sobota, 14 marca 2015

Bonus - Szansa


No i chcieliście bonus, więc proszę bardzo.
To jest taka kontynuacja daleko wybiegająca w przyszłość i od razu mówię, że to chyba najdłuższe opowiadanie.
Hope you like it ^_^.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~3 lata od debiutu Lovely Girls~

Wstałam jak w normalny dzień. Tylko, że to nie jest taki zwykły, czy normalny dzień.
Czekam na niego dokładnie od 3 lat, kiedy w dzień naszego debiutu Taeś mi się oświadczył przy wszystkich.
Przez ten czas posprzeczaliśmy się kilka razy, tak samo jak każda para. Wiecie normalka, ale wracajmy do opisywania tego pięknego dnia.
A więc już pewnie się domyślacie, co to za dzień.
Otóż dzisiaj biorę ślub.
Tak. Międzynarodowa gwiazda kpopu, liderka trzy osoboweg girlsbandu Lovely Girls, Sun Sumy, a za niedługo Kim Sumy, bieże ślub z również międzynarodową gwiazdą kpopu, wspaniałym wokalistą, siedmioosobowego boysbandu BTS, Kim Taeyhungiem, miłością mojego życia.
Kiedy już jakoś otworzyłam te oczy i wyszłam ze swojego pokoju, poszłam do łazienki wziąść prysznic.
Po tej szybkiej przyjemności, którą dał mni poranny prysznic poszłam do kuchni, gdzie byli moi rodzice z Suri i Jessicą. Tak moi rodzice mieszkali u nas w dormie przez te dwa dni, ponieważ mieszkali za daleko od Seulu. Ale wracając, siedzieli i jedli śniadanie. Dosiadłam się do nich i zaczęłam jeść.
-Jak ci się spało słoneczko?
-Dobrze mamo, ale tyle razy ci mówiłam, żebyś nie mówiła na mnie słoneczko.
-Oj dobrze córuś, już nie będę, a teraz się powinnaś streszczać, za trzy godziny masz być w kościele.
-Trzy?!
Od razu przyśpieszyłam tempo jedzenia kanapki. Kiedy skończyłam poszłam do salonu, gdzie czekała już na mnie moja stylistka, która miała mnie ubrać i uczesać.
Mój makijaż, fruzura i paznokcie były gotowe po godzinie. Nie wiedziałam, że kiedykolwiek będzie mnie ktoś tak długo czesał i malował, ale w końcu to nie byle jaka okazja.
Kiedy byłam już pomalowana, przyszedł czas na suknie, cała biała, jak każda, bez ramiączek i ma chyba z 10 warstw tiulu, a na wieszchu jest pokryta aksamitem.
Kiedy w sumie po 2 godzinach przygotowań stanęłam przed lustrem i aż oniemiałam.
Włosy miałam lekko spięte  powpinane w nie białe sztuczne kwiaty, makijaż był przepiękny. Czerwone usta, długie rzęsy i powieki lekko złotawe. Po prostu pięknie.

~oczami Tae~

Od kiedy tylko wstałem byłem cały czas zestresowany.
Bo co jeśli czegoś zapomnę, albo coś powiem nie tak.
Ten mój stres też chyba zauważył Jin hyung, przy śniadaniu.
-Hej Tae, nie stresuj się tak. To tylko...-nie dałem mu dokończyć, bo to nie było tylko.
-Słuchaj hyung, ty byś się nie stresował, gdybyś brał ślub z kobietą swojego życia?
-Dobra przepraszam, też bym się stresował, ale jak tak dalej będzie to spodni zapomnisz. A wiesz reporterzy tylko czekają na coś takiego.
-Wiesz pocieszyłeś mnie.
-No dobra, nie marz się tu i jazda się ubierać, za godzinę mamy wyjeżdżać, a Kookie z Jiminem zaraz dorwą łazienkę.
-Dobra.
Poszedłem się ogarnąć i po godzinie byliśmy w drodze do kościoła.

~oczami Sumy~

Jesteśmy już na miejscu, czekam tylko na dźwięk marszu weselnego i mogę zacząć iść z moim tatą pod ołtarz, gdzie wszyscy czekają, od nieznośnych reporterów, aż po rodzinę.
Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk organów i mój tata.
-Gotowa?
-Bardziej już nie będę.
Szłam powoli w kierunku ołtarza, gdzie stał V z chłopakami, a po drugiej stronie dziewczyny. Wszyscy się do mnie uśmiechali, a reporterzy zrobili mi chyba z milon zdjęć.
Kiedy już doszliśmy mój tato mnie przytulił i poszedł usiąść, obok mojej mamy. Tae wzią mnie za rękę i uśmiechną się.
-Pięknie wyglądasz skarbie.-wyszeptał tak, że tylko ja słyszałam. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Ty też.

