sobota, 7 listopada 2015

With every heartbeat - rozdział 2

Hmm postanowiłam spiąć swoje cztery litery i oto powracam z całkiem nowiutkim rozdziałem.
Trudno mi było napisać go tak żeby jakoś nie przypominał innych...i mam nadzieję że mi się udało.
O i mam do was jeszcze jedną prośbę, a mianowicie. Czy moglibyście cuś pokomentować? No bo jak tak mam się zabierać do następnego scenariusza to od  razu mi się odechciewa, bo nie wiem czy ktoś to jeszcze czyta, no i ogólnie fajnie się czyta wasze komentarze. Jeśli ktoś stwierdzi, że coś jest nie tak albo czy powinnam coś zmienić to napiszcie to w komentarzach. Proszę ludzie! Komentujcie i mówcie co by można było poprawić w moim pisaniu, a co jest ok :).
Yyyy no to ten....
HOPE YOU LIKE IT!!!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Kocham cię Kookie.
-C-co?
-No tak po przyjacielsku.-odsunęłam się od niego i uśmiechnęłam.-No chodź.
Długo nam nie zeszło dojście do szkoły. Tak jakoś 20 minut.
Weszliśmy do klasy i oczy wszystkich skierowały się w naszą stronę. Myślałam, że dziewczyny zabiją mnie wzrokiem, więc odwróciłam głowę w drugą stronę i poszłam do ławki. Usiadłam i zaczęłam wyciągać książki, gdy zobaczyłam, że ktoś koło mnie siada. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Jungkooka.
-Um, Ciastek. Wiesz że cię lubię i w ogóle ale co ty tu robisz?
-No siedzę. Będzie ci weselej, a nie tak sama siedzisz.
-Hmm, nie wiem czy siedzenie z gwiazdą dobrze na mnie wpłynie...
-Oj tam, oj tam...

~*~

Po pierwszych trzech lekcjach mieliśmy w-f całą klasą. Oczywiście dzisiaj musieliśmy grać w nogę. Wszystkie dziewczyny strzeliły focha i usiadły, poza mną. No bo ja w sumie lubię grać w nogę.
No więc zostałam przydzielona do drużyny przeciwnej niż Ciastek. Oczywiście pomińmy fakt, że zostałam wybrana ostatnia, ale oczywiście to szczególik...

~*~

-Wow, nieźle grasz jak na dziewczynę.
-Wiem Ciasteczko, przecież wszystko co związane ze mną jest fajne.
-Wcale nie.
Wystawił mi język i podbiegł do ławki kolo wielkiego biurowca.
Wracaliśmy właśnie ze szkoły i on uparł się, że przedstawi mnie swojemu zespołowi, który teraz był w wytwórni i czekał na niego.
Kiedy już doszłam spojrzałam usiadłam na ławce i skierowałam twarz w stronę słońca.
-Kyo, no chodź. Bo moi hyungowie będą źli.
-No dobrze.
Poszłam za nim do wielkiej sali tanecznej gdzie na środku stało sześciu chłopaków.
W momencie kiedy weszliśmy wszyscy skierowali wzrok w naszą stronę. Od razu poczułam się nieswojo, ponieważ nie lubię gdy tak dużo osób patrzy na mnie.
Jedyną reakcją na jaką mnie było stać w tej chwili to patrzenie na moje czubki butów, które nagle stały się bardzo ciekawe.
-Hej chłopaki. To jest Kyo. Kyo to jest Bangtan Sonyendan.
podniosłam nieśmiało głowę i spojrzałam na każdego po kolei a na końcu na Kooka.
-Anyeong nazywam się Kyo.-skłoniłam się lekko.
-Kyo nie musisz tak oficjalnie.-podszedł do mnie niski brunet, który był ubrany w koszulkę na ramiączkach która odsłaniała jego umięśnione ramiona-Nazywam się Jimin.-zbliżył usta do mojego ucha i szepną-Kookiś zakochał się w tobie na zbój.
Odsuną się ode mnie i pokazał szereg białych ząbków, a ja stałam i patrzyłam na niego jakbym zobaczyła ducha. Po chwili podeszła całą reszta i zaczęła się przedstawiać.
Kiedy wszyscy już się przedstawili chłopcy zaczęli próbę a ja usiadłam przed nimi pod lustrem i patrzyłam jak tańczą...

~3 godziny później~

Po skończonej próbie poszliśmy wszyscy na lody, a później do ich dormu.
-Ej to może pooglądamy jakiś film?-zawołał radośnie V kiedy tylko wszyscy już usiedli w salonie.-Oczywiście Kyo by wybierała.
-Dobry pomysł.-tym razem odezwał się Jin.-Co chcesz oglądać Kyo?
-Um...nie wiem. Może niech V coś wybierze?-wszyscy poza uradowanym V popatrzyli na mnie z rządzą mordu, a ja w zamian uśmiechnęłam się pokazując szereg białych ząbków.
-Jak fajnie! Yyy to może jakiś horror? Okey to włączam.
Nim ktokolwiek zdążył zareagować film już leciał.
Po kilku minutach stwierdziłam, że ten film jest okropnie straszny. W pewnym momencie tak się wystraszyłam, że wtuliłam się w Kooka siedzącego obok mnie i tak siedziałam do końca.
Kiedy film się skończył zaświeciliśmy światła a ja odsunęłam się od mojego przyjaciela na bezpieczną odległość. Wyjęłam telefon żeby sprawdzić godzinę.
-Chłopcy ja już muszę iść jest już 20.
-Możesz zostać na noc, jutro nie ma szkoły a my mamy wolne.
-Dobra zobaczę co da się zrobić. Za chwilę wracam...

Narracja trzecioosobowa, salon Bangtan

-To Jungkookie...kiedy poprosisz ją żeby była twoją dziewczyną?-Jimin podsuną się bliżej maknae który wbił wzrok w podłogę.
-N-nie wiem o czym  mówisz.
-Oj Kookiś wszyscy widzą jak na nią lecisz i ona na ciebie tez leci.-tym razem odezwał się Rap Mon
-Um nie wiem. Może jutro, albo dzisiaj, z resztą ona już wraca.

Oczami Kyo

-Okey rodzice mi pozwolili.
-Yay!!!!!
V podbiegł do mnie i zaczął skakać wokół. Ja z kolei na początku zdezorientowana, po chwili zaczęłam skakać z nim. Nie minęła minuta a już mi się zaczęło kręcić w głowie, więc puściłam go i usiadłam na podłodze śmiejąc się z tej całej sytuacji.
-Dobra V spokojnie.
Próbowałam opanować oddech i przestać się śmiać. Kiedy już opanowałam się całkowicie przypomniałam sobie, że nie mam żadnych ciuchów na jutro, ani piżam.
-O nie.
-Co się stało?-od razu podszedł do mnie Kookie i usiadł obok robiąc zmartwiona minę.
-Nie mam żadnych ubrań ani piżam.
I w ty momencie cały zespół wybuchną śmiechem, a ja czułam ze zaraz zapadnę się pod ziemię. Spuściłam głowę w dół i cicho zapytałam:
-Co was tak śmieszy?
Jimin, który do tej pory leżał na podłodze i się śmiał, teraz usiadł i otarł łzy które powstały w wyniku jego smiechu.
-Kyo spokojnie. Kookie ci pożyczy.
-Acha..-popatrzyłam na resztę grupy która nadal się śmiała i popatrzyłam na nich złowrogo-Ej nie śmiejcie się ze mnie!
Krzyknęłam i na chwile zamilkli, lecz nie minęła sekunda i zaburczało mi w brzuchu, a oni znowu się zaczęli śmiać, więc dłużej się nie zastanawiając wstałam i zaczęłam się kierować do wyjścia. po chwili wszyscy się przestali śmiać.
-Ej gdzie ty idziesz?-zaczęli wołać wszyscy.
-Do domu. Ta przynajmniej się ze mnie nie śmieją i jestem głodna.-zrobiłam nadąsaną minę, w duchu się śmiejąc.
-Nie idź przepraszamy.
Wszyscy wstali i zaczęli do mnie podchodzić z chęcią przytulenia mnie,  ja zaczęłam się śmiać jak opętana. Od razu stanęli nie wiedząc o co chodzi, a ja ominęłam ich i rozsiadłam się na kanapie.
-Fajne macie miny chłopaki.-uśmiechnęłam się do nich włączając telewizor.-To co zamawiamy pizze?
-Wredota.-powiedział Suga.
Po chwili wszyscy po kolei się rozsiadali wokoło, a lider poszedł zamówić pizzę...

~pół godziny później~

-O boże jak się najadłam.-powiedziałam i położyłam się na kanapie kładąc nogi na kolana Jimina.
-Nie za dużo sobie pozwalasz młoda damo?-powiedział do nie mój "podnóżek".
-Nie skądże znowu. I nie mów do mnie młoda damo bo tak do mnie mówi moja babcia.
Puściłam mu oczko i wyjęłam telefon z kieszeni, od razu się krzywiąc. Wstałam i wyszłam z mieszkania kierując się schodami na górę.
Kiedy już byłam na górze zauważyłam że jest tam huśtawka ogrodowa. Była drewniana, a na niej leżał koc. Wokoło były porozstawiane świeczki, a obok jednej z nich pudełko z zapałkami. Wzięłam je i zapaliłam wszystkie świeczki. Od razu poczułam tą woń. Tak, to były świeczki zapachowe.
Rozsiadłam się wygodnie na huśtawce szczelnie okrywając kocem i spoglądając na gwiazdy....

 ~oczami Jungkooka~ 

W pewnym momencie zobaczyłem, że Kyo nie ma. Od razu gorączkowo zacząłem się rozglądać po pokoju. Nigdzie jej nie było.
Pobiegłem do korytarza i zobaczyłem, że jej kurtka wisi na miejscu.
Zacząłem myśleć gdzie mogła pójść, aż moja uwagę przykuły otwarte drzwi wejściowe.
Skierowałem się schodami na górę. Kiedy dotarłem już na samą górę uchyliłem drzwi i zobaczyłem ja śpiącą na huśtawce.
Mimowolnie się uśmiechnąłem i podszedłem żeby usiąść obok.
Usiadłem jak najbliżej się tylko da i podwinąłem kolana pod klatkę piersiową. Przechyliłem głowę w jej stronę i ten widok mnie rozczulił. Spała tak słodko. Przysunąłem się bliżej, pocałowałem jej policzek i zacząłem rozmyślać nad tym jak jej powiedzieć o tym co o niej czuję...

~następnego dnia/oczami Kyo~

Kiedy mój umysł zaczął powoli wracać do rzeczywistości poczułam coś, a raczej kogoś na sobie. Podniosłam powieki i zobaczyłam śpiącego na mnie Kookiego.
Trochę rozśmieszył mnie ten widok, bo usta miał otwarte i głowę odchyloną do tyłu. Zaczęłam się śmiać i to tak głośno, że się obudził.
Na początku zaczął się rozglądać ze zdezorientowana miną, a kiedy już zaczął ogarniać co się wokoło dzieje uśmiechną się do mnie i wstał. Poprawił ubranie i uklękną na prawe kolano.
Wbiłam swój zdziwiony wzrok w jego oczy a on uśmiechną się tylko i zaczął mówić.
-Kyo zanim cokolwiek odpowiesz proszę wysłuchaj mnie do końca. Więc chciałbym ci powiedzieć że się w tobie zakochałem, a nawet zakochałem to małe słowo w porównaniu z tym jak wielkim uczuciem cię darze. Spodobałaś mi się od pierwszej chwili kiedy cię tylko zobaczyłem i od razu chciałem się tobą zajmować, wywoływać uśmiech na twojej twarzy, ocierać twoje łzy.. po prostu mógłbym zrobić dla ciebie wszystko.. Więc proszę cię czy mogłabyś zostać moją dziewczyną? Wiem że mogę prosić o zbyt wiele ale proszę daj mi chociaż szansę..
Zdziwiona, a zarazem zachwycona uklękłam obok niego i mocno go przytuliłam.
-Nawet nie wiesz jak bardzo chciałam żebyś to powiedział....



środa, 4 listopada 2015

UWAGA!UWAGA!!!

Uwaga!
Za niedługo wracam z nową częścią opowiadania i ogólnie z pisaniem i dodawaniem na bloga.
Bardzo przepraszam że nie dodawałam nic przez dłuuuuuuugi czas ale po prostu pewne prywatne sprawy nie pozwoliły mi na to, więc zobowiązuje się dodawać jedno opowiadanie tygodniowo :)