czwartek, 26 marca 2015

Nadzieja - Rozdział 1

Opowiadanie wielo rozdziałowe o jakie prosiła mnie Shin Hyo Sun. W sumie i tak miałam pisać z Hobim, ale to nie miała być długa historia. Przynajmniej się jakoś zmotywuje i zacznę w końcu na bloga zaglądać.
Pewnie wiecie jak dużo jest nauki w gimnazjum, zwłaszcza w 2 klasie. Czasami jak wracam do domu o 15 to uczę się do 24 albo dłużej. Oczywiście przepraszam również, że takie krótkie i następny dodam chyba w poniedziałek, bo jutro wyjeżdżam na SMAP do Brzozowa.
No dobra koniec o mnie. Życzę miłego czytania i jak zawsze proszę o komentarze ^-^.

HOPE YOU LIKE IT!

P.S. zaczyna się z perspektywy J-Hop'a
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Od samego początku dnia mam takie dziwne przeczucie. Wiecie jak bym wiedział, że coś się może stać...
Od rana byliśmy w studiu i przygotowywaliśmy się do występu, który miał się odbyć za dwa dni. Po trzech godzinach tańczenia miałem już dość. Zmęczony położyłem się na podłodze i zamknąłem oczy. Wreszcie chwila odpoczynku.Jednak moja błoga chwila nie trwała wiecznie, przerwał ją Jin hyung.
-J-Hope nie śpij. Od tego noc miałeś.
-Nie śpię hyung. Odpoczywam po prostu.
-Tak, a za 2 minuty zaśniesz. Znam cię bardzo dobrze.
No fakt miał rację, już nie raz mi się tak zdarzyło usnąć.
Usiadłem koło reszty i przysłuchiwałem się rozmowie zespołu. Po 10 minutach wznowiliśmy próbę.
Minęło 7 godzin i byliśmy wolni. Tak, 7. Tyle zwykle siedzimy w studiu. 
Po wyjściu z sali poszliśmy wszyscy pod prysznice. Ja oczywiście się ogarnąłem najszybciej i czekałem na resztę. Oni jak zwykle musieli tam siedzieć przez pół godziny, normalka.
Kiedy w końcu wyszli i dojechaliśmy do naszego mieszkania, mogłem spokojnie położyć się chwilę na łóżku. Zdrzemnąłem się chwilę, a kiedy wstałem była już 17.30. Postanowiłem wyjść na spacer. Jest lato, więc mogę sobie na to pozwolić.
Założyłem okulary przeciw słoneczne, narzuciłem kaptur na głowę i już po chwili przechadzałem się ulicami Seulu. Pogoda była piękna, jak zawsze z resztą o tej porze roku. Na szczęście nie spotkałem żadnej fanki.
Skierowałem się do swojej ulubionej kawiarni. Kiedy tylko wszedłem od razu rzuciła mi się w oczy piękna dziewczyna, która siedziała sama przy stoliku i płakała. Od razu do niej podszedłem. Usiadłem obok, ściągając okulary, kaptur i podając jej chusteczkę.
-Taka piękna dziewczyna nie powinna płakać. Proszę.-wzięła nieśmiało chusteczkę i uśmiechnęła się lekko, na co odwzajemniłem gest.
-Dziękuję, i nie jestem piękna.
-Nie kłam mnie, przecież jesteś.
-Widocznie nie tak wystarczająco, żeby być dziewczyną tego palanta, który przed chwilą mnie rzucił.
-To był naprawdę palantem.-dziewczyna się uśmiechnęła-A właśnie. Mógłbym poznać twoje imię?
-Nazywam się Yoo Ji Rin, a ty?
-Jung Ho Seok, ale wszyscy mówią na mnie J-Hope.
-Nadzieja?-na jej twarzy zawitał piękny uśmiech, od razu mi się zrobiło gorąco.
-Tak.
-Wiesz co? Chyba cię zkąś kojarzę. A no tak. Moja była przyjaciółka was słucha.
-T-to ty wiesz kim jestem?
-Tak. Co myślałeś, że będę krzyczeć i piszczeć?
-No takie są zwykle reakcje dziewczyn.
-Widzisz jestem inna...
Rozmawialiśmy tak przez 2 godziny. Pod koniec powymienialiśmy się numerami i każdy z nas poszedł w swoją stronę.

Oczami Je Rin

Tego dnia, od samego początku się przygotowywałam na spotkanie z moim ukochanym. W sumie to dziwne, że wczoraj tak późno zadzwonił i oznajmił mi, że mamy się spotkać jak najszybciej w tej kawiarni co zawsze.

Kiedy już byłam gotowa, a ubrałam się w taki zestaw:
W kawiarni byłam już o 16. Kiedy przyszłam już na mnie czekał. Chciałam podejść i się przywitać, ale on od razu wstał.
-To już koniec Ji Rin. Zrywam z tobą.
-C-co?
-To co usłyszałaś i nie dzwoń do mnie. Zmieniłem numer.
Po tych słowach zaczęłam płakać. Usiadłam na krześle, na którym jeszcze przed chwilą siedział mój były. Spuściłam głowę i cicho szlochałam. Pewnie myślicie, że cały makijaż musiał mi się romazać? Otóż nie, bo miałam pomalowane tylko usta. 
Nie wiem ile tak płakałam, ale po chwili dosiadł się do mnie jakiś chłopak i podał mi chusteczkę z uśmiechem na ustach.
-Taka piękna dziewczyna nie powinna płakać. Proszę.-wzięłam chusteczkę i uśmiechnęłam się lekko, a on odwzajemnił gest.
-Dziękuję, i nie jestem piękna.
-Nie kłam mnie, przecież jesteś.
Rozmawialiśmy przez ponad 2 godziny. Oczywiście tak jak wcześniej zauważyłam był to jeden z Bangtanów. Osobiście ich nie słuchałam, ale moja była przyjaciółka owszem.
Kiedy się rozchodziliśmy powymienialiśmy się numerami telefonów i każdy poszedł w swoją stronę.

Oczami J-Hop'a

Kiedy wróciłem, chłopaki siedzieli w salonie i rozmawiali, więc się do nich dosiadłem. Po chwili dostałem sms'a od Ji Rin. Zacząłem z nią pisać. Tak samo jak przy rozmowie tematy nam się nie kończyły. Po chwili wyrwał mnie głos Rap Mon'a.
-Ej, J-Hope hyung. Zadałem ci pytanie.
-C-co? Jakie?
-Z kim tak piszesz, że w ogóle nas nie słuchasz?
-A z nikim. To tylko znajoma, którą dzisiaj poznałem.
-Tak hyung, znajoma.-do rozmowy wtrącił się oczywiście Tae.
-Tae ty się lepiej nie odzywaj i dobranoc, jestem zmęczony i idę spać.
Wyszedłem z salonu i poszedłem do swojego pokoju, żeby po chwili położyć się na łóżku i odpłynąć do krainy Morfeusza.


czwartek, 19 marca 2015

Lucky Life


To opowiadanie jest połączeniem opow. "Mam szczęście" i "Życie jak bajka".
Był to pomysł mojej koleżanki, który postanowiłam rozwinąć. Jest to ciąg dalszy tych dwóch opowiadań złączonych w jedno.
Jak było wspomniane we wcześniejszym poście, możecie składać zamówienia.
Hope you like it.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

5 miesięcy od zaręczyn Sugi i Kamy, oraz rok odkąd Kookie poprosił Aldi o chodzenie.

Mieszkanie Bangtan

Oczami Kamy

-Kookie dość często ostatnio wychodzi. Prawda Suguś?
-Też to zauważyłem.
-A ta dziewczyna, co była u was na imprezie, wtedy co byłam z koleżanką. To może on do niej tak chodzi?
-Możliwe. Jak chcesz to zapytaj Nam Joona, on napewno wie.
-Okey, jutro pójde, teraz jestem zmęczona.
Ziewnęłam i mocniej wtuliłam się w Sugę, który razem ze mną siedział na kanapie i oglądał film. Po chwili wstałam.
-Spać.
-Mówisz jak małe dziecko kotek.
-Bo jestem zmęczona.
Wstał, wzią mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju. Położył mnie na łóżku, a sam się położył obok. Wtuliłam się w niego i poszliśmy spać.

Oczami Kookiego

-Aldi?
-Hmm?
-Em, no ten. Może w końcu powiemy im o nas? W końcu to już rok.
-Okey. Tylko jutro, bo teraz chce mi się spać, a wszyscy już pewnie śpią,  mama mnie chyba zje jak za chwilę nie wejdę do domu.
-No dobrze. Dobranoc kochanie.
-Dobranoc, moje ciasteczko.
Musnąłem jej usta, a kiedy się odsunąłem, ona weszła do domu.
Skierowałem się w stronę naszego dormu.
Od dawna już się zastanawiałem, czy im w końcu powiedzieć i w sumie czas najwyższy, bo w sumie Suga już się nawet oświadczył Kamie.
Kiedy wszedłem do dormu było po 1 i wszyscy spali. Poszedłem się wykąpać, po kąieli poszedłem spać.

Oczami Aldi

Kookie zaskoczył mnie tym pytaniem. Chociaż chyba dobrze by było im w końcu powiedzieć, z resztą to jutro.
A teraz spać...

Oczami Kamy

Kiedy rano się obudziłam Sugi już nie było, więc wstałam i poszłam do kuchni, bo burczało mi w brzuchu.
Kiedy weszłam do kuchni zobaczyłam Sugę i Rap Mona, którzy rozmawiali przy stole. Dosiadłam się do nich i cmoknęłam Suge w policzek.
-Dzieńdobry.
-Hej, jak się spało.
-Dobrze. A właśnie Nam hyung, czemu Kookie ostatnio tak często wychodzi?
-Hmm, sam nie wiem. Może ma dziewczyne?
-Możliwe.
-Kama jesteś głodna?-Suga chyba czyta mi w myślach
-Mhm, bardzo.-złapałam się za brzuch, gdyż znowu zaczął dawać o sobie znać.
-To ja coś zrobię.
-A ja chyba pójdę się wykąpać.-Nam wstał od stołu i poszedł w stronę łazienki.
Kiedy wyszedł Suga był już w trakcie robienia dla mnie jajecznicy.
Kiedy skończył podał mi ją i zaczęłam jeść. Podczas jedzenia oczywiście rozmawialiśmy ze sobą, aż nagle zadzwonił dzwonek.
-Ja otworzę. I proszę wszystkich żeby poszli do salonu.-usłyszałam krzyk Kooka i dźwięk otwieranych drzwi...

Oczami Kookiego

Kiedy otworzyłem, w drzwiach stała Aldi. Podszedłem i pocałowałem ją w policzek.
-Hej skarbie, gotowa?
-Tak.
Wziąłem ją za rękę  poszliśmy do salonu, gdzie wszyscy już siedzieli.
Stanęliśmy przed nimi i zacząłem mówić.
-Chciałbym, żebyście wiedzieli, że ja z Aldoną jesteśmy parą od roku. Przepraszam, że nie powiedziałem wcześniej.
-Wiesz Kookie...-Nam hyung wstał i podszedł do mnie-...ciesze się i gratuluję, ale to nie powód żeby mnie wyciągać z łazienki. A teraz ide się dalej kąpać.
-Ha wiedziałam.-wszyscy popatrzyliśmy na Kamę, która siedziała na kolanach u Sugi-Już od dawna podejrzewałam, że coś między wami jest.
-Mhm, to ja wychodze w takim razie. Wrócę późno.
Skierowałem się z Aldi w stronę wyjścia. Ubraliśmy buty i skierowaliśmy się w stronę parku.

Oczami Sugi

-Dobra to skoro jesteśmy wszyscy, to musimy wam powiedzieć, że ja z Kamą ustaliliśmy już datę ślubu. A konkretnie za trzy miesiące.
-Mhm, super.-Tae zaczą coś mruczeć pod nosem i wyszedł z salonu.
Zaraz po nim zaczęli wszyscy wychodzić, aż zostałem tylko ja z Kamą. Po chwili ona wstała i wzięła mnie za ręce.
-Chodź, idziemy.
-Gdzie?
-Na spacer.
Wyszliśmy z dormu i poszliśmy w stronę parku. Po drodze usłyszałem pisk dziewczyny, więc odwróciłem się w stronę dźwięku.
W naszą stronę biegła grupka fanek. Od razu zaczęliśmy uciekać. Wbiegliśmy do parku i schowaliśmy się za drzewem. Po chwili obróciłem się. Kama leżała na ziemi i trzymała się za kostkę. Od razu podeszłem do niej.
-Kochanie, nic ci nie jest?
-Kostka, mnie bardzo boli. Chyba skręciłam.
-Dobra, na dzisiaj to już koniec spaceru. Zaniosę cię do szpitala.
-N-nie trzeb-ba. Pójdę sama.
-Acha. Napewno. No już.
Wziąłem ją na ręce i skierowałem się w stronę szpitala...

Oczami Aldi

-Ładny ten park. Prawda Kookieś?
-Ale nie tak jak ty.
-Ej, no. Wiesz, może już wrócimy? Chyba zanosi się na deszcz.
-Okey, ale idziemy do mnie. Pooglądamy film.
-Oki doki.
Skierowaliśmy się w stronę dormu. Po drodze zauważyliśmy Sugę, który niósł Kamę na rękach. Od razu do nich podbiegliśmy.
-Co się stało?
-Uciekaliśmy przed fankami i Kamila skręciła kostkę. Idę z nią do szpitala.
-Mamy iść z wami?
-Nie trzeba.
Kiedy byliśmy w dormie reszta oglądała telewizor. Podeszliśmy i usiedliśmy obok. Rap Mon od razu zaczą się wypytywać o Sugę.
-Poszedł z Kamą do szpitala.
-Co się stało?
-Uciekali przed fankami i Kama skręciła kostkę. Za chwilę powinni wrócić.
-Acha.
Oglądaliśmy dalej film, a po chwili zadzwonił dzwonek. Jimin poszedł, a raczej pobiegł otworzyć...

Oczami Sugi

Po wejściu na naszą ulicę Kamila, którą niosłem na rękach zasnęła, z resztą nie dziwie się jej, po znieczuleniu zawsze się robi senna.
Kiedy doszłem do dormu, zadzwoniłem dzwonkiem. Drzwi otworzył Jimin.
-Młody weźmiesz ją na chwilę. Ja ściągne buty. Nie martw się, ona jest bardzo lekka.
Wzią ją na ręce, a ja ściągnąłem buty. Po chwili znów ją wziąłem i zaniosłem do mojego pokoju. Położyłem ją na łóżku, przykryłem i na palcach wyszedłem do salonu.
Siedziałem tam godzinę, po czym poszedłem wziąść prysznic i spać.

Oczami Kookiego

Po tym jak Suga hyung poszedł postanowiłem, że to już odpowiedni moment.
Wziąłem Aldi za rękę i pociągnąłem do swojego pokoju. Kazałem jej usiąść na łóżku i podszedłem do szafki. Wyjąłem z niej małe czerwone pudełeczko. Podszedłem do niej i uklęknąłem przed nią.
-Aldona. Kocham cię i nic tego nie zmieni. Od miesiąca się już na to zbieram. Chciałbym spędzić z tobą resztę mojego życia. Wyjdziesz za mnie?
-Tak!
Wstałem i mocno ją przytuliłem.
Nie wiem dlaczego się tak tego bałem...

wtorek, 17 marca 2015

Ogłoszenia III

Witam.
Przepraszam bardzo, że opowiadania teraz ukazują się co tydzień, ale w ogóle nie mam czasu.
Wiecie szkoła, plus jeszcze lekcje dodatkowe, harcerstwo i jedyny wolny czas przeznaczam na sen. Czasami tez zapominam zjeść. A opowiadania piszę w drodze powrotnej do domu.
Przez ten brak czasu nawet ostatnio mój chłopak się obraził i na razie ze sobą nie rozmawiamy...
Dobra koniec. 
A więc pewnie już rozumiecie i nie jesteście na mnie aż tak bardzo źli.
Następne opowiadanie będzie w czwartek.

sobota, 14 marca 2015

Bonus - Szansa


No i chcieliście bonus, więc proszę bardzo.
To jest taka kontynuacja daleko wybiegająca w przyszłość i od razu mówię, że to chyba najdłuższe opowiadanie.
Hope you like it ^_^.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~3 lata od debiutu Lovely Girls~

Wstałam jak w normalny dzień. Tylko, że to nie jest taki zwykły, czy normalny dzień.
Czekam na niego dokładnie od 3 lat, kiedy w dzień naszego debiutu Taeś mi się oświadczył przy wszystkich.
Przez ten czas posprzeczaliśmy się kilka razy, tak samo jak każda para. Wiecie normalka, ale wracajmy do opisywania tego pięknego dnia.
A więc już pewnie się domyślacie, co to za dzień.
Otóż dzisiaj biorę ślub.
Tak. Międzynarodowa gwiazda kpopu, liderka trzy osoboweg girlsbandu Lovely Girls, Sun Sumy, a za niedługo Kim Sumy, bieże ślub z również międzynarodową gwiazdą kpopu, wspaniałym wokalistą, siedmioosobowego boysbandu BTS, Kim Taeyhungiem, miłością mojego życia.
Kiedy już jakoś otworzyłam te oczy i wyszłam ze swojego pokoju, poszłam do łazienki wziąść prysznic.
Po tej szybkiej przyjemności, którą dał mni poranny prysznic poszłam do kuchni, gdzie byli moi rodzice z Suri i Jessicą. Tak moi rodzice mieszkali u nas w dormie przez te dwa dni, ponieważ mieszkali za daleko od Seulu. Ale wracając, siedzieli i jedli śniadanie. Dosiadłam się do nich i zaczęłam jeść.
-Jak ci się spało słoneczko?
-Dobrze mamo, ale tyle razy ci mówiłam, żebyś nie mówiła na mnie słoneczko.
-Oj dobrze córuś, już nie będę, a teraz się powinnaś streszczać, za trzy godziny masz być w kościele.
-Trzy?!
Od razu przyśpieszyłam tempo jedzenia kanapki. Kiedy skończyłam poszłam do salonu, gdzie czekała już na mnie moja stylistka, która miała mnie ubrać i uczesać.
Mój makijaż, fruzura i paznokcie były gotowe po godzinie. Nie wiedziałam, że kiedykolwiek będzie mnie ktoś tak długo czesał i malował, ale w końcu to nie byle jaka okazja.
Kiedy byłam już pomalowana, przyszedł czas na suknie, cała biała, jak każda, bez ramiączek i ma chyba z 10 warstw tiulu, a na wieszchu jest pokryta aksamitem.
Kiedy w sumie po 2 godzinach przygotowań stanęłam przed lustrem i aż oniemiałam.
Włosy miałam lekko spięte  powpinane w nie białe sztuczne kwiaty, makijaż był przepiękny. Czerwone usta, długie rzęsy i powieki lekko złotawe. Po prostu pięknie.

~oczami Tae~

Od kiedy tylko wstałem byłem cały czas zestresowany.
Bo co jeśli czegoś zapomnę, albo coś powiem nie tak.
Ten mój stres też chyba zauważył Jin hyung, przy śniadaniu.
-Hej Tae, nie stresuj się tak. To tylko...-nie dałem mu dokończyć, bo to nie było tylko.
-Słuchaj hyung, ty byś się nie stresował, gdybyś brał ślub z kobietą swojego życia?
-Dobra przepraszam, też bym się stresował, ale jak tak dalej będzie to spodni zapomnisz. A wiesz reporterzy tylko czekają na coś takiego.
-Wiesz pocieszyłeś mnie.
-No dobra, nie marz się tu i jazda się ubierać, za godzinę mamy wyjeżdżać, a Kookie z Jiminem zaraz dorwą łazienkę.
-Dobra.
Poszedłem się ogarnąć i po godzinie byliśmy w drodze do kościoła.

~oczami Sumy~

Jesteśmy już na miejscu, czekam tylko na dźwięk marszu weselnego i mogę zacząć iść z moim tatą pod ołtarz, gdzie wszyscy czekają, od nieznośnych reporterów, aż po rodzinę.
Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk organów i mój tata.
-Gotowa?
-Bardziej już nie będę.
Szłam powoli w kierunku ołtarza, gdzie stał V z chłopakami, a po drugiej stronie dziewczyny. Wszyscy się do mnie uśmiechali, a reporterzy zrobili mi chyba z milon zdjęć.
Kiedy już doszliśmy mój tato mnie przytulił i poszedł usiąść, obok mojej mamy. Tae wzią mnie za rękę i uśmiechną się.
-Pięknie wyglądasz skarbie.-wyszeptał tak, że tylko ja słyszałam. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Ty też.

~oczami Tae~

Kiedy tylko rozbrzmiały pierwsze nuty marszu weselnego w drzwiach pojawiła się Sumy. Była przepiękna, jak zawsze z resztą.
Ona jest nawet piękna kiedy śpi, chociaż ponoć człowiek wygląda okropnie jak śpi.
Kiedy podeszła do mnie od razu pomyślałem, że jest tylko moja  nikogo więcej. Od razu się uśmiechnąłem na samą myśl o tym.
-Pięknie wyglądasz skarbie.-wyszeptałem najciszej jak tylko mogłem, tak żeby tylko ona to usłyszała, od razu się uśmiechnęła.
-Ty też.
Powiedziała to z uśmiechem na ustach.

~narracja trzecioosobowa~

-Czy ty Sun Sumy, bieżesz tego o to męrzczyznę za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i że nie opuścisz go aż do śmierci?
-Tak.-mówiąc to Sumy włożyła obrączkę na palec Tae.
-A czy ty Kim Taeyhung bieżesz oto tą kobietę za żonę i ślubujesz jej miłość, wierność i że jej nie opuścisz aż do śmierci?
-Tak biorę.-również założył jej obrączkę na palec.
-A więc ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę młodą.

~oczami Sumy~

-...Możesz pocałować pannę młodą.
Tae pochylił się nade mną i musną swoimi ustami moje, żebyśmy po chwili pogłębili pocałunek. Nie był on długi, ale za to namiętny.
Kiedy oderwaliśmy się od siebie wyszliśmy z kościoła i wsiedliśmy do białej limuzyny, która czekała na zewnątrz, żebyśmy dojechali nią do restauracji, gdzie miało się odbyć wesele.

Resztę dnia spędziliśmy razem z gośćmi na zabawie. Nigdy nie zapomnę tego do końca życia...

~2 dni później~

-Już jesteśmy.-krzyknęłam kiedy tylko z Tae przekroczyliśmy próg mieszkania Bangtanów, z płytą, na której było udekumentowane całe wesele i przekąskami.
-A kupiliście jakieś czipsy czy coś?-Kookie przybiegł do nas robiąc maślane oczka.
-Pewnie, że tak. Ale wiesz zachowujesz się tak jakbyś to ty był młodszy ode mnie.
-Oj weź.-podszedł do mnie, poczochrał mi włosy i zabrał reklamówkę z jedzeniem.
Poszliśmy do salonu i włączyliśmy film. Ja oczywiście siedziałam na kolanach Tae, a Suri na kolanach Kookiego, przez co było więcej miejsca na sofie.
Kiedy film się skończył poszłam z Tae na dach, żeby usiąść na huśtawce i pooglądać gwiazdy.
Siedzieliśmy tak długo, że aż zasnęłam.
Rano obudziłam się na Tae, jak zawsze z resztą, bo albo śpimy u mnie, albo u niego, ale zawsze śpimy tak samo
Po przebudzeniu, wstałam i poszłam do kuchni, gdzie był Kookie z Suri i, no cóż, całowali się opierając się o blat.
-Hej, moglibyście się tu nie całować? Była bym wdzięczna, bo wiecie jak Monster was zobaczy... wiecie co on o tym myśli.
-Hej, przepraszamy.-Kookie spuścił głowę.
-Spoczko hyung, ale ja już zmykam, Jess jest sama w domu.
-Wydaję mi się, że nie. Bo wiesz wczoraj jak przyszliście to ona poszła spać, ale do pokoju Hobiego hyunga.
-Serio? Ale i tak muszę iść. Powiedzcie Tae jak wstanie, że...-nie dokończyłam, bo czyjeś ręce oplotły mnie w pasie.
-Co mają mi powiedzieć?-szepną mi zaraz przy uchu.
-Kotek muszę iść, wiesz wykąpać się i w ogóle, ale zaraz przyjdę. I ubierz się...-obróciłam się do niego przodem i szepnęłam mu do ucha-...bo tylko ja mogę cię tak oglądać.
Cmoknęłam go w policzek i poszłam do naszego mieszkania.
Kiedy wzięłam już kąpiel, owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki.
Gdy przechodziłam obok drzwi, zadzwonił dzwonek. Otworzyłam, a w nich stał Tae z kluczykami w rękach.
-Hej kotek, idź się ubierz i czekam w salonie.
-Okok.
Pobiegłam do pokoju i ubrałam się w malinową sukienkę przed kolana, również malinowe szpilki i biały cienki sweter.
Kiedy wyszłam z budynku z Tae, wsiedliśmy do czerwonego sportowego auta i pojechaliśmy w nieznany mi kierunek. Po dwóch minutach moja ciekawość jednak dała za wygraną.
-Taeś, wiesz...ufam ci i w ogóle, ale gdzie my jedziemy?
-Niespodzianka.
-Yhm.
Jechaliśmy jeszcze chwilę, kiedy zatrzymaliśmy się nad pięknym jeziorem. Tae od razu rozłożył koc na trawie i cały dzień spędziliśmy nad jeziorem patrząc w chmury.
I tak właśnie wygląda każdy mój dzień wolny, z moim ukochanym...

Miłość wszędzie można spotkać.
Ja swoją spotkałam w wytwórni.
Kiedyś się nawet zastanawiałam, jakby to było, gdybym wtedy nie wpadła na Tae?
Pewnie i tak bym go poznała, ale nigdy nie wiadomo...

OSTATECZNE THE END ^_^

wtorek, 10 marca 2015

Mam szczęście


Hejo. Dzisiejsze opowiadanie będzie z Cisatkiem i jest ono dla Aldi.
Nie miałam pomysłu na fabułę, ale chyba skapniecie się o co mi chodziło xD.
No wlasnie i jesli chcecie jakies opowiadanie t napiszcie w komentarsu z kim.
Hope you like it.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Jak się czujesz Aldi.
-Wiesz mamo, mam już dosyć tego pytania. Ale dobrze i możesz iść poradzę sobie.
-No dobrze. To jutro przyjdę. Pa.
-Pa.
A no właśnie, chyba nie wiecie o co chodzi? A więc opowiem wam w skrócie.
Jestem polką i mieszkam w Korei. Jeszcze niedawno miałam chłopaka, najlepszą przyjaciółkę i nie siedziałam w szpitalu.
A więc chłopak mnie zdradził z moją przyjaciółką, a zaraz po tym wybiegłam z jego domu i wpadłam pod samochód i chyba zostanę tu jeszcze z 3 tygodnie jak nie więcej.
Kiedy moja mama już poszła od razu wzięłam telefon  weszłam na fb. Nic ciekawego nie było, więc postanowiłam się przejść. Wyszłam z sali i szłam korytarzem, kiedy nagle ktoś we mnie wszedł. To był piękny brunet, z czekoladowymi oczami. Po prostu był uroczy.
-Przepraszam cię. Jakoś się tak zamyśliłem.
-Nie ma sprawy. A tak w ogóle to jestem Aldona, ale znajomi mówią na mnie Aldi.
-Jestem Jungkook, ale przeważnie mówią na mnie Kookie.
-Fajnie. A czemu tutaj jesteś?
-Czekam na mojego kolege Tae, po próbie jakoś go ręka bolała i musiałem z nim iść. A tobie co się stało?
-Po tym jak mój chłopak wyznał mi, że ze mną zrywa i jest teraz z moją najlepszą przyjaciółką, wybiegłam z jego domu i wpadłam pod samochód.
-Współczuje, ale wiesz jednego nie rozumiem.
-Czego konkretnie?
-No jak on mógł z tobą zerwać, przecież jesteś piękna.
-Dzięki.
-Wiesz ja już muszę lecieć, podasz mi swój numer?
-Pewnie. To do zobaczenia.
-Do zobaczenia.
Po rozmowie z moim nowym kolegą wróciłam do mojej sali i położyłam się. Cały czas myślałam o Jungkooku.
Po chwili dostałam smsa.
"Hej, to ja Jungkook. Co tam u ciebie?xx"
Zapisałam jego numer i odpisałam po chwili.
"Hej. Nawet dobrze, aktualnie sobie leze, a ty co porabiasz?"
Po chwili odpisał.
"Idziemy z Tae do domu. Wiesz, już muszę kończyć, Pa."
"Pa :*"

Codziennie przychodzi do mnie Kookie. Od samego początku go skąś kojarzyłam, ale nie przypuszczałam, że jest piosenkarzem.

Kiedy po 3 tygodniach siedzenia w szpitalu wyszłam odebrała mnie moja mama, ale przed odjazdem z tego okropnego miejsca odwiedził mnie Ciastek.
-Hej, przyjdziesz dzisiaj do nas?
-Hej. A po co?
-Urządzamy impreske.
-Nie wiem czy moja mama się zgodzi.
Podszedł do mojej mamy robiąc maślane oczka.
-Proszę pani. Czy Aldona mogła by przyjść dzisiaj do nas na małą impreskę? Alkocholu oczywiście nie będzie i pełnoletniego opiekuna mamy.
-No dobrze dzieciaki. Tylko musisz mi podać dokładny adres.
-To ja później wyśle smsem. A teraz już muszę lecieć, dwidzenia, i cześć.
-Pa.-pomachała mu i wsiadłam do auta.
Kiedy już byłam pod domem, dostałam od niego sms, który uświadomił mnie, że mam być u nich o 16, czyli miałam 2 godziny na przygotowanie.
Od razu pobiegłam na górę, odłożyć rzeczy. Rozpakowałam walizkę i poszłam wziąść kąpiel.
Kiedy już się wykąpałam, ułożyłam włosy i nałożyłam lekki makijaż.
Jak moja twarz i włosy były ogarnięte, przyszło najgorsze, dobieranie ciuchów. Stanęłam przed szafą i zastanawiałam się co ubrać.
Tym razem padło na krótkie, jasnodżinsowe spodenki i białą koszulę, bez rękawów. Bransoletek niestety nie mogłam założyć, ponieważ na prawym nadgarstku mam opaske uciskową.
Gotowa zeszłam na dół, gdzie czekała już na mnie mama. Ubrałam moje buty i wsiadłam do auta.
Na miejscu byłyśmy o równej 16. Mama oczywiście powiedziała, że jak coś będzie nie tak to mam dzwonić, że mam być grzeczna i w ogóle. Wiecie jak zawsze.
Na szczęście do ich dormu nie było dużo schodów i po chwili już byłam na miejscu. Zadzwoniłam do drzwi i otworzył mi chłopak z blond włosami.
-Pewnie jesteś Aldi, tak?
-Tak.
-To zapraszam.
Weszłam do środka. Mieli bardzo duży salon, kuchnię z jadalnią, schody prowadzące na górę i dużo drzwi.
Kiedy już ogarnęłam pomieszczenie, przed moimi oczami staną Jungkook.
-Hej Ciastek.
-Hej, Aldi. Chodź przedstawię ci wszystkich.
Zaprowadził mnie do salonu, gdzie poznałam wszystkich...

~6 godzin później~

-Musisz już jechać?
-Tak Kookie, muszę. To pa.
-Pa.
Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy w stronę domu.
-Jak było?
-Fajnie mamo, nawet. I nie, nie było alkocholu.
-Wierze ci. Zmęczona?
-Tak, bardzo.
Kiedy już byłam w domu od razu położyłam się spać. Błyskawicznie zasnęłam.

Rano obudziły mnie promienie słoneczne, wpadające przez moje okno.
Niechętnie wstałam i poszłam się wykąpać.
Kiedy jadłam śniadanie dostałam smsa od Jungkooka.
"Hej, przyjdź do parku, tego koło ciebie. O 13"
Od razu popatrzyłam na zegarek, była 12. Spokojnie zdąże.
"Okey"
Poszłam na górę, przebrałam się w miętową sukienkę i wychodząc ubrałam czarne szpilki.
Dojście na miejsce nie zajęło mi dużo czasu. Kiedy doszłam usiadłam na ławe, a po chwili podszedł do mnie Kookie z piękną, czerwoną różą. Wstałam i już miałam się przywitać, ale on uciszył mnie kładąc palec na moich ustach.
-Zanim cokolwiek powiesz, daj mi powiedzieć do końca. Od dawna się na to zbieram, chciałbym ci powiedzieć, że w życiu nie spotkałem tak niesamowitej dziewczyny. Od samego początku mi się spodobałaś. Aldi, ja cię kocham. Chciałbym, żebyś została moją dziewczyną. Proszę.
Patrzyłam na niego zdziwiona, a po chwili rzuciłam mu się na szyję.
-Tak, tak, tak. Mam szczęście, że cię poznałam.
-Ja też. Kocham cię.
-Ja ciebie też.

wtorek, 3 marca 2015

Życie jak bajka


No witam. To opowiadanie jest z dedykiem dla mojej kuzynki Kamy.
Z takiego faktu, że nie wiedziałam o kim pisać, poprosiłam ją o radę i dzisiejsze opowiadanie jest z Sugarem ^•^.
To będzie trochę taki chamski Suguś xD.
O i bonus do "Szansa" mam napisany, więc proszę o przynajmniej jeden komentarz. Pliss. I jak by ktoś chciał jakieś opowiadanko, to napiszcie z kim w komach. I czy w ogóle chcecie ten bonus.
Hope you like it.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-JAK MOGŁEŚ MNIE TAK ZIGNOROWAĆ?!
-Nie zignorowałem cię i proszę nie krzycz, jakby to powiedzieć przeszkadzasz.
-CO?!?
-Kama, głucha jesteś? Odsuń się, a najlepiej idź do swojego pokoju. Później może zajżę.
-Napewno. Mam cię w dupie Suga.
-I to jak często. Hahaha.
Wybiegłam z salonu ze łzami w oczach. Po drodze do parku zachaczyłam o Jimina i V.
-Hej, Kama co się stało? Czemu płaczesz?
-S-Suga jest okropny. On kiedyś taki nie był, a t-teraz? Jest okropny i chamski.
Wtuliłam się w Jimina, który uspokajająco gładził mnie po plecach.
-Wiem, zmienił się, ale gdzie ty idziesz. Przecież mieszkasz z nami.
-Wiem V, po prostu miałam go dość i wyszłam bez namysłu i nie chcę tam wracać.
-Nie wygłupiaj się wracamy do dormu, razem, wszyscy. Dobrze?
-Dobrze. Dziękuję.
Szłam przez całą drogę z głową spuszczoną w dół, ale nawet od czasu do czasu się śmiałam z poczynań tej dwójki. Oni są naprawde zabawni.
Kiedy byliśmy pod drzwiami mieszkania stanęłam i rozmyślałam czy wejść, bo Suga dalej tam jest i nie odpuści mi. Z rozmyślań wyrwał mnie V.
-Hej, Kama, wchodzisz?
-Hmm...tak, chyba.
-No to chodź, poglądamy razem film.
-Okey.
Weszłam do salonu razem z V i usadowiłam się na kanapie, Tae zasłonił okna, a Jimin poszedł po pop corn.

~oczami Jimina~

Kiedy tylko wszedłem do kuchni od razu zobaczyłem Suge siedzącego przy stole z cwaniackim uśmieszkiem.
-Wiesz hyung, ja się nie wtrącam w związek twój i Kamy, ale nie powinieneś jej tak traktować.
Mówiłem jednocześnie szukając przekąsek, kiedy już znalazłem odwróciłem się w jego stronę.
-Skoro się nie wtrącasz, to się nie wtrącaj. To nie twoja sprawa jak ją traktuję.
-Wiesz...-nie dał mi skończyć.
-Nie wtrącaj się młody. I spadaj.
Więcej się nie odezwałem, ale wiedziałem do kogo pójść.
-Macie tu pop corn. V zajmij się Kamą, a ja idę porozmawiać z Monem.
-Okok.
Poszedłem do pokoju lidera, który dzielił z Sugą. Leżał na łóżku i słuchał muzyki. Kiedy tylko pojawiłem się w pokoju wyciągną słuchawki i podniósł się do siadu.
-Co jest Jimin?
-Huyng chodzi o Kamę, a bardziej o Sugę.
-Wiem. Chodzi ci o to, że się zmienił?
-Tak. Dzisiaj powiedział jej, żeby poszła do swojego pokoju i, że może później do niej zajrzy.
-Serio?
-No, a ona wybiegła z mieszkania i wpadła na mnie i na Tae. Wiesz chyba powinieneś z nim porozmawiać hyung.
-Dobrze, porozmawiam z nim, a teraz idź do tej dwójki, bo się pozabijają.

~oczami Kamy~

-V przessstań mmmnie łasskotać.
-To się uśmiechnij.
-Oookeyy.
Odsuną się ode mnie i usiadł na wcześniejszym miejscu dalej oglądając film i w tym momencie do salonu wszedł Suga i usiadł pomiędzy nami.
-A więc to tak mnie kochasz, hę?
Łzy zaczęły mi napływać do oczu i od razu pobiegłam do pokoju i się w nim zamknęłam.
Nie wychodziłam z niego w ogóle, cały czas ktoś pukał, ale ja go spławiałam. Pod drzwi przychodził każdy, z wyjątkiem Sugi.
Nic też nie jadłam, przez co czułam się co raz to bardziej słaba.
Ale przecież kiedyś trzeba wyjść z tego pokoju.
Po tygodniu nie jedzenia, kiedy tylko zrobiło się naprawdę późno wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni.
Nikogo po drodze nie spotkałam, pewnie są jeszcze w studiu.
Zaczęłam się brać za przygotowywanie kanapek, oczywiście moich ulubionych z białym serem i pomidorem.
Kiedy kroiłam warzywo, albo to owoc, z resztą nie ważne, rozległ się trzask drzwi i przestraszona wypuściłam nóż z ręki. Poczułam piekący ból na dłoni i mimowolnie popatrzyłam na rękę. Za dobrze to nie wyglądało.
Zaczęłam wołać o pomoc i błyskawicznie w kuchni pojawiła się cała siódemka. Od razu podbiegł do mnie Suga.
-Coś ty zrobiła. Hej, Kama, otwórz oczy, hej.
Zaczą mną potrząsać, a później była już tylko ciemność.
Kiedy się obudziłam, byłam w swoim pokoju i miałam zabandarzowaną rękę. Nadal mnie bolała, ale już mniej.
Wstałam z łóżka poszłam do kuchni, bo czułam, że zaraz umrę z głodu.
Na miejscu zobaczyłam Sugę, pijącego kawę.
Na stole leżały kanapki, które zrobiłam, więc wzięłam je i zaczęłam iść do swojego pokoju. Przy wyjściu Suga się do mnie odezwał.
-Niezdara.
Jego zachowanie i słowa bolały mnje bardzo, nawet nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek tak będzie do mnie mówił  tak się zachowywał.
Pamiętam jak go poznałam. Miałam wtedy 6 lat, a on 9.
Byłam w parku i bawiłam się w piaskownicy kiedy on do mnie podszedł z pięknym uśmiechem pytając się czy może się ze mną bawić.
Wtedy zaczęła się nasza przyjaźń. Później on stał się mega gwiazdą, w międzyczasie straciłam rodzinę i dlatego mieszkam z nimi, a jakiś rok temu zaczęłam z nim chodzić. Kiedyś mogłam z nim rozmawiać przez cały dzień. A teraz jest świnią, chamską świnią.
Zjadłam u siebie w pokoju kanapki i zaczęłam płakać. Nie no normalnie stałam się desperatką.
Po jakiejś minucie w pokoju pojawił się Suga. Usiadł koło mnie i mnie przytulił. Wtuliłam się mocniej i powoli się uspokajałam.
-Ciii, nie płacz. Nie lubię jak płaczesz.
-To czemu jesteś dla mnie taki chamski i wredny?
-Przepraszam, myślałem, że ci tym zaimponuje. Bo tak na ogół to jestem taki cichy i w ogóle.
-Pabo.
-Dlaczego?
-Bo za to cię kocham. Saranghae.
-Saranghae.
Rozmawialiśmy do późna. Tak długo, że zasnęłam.
Rano obudziłam się wtulona w Suge. Wstałam po cichu z zamiarem wyjścia z pokoju, ale kiedy nacisnęłam klamkę poczułam ręce Sugi na mojej talii. Poszliśmy do kuchni, gdzie siedziała reszta. Kiedy weszliśmy od razu popatrzyli na nas ze zdziwionymi minami.
-Co jest?
-A co ma być Jin?
Podeszłam z Sugarem do stołu i usiedliśmy na wolnych miejscach.
-No, kłóciliście się i w ogóle, a teraz jest, no tak jak wcześniej.
-A czy to źle?
-N-nie.
-No właśnie.
Kiedy zjedliśmy śniadanie wzięłam prysznic. Idąc do mojego pokoju, zaczepił mnie Suga.
-Pyśka, ubierz się i pójdziemy na spacer. Okey?
-Okey.
Cała w skowronkach pobiegłam do swojego pokoju i ubrałam się w rurki i luźny t-shirt. Wyszłam z pokoju i skietowałam się do salonu, gdzie siedział Suga.
-Jestem gotowa.
-To chodźmy.
Wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do limuzyny. W środku było bardzo pięknie.
Po jakiejś godzinie byliśmy na plaży (wiem, że to niemożliwe :), dop. autorki).
Od razu ściągnęłam buty, jak i z resztą Suga.
Szliśmy brzeiem morza, aż doszliśmy do białej altanki. Stał w niej stół i krzesła. Stół był przystrojony białym obrusem, świecami i płatkami róż. Przed krzesłami, na stole, leżały dwa tależe z wykwintnym jedzeniem i dwa kieliszki z szampanem.
-Chodź, usiądziemy.
-Dziękuję, to jest piękne.-rzuciłam mu się na szyję, mocbo przytulając.
-Nie dziękuj, to w ramach przeprosin za moje zachowanie.
-Nie trzeba było.
Zjedliśmy, a później miałam zamiar napić się szampana, ale w środku, był pierścionek. Od razu sięgnęłam po widelec, wyciągnęłam go i powycierałam.
-Suga, co to jest?-uklękną na jedno kolano.
-Kama, posłuchaj. Przepraszam za wcześniejsze zachowanie. Ale teraz wiem napewno co do ciebie czuję. Kocham cię najbardziej na świecie. Czy ty, wyjdziesz za mnie?
-Wstań.-powiedziałam z powagą w głosie, a on podniósł się i ze spuszczoną głową wpatrywał się w ziemię, rzuciłam mu się na szyję  go przytuliłam, po jakimś czasie się odsunęłam  musnęłam swoimi ustami jego-Pewnie, że tak. Ja też cię kocham Sugar.
-Już się bałem, że mi odmówisz.
Po tej niespodziewanej sytuacji, wróciliśmy do dormu chłopaków, gdzie wszyscy siedzieli w salonie z zamiarem oglądania filmu.
Weszliśmy do środka trzymając się za ręce. Stanęliśmy przed nimi i Suga zaczą mówić.
-Oświadczyłem się Kamie.
-Super, gratuluję.
Wszyscy wstali i zaczęli nam gratulować, a później wszysy razem oglądaliśmy film...

niedziela, 1 marca 2015

Szansa - Rozdział 14


No więc tak. To jest ostatni rozdział.
Planowałam jakieś 20 rozdziałów, ale nie mam pomysłu na dalsze pisanie.
Jak chcecie to piszcie w komentarzach swoje opinie, jeżeli będzie tego dużo to napiszę wam bonus ^_^.
Tak bonus.
Nie mógł to by być kolejny rozdział opowiadania, bo za bardzo to wybiega w przyszłość.
Właśnie i taka sprawa czy ktoś z was nie miał by ochoty na jeszcze jakieś opowiadanie wielorozdziałowe tego typu, albo zwykłe, to napiszcie z kim chcecie.
Czekam.
I sorki za to, że nie dodałam go wcześniej. Po prostu musiałam dodać tamten najpierw.
Hope you like it.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Kiedy się obudziłam, byłam w takiej samej pozycji jak wcześniej, czyli miałam głowę na nogach V.
Otworzyłam oczy i podniosłam się do siadu. Rozglądnęłam się i zobaczyłam, że zasną.
Tak słodko wygląda jak śpi.
Wstałam po cichu i zeszłam na dół na taras gdzie wszyscy siedzieli. Było już ciemno, więc chyba była godzina 20.
Usiadłam na wolnym krześle i wzięłam kanapkę, która leżała na stole. Zaczęłam jeść, bo byłam bardzo głodna, kiedy wszedł Rap Mon.
-O Sumy wstałaś. Jak się czujesz i gdzie jest Tae?
-Już lepiej, nie kręci mi się w głowie, więc jest spoko. A Tae zasną, ale pewnie zaraz zejdzie...-usłyszałam jak ktoś schodzi po schodach i to był on-... o wilku mowa.
-Hmm, jakim wilku?-Tae podszedł do mnie ze zdziwioną miną-Kto cię tu przyniósł?
-O tobie hyung-odezwał się Kookie-I sama przyszła.
-Mhm.
Resztę wieczoru spędziliśmy na rozmowach, a resztę wyjazdzu na odpoczynku i zabawach, ale oczywiście nie obeszło się bez codziennym piciu alkocholu przez resztę.
-Tae, nie pij już.
-J-ja, nie p-piję.
-Dobra, nie będę się kłócić. Ja idę spać, a ty jak chcesz.
Poszłam na górę do pokoju i od razu poszłam spać. Od razu zasnęłam. W nocy poczułam jak Tae kładzie się koło mnie. Śmierdziało od niego alkocholem więc wstałam i skierowałam się do salonu. Tam położyłam się na kanapie, a po chwili przyszedł Rap Mon.
-Młoda co się stało?
-Nic.
-To czemu tutaj masz zamiar spać?
-Tae się schlał i nie da się koło niego spać.
-Chcesz spać u mnie?
-Przecież sam w pokoju nie jesteś.
-A no tak. Wiesz nie gniewaj się na niego. Jak wytrzeźwieje to z nim pogadam, a teraz dobranoc.
-Dzięki. Dobranoc.

Później oczywiście nie było takich akcji.

~około 4 miesiące później~

-Boże wy też tak się stresujecie dziewczyny?
-Jessia spokojnie, a raczej Luna sorki. Każda z nas się tak stresuje i ja i Krystal.
-Zaraz chłopcy schodzą.
-Mhm.
A no tak, pewnie nie wiecie o co chodzi.
Dzisiaj jest dzień naszego debiutu. Wystąpimy zaraz po comebacu BTS.
No więc każda minuta ciągnie się niemiłosiernie, ale przynajmniej mogę patrzeć na występ mojego ukochanego  Taesia.
Po kolejnej godzinie czekania zeszli ze sceny i przyszła kolej na nas. Przed wejściem Tae mnie jeszcze pocałował.
Nasz występ trwał jakieś dwie godziny. Po tym wszystkim zeszliśmy ze sceny i od razu poszłyśmy do szatni się przebrać. Cały czas czułam te emocje.
Kiedy wrciłam do mieszkania poszłam pod prysznic, a później do swojego pokoju, bo mieliśmy iść z chłopakami i całą ekipą do klubu.
Ubrałam się w strój w którym byłam na pierwsze randce z Tae z takim wyjątkiem, że tym razem ubrałam czarne szpilki, włosy lekko pofalowałam i zrobiłam lekki makijaż. Kiedy wyszłam z pokoju od razu zadzwonił dzwonek więc poszłam otworzyć. W drzwiach stał Tae z pięknym uśmiechem na ustach.
-Chodźcie już jedziemy.
-Mhm.
Cmoknęłam go w policzek, wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do auta.
Pomimo tego, że miałam szpilki to i tak byłam niższa od Tae.
W klubie bawiliśmy się świetnie. Cały czas tańczyłam z V, aż w pewnym momencie on wszedł na scene i wzią mikrofon.
-Witam was wszystkich. Chciałbym dzisiaj coś powiedzieć osobie która wiele dla mnie znaczy. Komuś kto mnie wspiera od samego początku, kiedy się poznaliśmy, komuś kto wywołuje uśmiech na mojej twarzy, komuś kogo będę zawsze kochał, a tą osobą jest Sumy.-stałam pod samą sceną, kiedy on wyciągną z kieszeni małe czerwone pudełeczko, otworzył je i uklękną-Sumy, kocham cię i już zawsze chcem żebyś była przy mnie. Wyjdziesz za mnie?
Łzy szczęścia napłynęły mi do oczu.
Tae zeskoczył ze sceny staną prze de mną. Od razu rzuciłam mu się na szyję krzycząc głośne tak. Wszyscy dookoła zaczęli gwizdać i klaskać, a ja wyszeptałam mu do ucha czule.
-Saranghae.
-Ja ciebie też.

Z Taeyhungiem żyliśmy długo i szczęśliwie, tak jak w bajkach...

THE END ^___^