~oczami Tae~

Kiedy tylko rozbrzmiały pierwsze nuty marszu weselnego w drzwiach pojawiła się Sumy. Była przepiękna, jak zawsze z resztą.
Ona jest nawet piękna kiedy śpi, chociaż ponoć człowiek wygląda okropnie jak śpi.
Kiedy podeszła do mnie od razu pomyślałem, że jest tylko moja  nikogo więcej. Od razu się uśmiechnąłem na samą myśl o tym.
-Pięknie wyglądasz skarbie.-wyszeptałem najciszej jak tylko mogłem, tak żeby tylko ona to usłyszała, od razu się uśmiechnęła.
-Ty też.
Powiedziała to z uśmiechem na ustach.

~narracja trzecioosobowa~

-Czy ty Sun Sumy, bieżesz tego o to męrzczyznę za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i że nie opuścisz go aż do śmierci?
-Tak.-mówiąc to Sumy włożyła obrączkę na palec Tae.
-A czy ty Kim Taeyhung bieżesz oto tą kobietę za żonę i ślubujesz jej miłość, wierność i że jej nie opuścisz aż do śmierci?
-Tak biorę.-również założył jej obrączkę na palec.
-A więc ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę młodą.

~oczami Sumy~

-...Możesz pocałować pannę młodą.
Tae pochylił się nade mną i musną swoimi ustami moje, żebyśmy po chwili pogłębili pocałunek. Nie był on długi, ale za to namiętny.
Kiedy oderwaliśmy się od siebie wyszliśmy z kościoła i wsiedliśmy do białej limuzyny, która czekała na zewnątrz, żebyśmy dojechali nią do restauracji, gdzie miało się odbyć wesele.

Resztę dnia spędziliśmy razem z gośćmi na zabawie. Nigdy nie zapomnę tego do końca życia...

~2 dni później~

-Już jesteśmy.-krzyknęłam kiedy tylko z Tae przekroczyliśmy próg mieszkania Bangtanów, z płytą, na której było udekumentowane całe wesele i przekąskami.
-A kupiliście jakieś czipsy czy coś?-Kookie przybiegł do nas robiąc maślane oczka.
-Pewnie, że tak. Ale wiesz zachowujesz się tak jakbyś to ty był młodszy ode mnie.
-Oj weź.-podszedł do mnie, poczochrał mi włosy i zabrał reklamówkę z jedzeniem.
Poszliśmy do salonu i włączyliśmy film. Ja oczywiście siedziałam na kolanach Tae, a Suri na kolanach Kookiego, przez co było więcej miejsca na sofie.
Kiedy film się skończył poszłam z Tae na dach, żeby usiąść na huśtawce i pooglądać gwiazdy.
Siedzieliśmy tak długo, że aż zasnęłam.
Rano obudziłam się na Tae, jak zawsze z resztą, bo albo śpimy u mnie, albo u niego, ale zawsze śpimy tak samo
Po przebudzeniu, wstałam i poszłam do kuchni, gdzie był Kookie z Suri i, no cóż, całowali się opierając się o blat.
-Hej, moglibyście się tu nie całować? Była bym wdzięczna, bo wiecie jak Monster was zobaczy... wiecie co on o tym myśli.
-Hej, przepraszamy.-Kookie spuścił głowę.
-Spoczko hyung, ale ja już zmykam, Jess jest sama w domu.
-Wydaję mi się, że nie. Bo wiesz wczoraj jak przyszliście to ona poszła spać, ale do pokoju Hobiego hyunga.
-Serio? Ale i tak muszę iść. Powiedzcie Tae jak wstanie, że...-nie dokończyłam, bo czyjeś ręce oplotły mnie w pasie.
-Co mają mi powiedzieć?-szepną mi zaraz przy uchu.
-Kotek muszę iść, wiesz wykąpać się i w ogóle, ale zaraz przyjdę. I ubierz się...-obróciłam się do niego przodem i szepnęłam mu do ucha-...bo tylko ja mogę cię tak oglądać.
Cmoknęłam go w policzek i poszłam do naszego mieszkania.
Kiedy wzięłam już kąpiel, owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki.
Gdy przechodziłam obok drzwi, zadzwonił dzwonek. Otworzyłam, a w nich stał Tae z kluczykami w rękach.
-Hej kotek, idź się ubierz i czekam w salonie.
-Okok.
Pobiegłam do pokoju i ubrałam się w malinową sukienkę przed kolana, również malinowe szpilki i biały cienki sweter.
Kiedy wyszłam z budynku z Tae, wsiedliśmy do czerwonego sportowego auta i pojechaliśmy w nieznany mi kierunek. Po dwóch minutach moja ciekawość jednak dała za wygraną.
-Taeś, wiesz...ufam ci i w ogóle, ale gdzie my jedziemy?
-Niespodzianka.
-Yhm.
Jechaliśmy jeszcze chwilę, kiedy zatrzymaliśmy się nad pięknym jeziorem. Tae od razu rozłożył koc na trawie i cały dzień spędziliśmy nad jeziorem patrząc w chmury.
I tak właśnie wygląda każdy mój dzień wolny, z moim ukochanym...

Miłość wszędzie można spotkać.
Ja swoją spotkałam w wytwórni.
Kiedyś się nawet zastanawiałam, jakby to było, gdybym wtedy nie wpadła na Tae?
Pewnie i tak bym go poznała, ale nigdy nie wiadomo...

OSTATECZNE THE END ^_^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz