za 3 dni.
-A ok. To co ci jest?
-Nikt nie wie.-spuściłam głowę i poczułam, jak łzy mi napływają do oczu-Ale lekarze mi dali 2 miesiące, a później, później umrę.
-C-co?
-To co usłyszałeś. Ale nie ma co rozpaczać.
-Hmm, skoro tak twierdzisz. Dobrze to ja już pójdę, nie będzie ci to przeszkadzało?
-Nie, ale w weekend jadę z moim chłopakiem i jego kolegami, chyba pod namioty albo do domku letniskowego. Na cały tydzień.
-No dobrze. Pa.
-Pa.
Teraz też długo nie byłam sama, bo chwilę później przyszła pielęgniarka, podała mi kolacje i lekarstwa i poszła. Zjadłam, wzięłam jakieś leki i zasnęłam. Miałam bardzo dziwne sny, a kiedy się obudziłam krzyczałam i od razu przybiegła jakaś pielęgniarka.
-Co się stało?
-P-przepraszam, miałam zły sen.
-Nic nie szkodzi. Nastraszyłaś mnie.-posłała mi uśmiech i skierowała się do wyjścia, później się jeszcze na chwilę zatrzymała-Dobranoc.
-Dobranoc.
Próbowałam jeszcze raz zasnąć, ale nie mogłam. Wzięłam telefon, „22:03, pewnie jeszcze nie śpi, może do niego napiszę?” .Wybrałam numer J-Hop’a i napisałam.
„Śpisz?”
„Nie, coś się stało?”
„Nie, miałam zły sen”
„Powinnaś spać, proszę spróbuj. Dla mnie :*”
„No dobrze, kocham cię :3”
„Ja ciebie też :***”

~3 dni później~

-Pamiętasz Hobi co mi obiecałeś?
-Tak, i dzisiaj już jedziemy. Cały tydzień poza Seulem. Razem z chłopkami wynajęliśmy domek nad jeziorem.
-Jak super. A o której wyjeżdżamy?
-Teraz. Widzisz tego busa? Nim jedziemy. Już cię spakowałem.
-Mam się bać?-złapałam go za rękę i się uśmiechnęłam
-Nie.
Po chwili już wszyscy jechaliśmy. Oni są naprawdę fajną grupką. Trochę popapraną, ale fajną.
Cały czas rozmawialiśmy i śmialiśmy się, a po 2 godzinach byliśmy na miejscu. Oczywiście miałam pokój z moim chłopakiem.
Kiedy się jakoś rozpakowaliśmy wszyscy poszliśmy rozpalić ognisko. Przy tym również się świetnie bawiliśmy. Nie wiem do której siedzieliśmy, ale na pewno do późna. Nawet zasnęłam na siedząco, a jak się przebudziłam zobaczyłam J-Hop’a, który mnie niesie na górę, a później kładzie się obok mnie.
Rano, dobra może nie tak rano, bo było koło 12. Obudziłam się z wielkim bólem głowy. Chociaż wczoraj nic nie piłam. Obróciłam się i mojego ukochanego nie było.
Postanowiłam wstać. Chwiejnym krokiem ruszyłam na dół. Z takiej racji, że wyjście na taras było naprzeciwko schodów od razu mnie zobaczyli. Po chwili poczułam ukłucie w sercu. Złapałam się za to miejsce. Zaczęłam się zsuwać o ścianę i po chwili już nic nie czułam…

Oczami  J-Hopa

Kiedy wstałem Ji Rin jeszcze spała, więc zszedłem na dół i usiadłem na tarasie z chłopakami.
-A gdzie Ji Rin?-Jin zaprzestał jedzenia śniadania i spojrzał na mnie.
-Jeszcze śpi.
Po chwili zobaczyłem jak schodzi po schodach, więc zacząłem iść w jej kierunku. Wtedy zaczęła się zsuwać po ścianie. Od razu się zerwałem i zacząłem ocucać. Na nic nie reagowała. Łzy zaczęły mi spływać po oczach. Sprawdziłem puls. Nic. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem po pogotowie.
Przyjechali po 20 minutach, w tym czasie próbowaliśmy ją reanimować. Na próżno.
Kiedy tylko zaczęli sprawdzać jej stan, od razu odnotowali zgon.
Osunąłem się na ziemię i zacząłem płakać jak małe dziecko. Zabrali ją. Od razu zaczęli mnie pocieszać.
-Ona miała żyć. Miała żyć jeszcze przez 2 miesiące. To nie może być prawda…

~tydzień później~

Pogrzeb był jak każdy inny. Wszyscy ubrani na czarno, wszyscy smutni. Niektórzy płaczą, a inni próbują powstrzymać łzy. Ja nie próbowałem.
Siedziałem przy jej grobie do wieczora, a razem ze mną chłopaki. Stali za mną cały czas, a ja tylko klęczałem i płakałem.
-Dlaczego mi to zrobiłaś? Przecież ja cię kochałem.
Siedziałem minutę w ciszy, a później wstałem, wytrzepałem ziemię ze spodni i odwróciłem się do chłopaków.
-Możemy jechać.

~~*~~

Teraz już nic nie jest takie samo.

Codziennie przychodziłem do niej na grób i z nią rozmawiałem, pomimo tego, że to tylko ja mówiłem…