piątek, 30 stycznia 2015

Rozdział 3-Szansa


Annyeong. Co tam u was? Bo ja jestem chora, tak to jest jak się bez czapki chodzi, ale nie ważne.
Macie tutaj trzeci rozdział. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu.
Chyba napiszę następny rozdział jutro.
A więc, żeby nie przeciągać życzę miłego czytania.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Kiedy tylko zobaczył mnie prodycent od razu się uśmiechną. Zaraz po nim zauważył mnie Tae, a później cała reszta. Podeszłam do mikrofonu, który stał na środku sali i czekałam, aż zacznie grać muzyka. Już myślałam, że ucieknę, kiedy dostałam sygnał, że mogę śpiewać. Śpiewałam jak najlepiej umię i patrząc na ich miny wnioskowałam, że im się podoba...

~oczami Tae~

Kiedy weszła od razu wiedziałem, że sobie poradzi, wiecie takie odczucie.
Jak tylko zaczęła śpiewać, od razu zakochałem się w jej głosie. Jeżeli nie będą ją chcieli przyjąć to będę ich namawiał do końca...

~oczami Sumy~

Kiedy skończyłam śpiewać wszyscy zaczęli mi bić brawo.
-Brawo, dostajesz się!-aż wykrzyczał producent wstając.
Od razu po słowach producenta podbiegł do mnie Tae z Hobim i mnie podrzucili. Normalnie wariaci. Producent wyszedł z sali i po chwili wrócił z Jessicą i jeszcze jakąś dziewczyną.
-No dziewczyny stworzymy z waszej trójki niezły zespół. Chodzcie pójdziemy podpisać kontrakt.
Wyszłyśmy z sali i za producentem podążaliśmy w zupełnie nieznanym nam kierunku. Doszłyśmy do sali konferencyjnej gdzie na stole leżała fioletowa teczka.
-Siadajcie. Proszę macie tu dokumenty do podpisania.-podpisałyśmy kilka papierów, po czym do sali wszedła jakaś pani i zabrała teczkę-No dobrze dziewczyny to będzie tak. Każda z was będzie posiadała imię sceniczne, ty Sumy będziesz liderką i twoje imię sceniczne to Amber,. Jessica twoje imię sceniczne to Luna, a ty Suri będziesz Krystal. Okey, to są wstępne informacje. Już od dzisiaj będziecie mieszkać razem, adres wam za chwilę podam. Mjeszkacie w jednym domu z BTS, tylko, że wy na drugim piętrze. Wieczorem, gdzieś tak o 17:00 wpadnie do was menadżer powie wam wszystko o próbach, a teraz już możecie iść i widzimy się jutro.
Dostałyśmy adres i to na dzisiaj raczej tyle. Wyszłam z wytwórni, a pod nią czekała moja mama.
-Hej Sumy. Przywiozłam twoje rzeczy.
-O dziękuję. Mamo możesz już jechać poradzę sobie. Pa.
-Papa, tylko czasami dzwoń.
-Dobrze pa.
Poszłam z Jessica do jej domu po rzeczy, a później poszłyśmy po Suri i razem poszłyśmy do naszego nowego "domu".
Budynek był duży i nawet ładny. Otworzyłam drzwi i weszłam pierwsza. Schodów było nie dużo. Na drugim piętrze były jedne drzwi i schody prowadzące wyżej. Otworzyłam drzwi i weszłam do mieszkania, a za mną Suri i Jessica. Był tu duży salon z kanapą i telewizorem, kuchnia z jadalnią, duża łazienka i trzy pokoje z garderobami. Ja wzięłam ten na końcu. Nie miałam dużo żeczy, tylko jedną walizkę, laptopa i gitarę, ale musiałam się rozpakować. Dużo czasu mi to nie zajęło, jakieś 30 minut. Kiedy już się rozpakowałam poszłam do saonu, żeby zobaczyć co jest w telewizji, ale mój kierunek zmienił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i po drugiej stronie zobaczyłam Tae.
-Hej Taeś.
-Hej, zapraszamy was na imprezke.
-Serio dzięki, tylko nasz menadżer ma przyjść około 17:00.
-To przyjdźcie jak pójdzie ok?
-Ok. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.-szczerze to Tae ma wyczucie czasu.
-Kto to był?
-O boże Suri, przestraszyłaś mnie.
-To kto to był?
-Taeś, to znaczy Taeyhung z BTS. Zapraszają nas później na impreskę.
-Acha okey.
Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Sięgnęłam po pilota, włączyłam jakiś program z piosenkami i poszłam po laptopa. Postanowiłam odpalić fejsa i zobaczyć co się dzieje. Oczywiście skłamałabym mówiąc, że nie miałam żadnych zaproszeń. A kto mnie zaprosił? Kim Taeyhung. Przyjęłam i po niecałych 5 sekundach od razu do mnie napisał.
"Hej"
"Hej, co tam?"
"A nic, chłopcy się kłucą."
"O co?"
"O to co będziem robić i w ogóle. A co u ciebie?"
"Też nic dziewczyny się rozpakowywują."
"Acha. Wiesz co ja już muszę lecieć, bo Hobi mnie zaraz zabije."
"Czemu?"
''Później ci powiem."
I tak zakończyłam rozmowę. Dziweczyny właśnie skończyły się rozpakowywać. Popatrzyłam na zegarek, 16:00.
-Wiecie ja idę się wykompać i chyba zacznę już się przygotowywać na później.
-Okey, ja później. Suri ty na końcu.
-Czemu?
-Jakoś tak wyszło.
Poszłam do pokoju po ręcznik i inne takie. Weszłam do łazienki, rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Stałam tam chyba 10 minut i w końcu wyszłam. Przepasałam się ręcznikiem, wysuszyłam włosy, ułożyłam je i zrobiłam lekki makijaż. Z łazienki poszłam prosto do pokoju i stanęłam przed moją garderobą, zastanawiając się co ubrać. W końcu wzięłam krótkie, jasnodżinsowe spodenki, czarną koszulę w kratę, bez rękawów i morskie Converse. Popatrzyłam na gitarę i ona aż się prosiła, żeby na niej zagrać. Usiadłam na łóżku i zaczęłam grać, długo nie grałam, bo po chwili zadzwonił dzwonek i do naszego mieszkania wszedł menadżer. Skierowałam się do salonu, gdzie wszyscy byli.
-No to jesteśmy w komplecie. To tak ja nazywam się Yang i jestem waszym menadżerem. Będę was zawoził na różne imprezy i w ogóle. Ale tak jutro o 10:30 będę czekał na dole i zawiozę was na próby. Tylko jutro tak późno, bo wiem, że idziecie do chłopaków. To może.. hmm, to by było na tyle. Do zobaczenia.
-Do widzenia.
Rozglądnęłam się w poszukiwaniu mojego telefonu, tak był na kanapie.
-To co idziemy?-wzięłam telefon i podeszłam do nich.
-Pewnie ja już jestem gotowa. A ty Suri?
-Ja też.
-Ja zamknę dom wy już idźcie.
Zamknęłam mieszkanie, a klucz schowałam do kieszeni. Zbiegłam po schodach i dogoniłam dziewczyny. Zadzwoniłyśmy dzwonkiem, a drzwi otworzył nam wysoki chłopak w blond włosach zaczesanych na bok  pięknych ciemnych oczach...

~~~~~~~~~~~~~

Koniec ^^.
Komy, komy, komy. Piszcie prosiem. Zawsze to jakaś motywacja, żebym pisała dalej.

czwartek, 29 stycznia 2015

Rozdział 2 - Szansa


Hejo .I co jak tam wam się podobał poprzedni rozdział? Ten rozdział dedykuje Kasi Sz. (czytam twojego bloga i stwierdzam, że jest najlepszy, nigdy nie czytałam lepszych opowiadań, jest u mnie nr. jeden na liście ulubionych blogów). Dobra, ale się rozpisałam, no a więc, żeby więcej nie przeciągać, życzę miłego czytania.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Hej Sumy poczekaj.-obróciłam się  zobaczyłam zdyszanego Tae. Zatrzymałyśmy się i czekały na Tae.-zapomniałem ci dać telefon.
-O dziękuję Taeś, a skąd ty go w ogóle masz?
-Jak wtedy na ciebie wpadłem, przez przypadek go wziąłem. Przepraszam.
-Nie ma sprawy.
-To ja już idę i życzę wam powodzenia jutro. Pa.
-Pa.
-Słodki jest.-Jessica zwróciła się do mnie kiedy tylko V znikną nam z pola widzenia.
-Weź. On jest gwiazdą, a ja...
-A ty też za niedługo będziesz.
-Nie wiadomo.

~oczami Tae~

Boże jak ona pięknie tańczy. Napewno przejdzie też jutrzejszy etap.
-Hej. Ziemia do Tae nie miałeś komuś przypadkiem tego oddać?
-Co? A no tak. Jimin powiedz chłopakom, że zaraz wracam.
Wypadłem z sali jak poparzony. Sumy już nie było, więc udałem się w stronę wyjścia. Zobaczyłem ją jak szła z koleżanką, już miała wychodzić.
-Hej Sumy poczekaj.-od razu się obróciła-zapomniałem ci dać telefon.
-O dziękuję Taeś, a skąd ty w ogóle go masz?-ona powiedziała do mnie Taeś. Aigo jaka słodka.
-Jak wtedy na ciebie wpadłem, przz przypadek go wziąłem, przepraszam.
-Nie ma sprawy.
-To ja już idę i życzę wam powodzenia jutro. Pa
-Pa.
Od razu pobiegłem do sali, bo przesłuchania za chwilę zostaną wznowione. Wbiegłem do sali i usiadłem na miejscu, akurat przed naszym producentem.
-Hyung, gdzie byłeś.
-Kookie nie twoja sprawa.
-Oj mi możesz powiedzieć.
-Widziałeś ten telefon, co tu leżał?
-Ten niebieski?
-Tak. Poszedłem oddać właścicielce.
-Acha.
-Zadowolony?
-Tak.

~oczami Sumy~

-Jaki ładny dom.
-Dziękuję.
-Jessica mieszkasz tu sama?
-Nie, jeszcze moi rodzice i starszy brat.
-A nie będą mieli nic przeciwko temu, że będę u was nocowała?
-Nie coś ty. Oni lubią jak przyprowadzam koleżanki.
-Acha. Wiesz powinnam zadzwonić do mojej mamy pewnie się martwi.
-Ok.
Poszłam korytarzem i weszłam w pierwsze, lepsze drzwi. Okazało się, że znalazłam łazienkę. Zamknęłam drzwi i usiadłam na wannie. Wybrałam numer mamy i po 2 sygnałach odebrała.
-Hej mamuś.
-Hej jak ci poszło?
-Super. Producent powiedział, że jeszcze nie widział jak dziewczyna tak tańczy.
-To super. A gdzie będziesz nocowała?
-Poznałam Jessice i u niej będę nocowała.
-Acha. To dobrze. Tylko nie narzucaj się jej zbytnio. Jasne?
-Tak. Mamo ja już kończę pa. Jutro zadzwonię.
-Pa. Będę czekać.
Wyszłam z łazienki i weszłam do salonu gdzie na kanapie, przed telewizorem siedziała Jessica z jakimś chłopakiem.
-Sumy to jest mój brat Cameron, braciszku to jest Sumy moja przyjaciółka.
-Hej, będę dzisiaj u was nocować.
-Hej, spoczko. Siadaj pooglądamy razem film.
Usiadłam obok mojej przyjaciółki, o ile tak mogę ją tak nazywać. Znamy się dopiero niecały dzień, ale czuję jakbym ją znała od zawsze. No ale nic, oglądaliśmy komedię romantyczną. Kiedy nagle zadzwonił mój telefon, wstałam i się trochę oddaliłam od salonu żeby nie przeszkadzać.
-Halo?
-Hej to ja Tae.
-Hej. S,skąd masz mój numer?
-A wiesz, może nie powinienem, ale sobie zapisałem. Przepraszam, jeżeli w jakiś sposób cię to obraziło.
-Nie no, mi to nie przeszkadza.
-Acha, to dobrze. To co tam u ciebie.
-A nic oglądam film.
-Acha to ja nie przeszkadzam. Do jutra. Pa
-Pa Taeś. Do jutra.
Film skończył się o 23:45 i od razu zasnęłam na kanapie. Później poczułam, że ktoś okrywa mnie kocem.
Rano wstałam o 8:00 i od razu poszłam się umyć. Po szybkim prysznicu nawet nie wiem, jak trafiłam do kuchni, ale zobaczyłam Jessice, która jadła śniadanie.
-Hej, jak ci się spało?
-Hej dobrze.
-Chcesz?-podała mi tależ z dwoma kanapkami.
-Tak, dziękuję.
-Smacznego.
-Dziękuję.
Zjadłyśmy obie śniadanie i poszłyśmy pooglądać jakiś program w telewizji. Spojrzałam na zegarek, była 10:30.
-Jessica chodźmy już może, bo się spóźnimy.
-Dobrze. Chodź, zbieramy  się. Cameron idziemy.
Ubrałam buty i wyszłam zaraz po Jessice. Długo nam nie zajęło dojście do wytwórni. Kiedy weszłyśmy spotkałyśmy Bangtan. Od razu podszedł do mnie Hobi.
-Sumy, hej co u ciebie?
-Hej, a nic ciekawego. Brat wyjechał na studia, a rodzice tak jak zawsze. O i widziałam ostatnio Yuri, tęskni za tobą.
-O to super, ale wiesz my już musimy iść. A jakbyś spotkała Yuri to powiedz, że ja też tęsknię.
-Dobrze. Hej.
-Pa.
Poszłyśmy na górę po schodach i od razu rzuciło się w oczy to, że liczba dziewczyn zmniejszyła się trzykrotnie. Chociarz w końcu to trzeci etap, więc co się dziwić. Ale nic. Dzisiaj jeszcze bardziej się denerwowałam niż wczoraj, bo to ostatnia szansa na spełnienie moich marzeń. Wyczytywali po kolei wszystkie, a ja byłam na samym końcu. Siedziałam już sama na korytarzu, aż wreszcie wyczytali moje imię. Nogi się dosłownie pode mną ugięły. Weszłam do sali i wiedziałam, że muszę dać z siebie jeszcze więcejniż wczoraj...

~~~~~~~~~~

I jak się podoba. O opinię proszę.

środa, 28 stycznia 2015

Rozdział 1- Szansa

Powitać. Na początek chciałabym was przeprosić, ale niestety tak się stało, że opuściłam się troszkę w nauce i muszę się w związku z tym wziąść za siebie.
Ok, więc teraz o opowiadaniu. Tym razem będzie wieloczęściówka z całym BTS. Postaram się nie zepsuć i pisać dłuższe niż to ostatnie. Nie no po prostu masakra, jak mogłam takie krótkie napisać... Dobra, dobra, żeby dłużej nie przeciągać, bo zaraz się okarze, że sam wstęp ma 2 strony, życzę miłego czytania  proszę o opinie ^*^...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Sumy pośpiesz się. Za niedługo spóźnisz na przesłuchanie do wytwórni.
-Oj mamo już, spokojnie. Chwilka, już schodzę.
-No dobrze, tylko się pośpiesz, bo naprawdę...
-Już jestem. Jedźmy, bo się spóźnię.
-Oj Sumy, Sumy. Ty to potrafisz rozbawić człowieka.
-Wiem, wiem, ale już jedźmy.
-No dobrze.
Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy w stronę stolicy. Strasznie się denerwowałam całą tą sprawą, bo przecież w końcu od tego zależy moja przyszłość i w ogóle... No wiecie to jest jedyna szansa. Od 2 lat ćwiczyłam, żeby teraz się dostać, a już za chwilę okaże się, czy coś potrafię. Zawsze mogę się tylko zbłaźnić, przed producentem i innymi.
-Sumy, hej. Czemu mnie nie słuchasz?
-Przepraszam mamo, jakoś się tak zamyśliłam.
-Hej nie denerwój się tym tak, zawsze możesz spróbować gdzie indziej.
-Ale ja chcę tam. A poza tym denerwóje się, bo jakiś zespół z tej wytwórni ma nas oceniać.
-No dobrze. Wiesz, może się zdrzemnij, bo mamy jeszcze jakieś 2 godziny jazdy.
-Okey. Tylko mnie obudź jak dojedziemy.
-Dobrze, obudzę cię.
Zamknęłam oczy i myślałam o tym czy się dostanę i który zespół będzie nas oceniać. Po chwili jednak zasnęłam.

~2 godziny później ~

-Sumy, Sumy, wstawaj. Już jesteśmy.
-C, co? Już? A okey wstaje.
Zaczęła powoli mi wracać świadomość, z tego co ja tu robię. Po chwili jednak się ogarnęłam i zaczęłam wysiadać z samochodu.
-Hej córuś. Powodzenia.
-Dziękuję. Jak skończę to zadzwonię, ale pewnie będę musiała wynająć hotel.
-Okey. Papa.
-Pa.
Wysiadłam z samochodu i stanęłam przed wielkim budynkiem wytwórni BigHit. Chwilę tak stałam, aż stwierdziłam, że w końcu powinnam wejść. Budynek od środka był jeszcze ładniejszy niż na zewnątrz. Kiedy tak podziwiałam poczułam, że ktoś na mnie wpadł i upadłam.
-Przepraszam cię bardzo. Nie zauważyłem cię. Czekaj pomogę ci wstać.
Podał mi rękę, a ja zobaczyłam najpiękniejszego chłopaka na świecie. Wstałam i zaczęłam się trochę otrzepywać.
-Nic ci nie jest?-jego głos był czarujący.
-Nie, wporządku. Tak poza tym to jestem Sumy.
-Jestem Taeyhung, a przyjaciele mówią mi Tae lub V.
-A nie wiesz gdzie odbywają się przesłuchania?
-Wiem, nawet tam idę. Chodź, pójdziesz ze mną.
-Okey.
Skierowaiśmy się do długiego korytarza, na końcu którego były schod na górę i na dół. Weszliśmy po schodach na górę i od razu zobaczyłam całkiem niezłą grupkę dziewczyn.
-Ja już idę. Czekaj tutaj na swoją kolej. Zawołają cię.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.
Tae skierował się do dużych drzwi, a ja usiadłam. Jak tak patrzyłam na te dziewczyny to po prostu mowę mi odebrało. Jak one się tym ekscytowały, nie no naprawdę, nie wytrzymalibyście z nimi. W końcu podeszła do mnie jedna.
-Hej, Jessica jestem.
-Hej, Sumy.
-Dziwne są, co nie?-powiedziała i usiadła koło mnie.
-No. Jak tak na nie patrzę to nie wiem czym się tak ekscytują.
-Chyba tym, że będzie nas oceniać Bangtan Boys. Słyszałaś o nich?
-Mniej więcej, z opowiadań mojego kolegi.
-Twojego kolegi?
-Tak naprawdę to mój przyjaciel i on jest jednym z nich.
-Serio?
-Nom. Czekaj niech pomyślę...a tak J-Hope, czy coś takiego.
-Acha ok. Myślisz, że się dostaniesz?
-Pewnie tak, a ty?
-Napewno. O czekaj wołają mnie, za chwilę wracam.
-Do zobaczenia.
Jedyna normalna osoba jaką tu poznałam, a nie jest jeszcze Taeyhung. Sięgnęłam do kieszeni po telefon...którego nie było. Zaczęłam panikować, gdzie on może być? W tedy z sali wyszła Jessica i zawołali mnie. Uśmiechnęła się do mnie, a ja do niej.
-Powodzenia.
-Dziękuję.
Weszłam do sali i mnie zamurowało. Bo kto nas ocenialł, mój przyjaciel Hobi i Tae, który miał przed sobą mój telefon. Kiedy mnie zobaczył od razu strzelił banana na ryju. Boziu, normalnie jak kosmita. Tae szturchnął Hobiego i ten od razu się popatrzył w moją stronę i uśmiechną pod nosem.
-Proszę, możesz zaczynać.-ten piękny zwrot akcji przerwał głos producenta. Zaczęłam tańczyć, jeszcze nigdy się tak nie czułam kiedy tańczyłam. Kiedy muzyka się skończyła zapadła długa cisza, taka niezręczna cisza. Po chwili producent się uśmuechną i zaczą klaskać. Wszyscy ze zdziwieniem popatrzyli na niego.-Brawo, super. Właśnie kogoś takiego potrzebujemy. No , a co wy o tym sądzicie chłopcy? Jeżeli wam się też podoba to mamy już dwie.
Chwila. Dwie? Czyli Jessica też się pewnie dostała. Yey.
-Mi się podobało.
-Mi też.
-To co czyli ją przepuszczamy dalej?-producent jest uparty jak zauważyłam.
-Tak.
-No dobrze to zapraszamy cię jutro, a teraz już możesz iść. Do zobaczenia.
-Do widzenia.
Ukłoniłam się i wyszłam. Od razu podeszła do mnie Jessica.
-I co przepuścili cię dalej?
-Tak, a ciebie?
-Też. To co do jutra?
-No tak. Czekaj Jessica. Ty tutaj mieszkasz?
-Tak nie daleko.
-A przygarnęłabyś mnie na tę jedną noc?
-Pewnie. Chodź, musimy się wyspać, bo jutro ostatni etap...

~~~~~~~

To już koniec. Mam nadzieję, że się podoało. Następny dodam za niedługo.

piątek, 23 stycznia 2015

Zależy mi na tobie.

Annyeong. Dziękuję wam, że komentujecie i wyrażacie swoje opinie na temat moich opowiadań. W prawdzie jest tego mało ale zawsze coś.
A więc to opowiadanie dedykuje mojej przyjaciółce Wiśni, która ma dzisiaj urodziny (mam nadzieję, że się nie obrazisz i nie zabijesz w szkole) i żeby dłużej nie prze, ciągać, życzę miłego czytania.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dzisiaj wstałam jak zwykle, no może nie aż tak zwykle, bo troszkę mi się zaspało. Obudził mnie dźwięk telefonu. Dzwoniła moja przyjaciółka.
-Yuri gdzie jesteś?
-Spokojnie już wstaje.
-Już! Chyba dopiero i masz 5 minut, czekam już na ciebie.
-Dobrze, dobrze. Za 5 minut będę.
Błyskawicznie wstałam, pobiegłam do łazienki, gdzie ubrałam się i ogarnęłam włosy. Zbiegłam na dół, ubrałam moje buty i wyszłam z domu.
-Miało być 5 minut, a nie 8.
-Przepraszam, zaspałam. Chyba budzik wczoraj wyłączyłam.
-No dobrze. Chodź już, bo się do szkoły spóźnimy...

Kiedy doszłam z moją BFF do szkoły, zobaczyłam chłopaka, chyba był nowy, ale za to jaki piękny. Był bardzo wysoki, miał brązowe włosy, bladą cerę i cudne ciemne oczy... Nie, nie, nie Yuri stop! pohamuj się, on jest przecież dla ciebie za ładny a ty nie masz szczęścia do chłopaków. No ale pomarzyć można...

-Yuri, szybciej jest już po dzwonku.
-No dobrze, dobrze Sunny. Już idę.
Wbiegłyśmy( dosłownie ) do klasy, ale nauczycielki na szczęście jeszcze nie było. Usiadłyśmy w ławce i wtedy drzwi do naszej klasy się otworzyły i stanęła w niej nasza nauczycielka angielskiego razem z tym nowym chłopakiem, którego widziałam rano przed szkołą.
-Dzień dobry, to jest wasz nowy kolega Seok Jin. Proszę nie uprzykrzajcie mu życia. Jin może powiesz coś o sobie?
-Witam was wszystkich, nazywam się Jin, jak już wiecie i...-dalej po prostu nie słuchałam. Wpatrywałam się w niego i wsłuchiwałam w jego piękny głos...
-No dobrze
Jin usiądź gdzie chcesz.

Z moich marzeń wyrwał mnie głos naszej nauczycielki.


Przez cały dzień ukradkiem patrzyłam się na Jina, a on się za każdym razem do mnie uśmiechał, na co ja również odpowiadałam uśmiechem.
Po skończonych lekcjach od razu skierowałam się w stronę domu. 
Dzisiaj kończyliśmy bardzo późno, a mianowicie o 20. 
Po drodze do mojego weszłam przez przypadek na bardzo niebezpieczną ulicę. W dzień ta ulica jest nawet przyjazna, ale kiedy robi się ciemno lepiej tędy nie iść. 
No ale przecież ja musiałam tędy iść, bo czemu nie, ale z resztą. Przyśpieszyłam kroku, żeby jak najszybciej wyjść z tej ulicy. 
Nagle ktoś mnie popchną i upadłam na ziemię. Później ten ktoś zaczą mnie bić. 
Czułan się okropnie, wszystko mnie bolało i nie mogłam się ruszyć. 
Kiedy już myślałam, że zaraz umrę, usłyszałam jak ktoś biegnie w moją stronę. 
-Yuri, hej nie zamykaj oczu. Nie matrw się, nic ci nie będzie.
Nie wiedziałam kto to bo obraz miałam rozmazany, ale głos ta odsoba miała znajomy. 
Poczułam jak ktoś mnie podnosi, a później tylko ciemność...

~oczami Jina ~

Wracałem ze szkoły, kiedy usłyszałem krzyki. 
Natychmiast pobiegłem w tamtą stronę. 
Wtedy zobaczyłem pobitą
Yuri, osoba która to zrobiła, już uciekła.
-Yuri, hej nie zamykaj oczu. 
Nie martw się, nic ci nie będzie.
Podniosłem ją i skierowałem się w stronę swojego domu. 
Mieszkałem niedaleko, więc nie minęło nawet 5 minut i byłem już w domu...


~oczami Yuri

Kiedy się obudziłam uderzyły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno. 
Wszystko mnie bolało po wczoraj.
Rozglądnęłam się po pokoju i napewno nie byłam w szpitalu. Chciałam wstać, ale wszystko mnie bolało i nie mogłam się ruszyć
-Widzę, że już się obudziłaś. 
Jak się czujesz.
Oniemiałam, uratował mnie Jin.
-Już dobrze, chyba. 
Dziękuję za wszystko.
-Nie ma za co. 
To dla mnie przyjemność.  
-Nie przesadzaj.
-Ale zależy mi na tobie.
-Naprawdę...
Wtedy podsuną się do mnie i mnie pocałował. 
-Naprawdę.


---------------------------

I na tym kończymy mam nadzieję, że się spodobało i poproszę o komentarze. 

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Chyba się w tobie zakochałam.

Annyeong. Opowiadanie będzie tym razem z Jiminem. Mam nadzieję, że poprzednie się podobało i życzę miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Nareszcie, gdzie byłeś? Czekam na ciebie od 10 minut.
-Spokojnie kotuś, miałem coś do załatwienia.
-A co mianowicie?
-Zobaczysz.
Było już ciemno, a my idziemy nieoświetloną ulicą. Co raz to bardziej się boję. Nie wiem po co i gdzie tędy idziemy. Nagle się zatrzymaliśmy, a on wyciągnął pistolet i przyłożył mi do brzucha.
-Ale, ale, c co ty robisz?
-Jakby to powiedzieć? Pozbywam się ciebie.
-Ale dlaczego co ja ci zrobiłam?
-Znudziłaś mi się, a więc żeby nie przeciągać dozobaczenia...
Poczułam ból przeszywający mój brzuch. Zobaczyłam jak on ucieka i ktoś do mnie podchodzi, później już tylko ciemność...

Oślepiająca biel szpitalnych scian i dźwięk jakiś urządzeń.
-Hej obudziłaś się już. Spałaś dobre 2 tygodnie. Masz szczęście, że tamtędy przechodziłem.
-Hej. Dziękuję.
Mój głos był bardzo zachrypnięty. Pewnie dlatego że tak długo byłam nieprzytomna.
-Nie ma sprawy, a tak w ogóle to jestem Jimin, pewnie mnie znasz jestem jednym z Bangtan. A ty jak się nazywasz?
-Nie za bardzo cię kojarzę i jestem Hera.
-Ładnie. A kto ci to zrobił?
-Mój były, niestety
-Bardzo mi przykro. Wiesz ja już muszę iść, ale w telefonie zapisałem ci swój numer. Później zadzwonię. Pa
-Pa.
Zostałam sama na sali, bo kto niby miał by przyjść? Moi rodzice nie żyją, od jakiś 2 lat i nie mam rodziny...

~miesiąc później~

Codziennie przychodzi do mnie Jimin i cała reszta BTS rozmawiają ze mną i ogólnie mnie pocieszają.
Około 18:00 poszli wszyscy, z wyjątkiem Jimina.
-Już za 3 dni cię wypisują.
-Wiem Jimin. Tylko ciekawe gdzie teraz zamieszkam.
-Dlaczego?
-Wcześniej mieszkałam z chłopakiem i tam były moje rzeczy, a on pewnie myśli, że nie żyję i wszystkie moje ubrania wyżucił.
-Nie martw się tym, naprawdę.
-No dobrze.
-Wiesz ja już będę szedł.
-Nie ma sprawy, dziękuję. Jest już 18:00 powinieneś już dawno pójść.
-To do jutra. Cześć.
-Cześć.
Zaraz po nim przyszła do mnie pielęgniarka, dała mi jakieś tabletki, a zaraz później poszłam spać.

~3 dni później~

-No nareszcie się obudziłaś. Proszę ubierz się w to i idziemy.-wręczył mi reklamówkę, w której były ubrania.
-Dziękuję, a gdzie idziemy?
-Zobaczysz, a teraz idź się ubierać.
Poszłam do łazienki i wyciągnęłam z reklamówki jasno-dżinsowe, krótkie spodenki, czarną koszulę bez rękawów i czerwone Converse. Boże on musiał na to wydać fortunę. No nic, ubrałam się i wyszłam.
-Wyglądasz ślicznie.
-Dziękuję, ale to musiało kosztować fortunę.
-Ty chyba nie wiesz ile ja zarabiam.
-No raczej nie. A więc gdzie idziemy?
-Zobaczysz.
Wyszliśmy ze szpitala i wsiedliśmy do dużego czarnego busa. Jechaliśmy niecałe 20 minut, a kiedy wysiedliśmy poczułam, że zakłada mi opaskę na oczy.
-Yay, pabo co ty robisz.
-Nie chcę żeby niespodzianka się wydała.
-No dobrze, ale mnie nie zabij.
Weszliśmy do jakiegoś budynku, a później prawdopodobnie do windy, po czym wysiedliśmy i weszliśmy chyba do jakiegoś mieszkania. Poczułam, że opaska się zsuwa z moich oczu i zobaczyłam ciemny pokój.
-Niespodzianka!
Światło nagle się zaświeciło i wszyscy wyskoczyli ze swoich kryjówek.
-Będziesz z nami mieszkała. Menadżer nie ma nic przeciwko i pokój jest gotowy.-obróciłam się w stronę Jimina i rzuciłam mu się na szyję. Chwilę tak staliśmy, po czym się odsunęłam i pocałowałam go w usta-A to za co?
-Za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Jimin ja się chyba w tobie zakochałam.
-Ja wiem napewno, że się w tobie zakochałem.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też Hera.
-Hej my tu jesteśmy.-odciągną nas od siebie maknae.
-Przepraszam. Dziękuję wam wszystkim.
Nie obeszło się oczwiście bez przytulania i imprezy. Gdzieś tak około 23:00 wyszłam z mieszkania i skierowałam się schodami na górę, na dach. Na dachu była duża drewniana huśtawka. Podeszłam bliżej i zobaczyłam Jimina.
-Często tu przychodzę. Lubię tu siedzieć, jest tak cicho i przyjemnie.
Usiadłam i wtuliłam się w niego.
-Nie dziwię się, jest tu pięknie.
Nastała niezręczna cisza.
-Pewnie zastanawiałaś się gdzie cię wywiozę?
-Szczerze nie lubię już niespodzianek, ale ta była najlepsza na świecie. Obiecasz mi coś?
-Co?
-Zostaniesz już na zawsze ze mną i nigdy mnie nie skrzywdzisz?
-Nigdy cię nie opuszczę. Zapamiętaj, kocham cię i nigdy cię nie skrzywdzę.
-Ja ciebie też kocham.
Siedzieliśmy tak długo, aż w pewnym momencie zasnęłam i czułam, jak ktoś mnie niesie. Kiedy się obudziłam zobaczyłam obok siebie Jimina. Teraz już napewno wiem, że się w nim zakochałam...

wtorek, 13 stycznia 2015

Miłość jest wieczna...

Witam dzisiaj będzie Hobi. To propozycja mojej przyjaciółki, a ja ją rozwinę i spróbuję nie zepsuć.A więc żeby się więcej nie rozpisywać, miłego czytania i proszę o opinie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Nareszcie idziemy na ich koncert!-moja przyjaciółka skakała tak od 5 minut-No po prostu nie mogę w to uwierzyć!
-Pamiętaj, że wisisz mi przysługę za to.
-Ok ok, muszę się opanować.-moja przyjaciółka opanowana
-Ta ty opanowana. A z resztą przyjdź po mnie o 19:00. Ok?
-Ok, nie mogę się już doczekać
I każda poszła do swojego domu. Przez całą drogę próbowałam być opanowana, ale uśmiech sam cisną się mi na usta. Normalnie nie mogłam się powstrzymać od skakania i śpiewania, nie dla tego, że lubię ten zespół ale nie mogłam się przestać śmiać z mojej przyjaciółki która cieszy się z takiej rzeczy. Tak w ogóle z perspektywy osób trzecich to musiało to wyglądać komicznie.
Wbiegłam do domu i od razu znalazłam się u siebie w pokoju. Zaczęłam ściągać mundurek szkolny i poszłam do łazienki wsiąść prysznic. Stałam pod prysznicem około 10 minut, później układałam włosy, a na końcu zrobiłam sobie szybki makijaż.
-Ile można siedzieć w łazience!-kiedy wyszłam brat zaczął się na mnie wydzierać, ale w sumie go ignorowałam-Odsuń się
Boże co za człowiek, powiedziałam sobie w myślach. Weszłam do pokoju i stanęłam przed szafą. Dumałam co ubrać jakieś 10 minut i w końcu zdecydowałam się na jasne dżinsowe rurki, biały t-shirt i czerwoną koszulę w kratkę. Wzięłam telefon i się przeraziłam... Była 18:55! Szybko zaczęłam się ubierać, zbiegłam na duł i zaczęłam ubierać moje czarne Converse. Wyszłam z domu i zobaczyłam moją przyjaciółkę.
-2 minuty spóźnienia.
-Przepraszam.-spuściłam głowę-Straciłam poczucie czasu.
-No dobrze, ale już chodźmy bo się spóźnimy,
Szłyśmy na koncert rozmawiając i śmiejąc się. Doszłyśmy w jakąś godzinę i od razu poszłyśmy za kulisy. Ochroniarze nas wpuścili i usiadłyśmy na kanapie. Nie okazywałam żadnych emocji, bo po prostu mnie to nie interesowało i dlatego, że od rana się słabo czuję. Wiecie zawroty głowy itp., ale obiecałam przyjaciółce i musiałam dotrzymać obietnicy.
-Hej, ja za chwile wrócę. Muszę się przewietrzyć. Ok?
-Ale możesz nie zdążyć.
-Za chwile wrócę, obiecuję. Ok?
-Ok.
Chciałam jak najszybciej wyjść z tego pomieszczenia i znaleźć się na świeżym powietrzu. Szłam korytarzem, a obraz mi się coraz bardziej zamazywał i kręciło mi się w głowie. W końcu zaczęłam widzieć czarne plamki, podeszłam do ściany i zaczęłam się zsuwać w duł. Nagle poczułam, że ktoś mnie trzyma za ramię, niestety nie widziałam kto to.
-Hej dobrze się czujesz?-przecząco pokręciłam głową i poczułam, że ktoś mnie podnosi, a później już tylko ciemność...

~~*~~

-Hej dobrze się czujesz?-zapytałem dziewczyny, która przed chwilą zaczęła się zsuwać z ściany.
Ładna jest. Nic nie powiedziała, pokręciła tylko przecząco głową. Wziąłem ją na ręce i szybko pobiegłem do naszej przebieralni, gdzie jest kanapa. Wbiegłem do środka, gdzie nikogo nie było, pewnie już są na tym spotkaniu. Położyłem ją i od razu zadzwoniłem po karetkę. Przyjechała po 5 minutach, może dlatego, że szpital jest jakieś 4 ulice dalej.
-Mogę z wami pojechać?
-Tak wsiadaj.
Dojechaliśmy do szpitala w jakieś 10 minut, bo były korki.  Zawieźli moją piękną nieznajomą na jakaś salę i powiedzieli mi, że zawołają mnie za chwilę.
Czekałem w poczekalni i się niecierpliwiłem. Po chwili usłyszałem dźwięk telefonu.
-Halo?
-Hoseok gdzie ty jesteś!
-Tae spokojnie, jestem w szpitalu.
-Coś ci się stało?
-Nie to nie mi, nie martw się powiedz chłopakom, że za niedługo wrócę. A jak wam poszło to spotkanie z tymi dwoma dziewczynami?
-Była tylko jedna, bo druga jej powiedziała, że idzie się przewietrzyć i poszła tym długim korytarzem i tyle ją widziała. A teraz jest z nami i próbuje się do niej dodzwonić.
-Zapytaj się jej jak wygląda.
-Ok, czekaj chwilkę-wyciszył, a po minucie powiedział-Miała biały t-shrt, jasne dżinsowe rurki, czerwoną koszulę w kratę i czarne Converse. A co widziałeś ją?
-Tak to ona jest w szpitalu. Znalazłem ją nieprzytomną na tym korytarzu...
Tae się rozłączył, a mi pozwolili wejść.

~~*~~
Kiedy otworzyłam oczy,uderzył mnie widok białych ścian szpitalnych. Rozejrzałam się i zobaczyłam moją przyjaciółkę i jeszcze jakiegoś chłopaka, chyba to ten co do mnie podszedł wtedy na korytarzu.
-Obudziłaś się już. Jak mogłaś mnie tak wystraszyć, ciesz się, że Hoseok był wtedy na korytarzu.
-Przepraszam, i dziękuję-zwróciłam się do Hoesoka.
-Nie ma sprawy-wstał, podszedł do mnie i dał mi kartkę-To jest mój numer, jak coś to możesz zadzwonić-i poszedł.
-Jak długo byłam nieprztomna?
-Jakiś tydzień.
-Wow. Naprawdę miałam szczęście.
-Za kilka dni będziesz mogła wyjść, a ja już idę pa.
-Pa

Codziennie przychodzą do mnie moja przyjaciłka i Hoseok. Prawdę mówiąc to chyba się we mnie zakochał a ja w nim...

~~*~~

Coraz to barziej zakochuję się w Seorin i ona chyba we mnie też...

~~*~~

-Mam już dosyć szpitala-w duszy skakałam z radości, ale próbowałam się powstrzymać.
-Byłaś tu aż 2 tygodnie
-Hobi, czemu nie ma mojej przyjaciółki?
-Ona jest z Tae.
-Serio? Wow.
-No też się zdziwiłem. Wiesz mam takie pytanie.
-Jakie.
-Zostaniesz moją dziewczyną, jeśli nie to po prostu o tym zapomnijmy.
-Jasne, że tak.

~~*~~

Jestem z Hobim od roku i z dnia na dzień co raz to bardziej się w nim zakochuję, a moja przyjaciółka spotyka się z Tae. W każdym bądź razie wszyscy bę dziemy żyć długo i szczęśliwie, bo miłość jest wieczna...

piątek, 9 stycznia 2015

Nowe życie - rozdział 4

Z góry przepraszam, że musieliście tak długo czekać, ale nie miałam chwilowo internetu i czasu. Ten rozdział jest ostatni i dedykuje go mojej przyjaciółce Yumi. Miłego czytania kochani ^^.
P.S. Ktoś to czyta? Piszcie w komentarzach swoje opinie...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Weszłam do domu i pobiegłam na górę do swojego pokoju. Może to dziwne ale ja kocham biegać, nawet po domu, przez co czasami mam złamany palec albo coś w tym stylu... Ale nic, rzuciłam plecak na łóżko i od razu wzięłam się za ściąganie mundurka. Nagle usłyszałam dźwięk wiadomości.
"Przyjdziemy po ciebie o 19:00."
No fakt zapomniałam już o tym, mimo, że minęło niecałe 10 min. Skleroza nie boli.
"Okok będę czekać."
Popatrzyłam na zegarek, 16:30.
-Mam jeszcze czas, więc może zadzwonie do koleżanki. Wiki stop. Przestań gadać do siebie.
Odpaliłam skype i zadzwoniłam do Kingi. Od razu przywitał mnie miły głos po drugiej stronie.
-Hej Wika. Czemu tak długo nie dzwoniłaś?
-Oj no przepraszam, ale jakoś tak zapomniałam o i muszę ci o czymś...
-Przepraszam, tylko tyle ja się tu o ciebie martwię, że coś ci się stało a ty po prostu zapomniałaś?!
-Przepraszam, przepraszam, przepraszam. No ale chcesz posłuchać co mam ci do powiedzenia?
-No mów, co jest tak ważnego.
-No a więc, poszłam do szkoły...
Opowiedziałam jej całą historię, o tym jak poznałam tą bande debili.Rozmawiałam z nią 2 godziny i rozmawiała bym dalej, ale było już późno i musiałam się przygotować. Pobiegłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, pomalowałam się i poszłam do pokoju. Stanęłam przed szafą i wyciągnęłam z niej jasne dżinsowe rurki, biały t-shirt, letnią kurtkę i full capa. Wychodząc z domu stanęłam przed lustrem w korytarzu i stwierdziłam, że jednak zrezygnuje z czapki. Ubrałam buty, wyszłam z domu i już miałam napisać do nich gdzie są, ale przedemną staną Jimin.
-Hej
-Hej, nie mieliscie wszyscy przyjsc?
-Stwierdziliśmy, że ja po ciebie przyjdę, a oni już są u Tae.
-A ok. To idziemy?
-Jasne.
Przez połowę drogi szliśmy w ciszy, ale ciszę tę przerwał mój przyjaciel.
-Wiesz, że Taehyung cię lubi?
-Wiem.
-Ale tak bardzo, bardzo.
-Ja też.
-Wiesz, odkąd przyjechałaś on znowu zaczą się uśmiechać..
-Znowu?
-No tak. Bo wiesz nasz Tae  bardzo szybko się przywiązuje do ludzi i to go niedawno zgiubiło. Ta dziewczyna z waszej klasy, ta co ma włosy po pas, wiesz która?
-No wiem i co z nią?
-Bo ona chodziła kiedyś z Tae i jak oni chodzili ze sobą, to ona go na boku zdradzała. A jak on się o tym dowiedział, to się po prostu załamał. Przez 2 tygodnie siedział u siebie w pokoju, a jak już go namówiliśmy żeby poszedł do szkoły wtedy ty przyszłaś i od razu zaczą się uśmiechać.
-Nie wiedziałam, ale wiem co on przeszedł...-łzy zaczęły mi napływać do oczu, ale natychmiast się ocknęłam-To kiedy będziemy?
-Yyy... Już jesteśmy. To ten dom.
Wskazał palcem duży, popielaty dom. Ma on może z 4 piętra, plus poddasze.
Skierowaliśmy się do drzwi. Stałam za Jiminem, kiedy drzwi się otworzyły.
-Hej już jesteście? Szybko wam to poszło.
-Dobra Tae, może byś nas wpuścił?
-A już. Proszę bardzo.
Weszłam do środka i skierowałam się z Tae i Jiminem, przypuszczam, że do salonu, gdzie była reszta. W środku była duża, czerwona kanapa, dwa fotele do kąpletu i dwa, czarne, małe fotele. Ściany były biało, czarno, czerwone i był tu też kominek, nad którym był wielki telewizor. Wszyscy się popatrzyli w moją stronę kiedy weszliśmy.
-Hej, co się tak patrzycie. Jak byście ufo zobaczyli.
Wszyscy wybuchli śmiechem, a ja nie wiedziałam o co chodzi.
-Wypraszam sobie-powiedział obużony Tae.
-Nie rozumiem.
-No bo ufo to jedna kilku z ksywek Taehyunga-odezwał się ze łzami w oczach Seokjin
-Jedna z kilku?
-No na przykład czasami go też nazywamy V, bo zawsze wygrywa.
-Acha, w takim bądź razie przepraszam.
-Nie no spoko, nic się nie stało.

~kilka długich godzin później~

Obudziłam się na kanapie. Nikogo dookoła nie było, a byłam przykryta kocem, a głowę miałam na... A tak wogóle to na czym mam głowę, a z resztą ide spać...

~rano, albo przed połódniem~

Wstałam i oślepiło mnie jasność słońca za oknem, w końcu był już czerwiec. Usłyszałam jakieś głosy dobiegające z kuchni. Nie miałam już głowy na czymś, a raczej na kimś. Postanowiłam wstać i pójść do pomieszczenia z którego dobiegają głosy. Po drodze zachaczyłam o łazienkę, żeby zobaczyć stan moich włosów i stwierdziłam, że jest już ok.
Kiedy weszłam do kuchni rozmowy nie ucichły, więc postanowiłam dosiąść się do stołu. Na stole były kanapki, dwa wolne kubki, zapewnie jeden dla mnie, a ten drugi to nie wiem i czajnik z kawą. W sumie nikt nie zwracał na mnie uwagi więc nalałam sobie kawy, wzięłam jedną kanapkę i rozmyślałam nad tym dla kogo jest ten drugi kubek, pewnie im się pomyliło. Kiedy tak rozmyślałam do kuchni wszedł Tae.
-Hej wszystkim.
-Gdzie byłeś Tae?-podszedł do niego najmłodszy i obją go ramieniem-Jeszcze wczoraj wieczorem byłeś w salonie z Wiki, a jak wstaliśmy to już cie tam nie było.
-Ja tu jestem Kookie.
-O nona, nie zauważyłem cię. No Tae gdzie byłeś.
-Po pierwsze daj mi usiąść, a po drugie byłem w łazience na dole, brałem prysznic.
I w tym momencie myślałam, że oczy mi z orbit wyjdą. Byłam przed chwilą w tej samej łazience i go nie zauważyłam?!? Oby nie okazało się, że on mnie widział.
-Jak ci się spało Wiki?
-Nawet dobrze.
-Ok-było już koło 13:00 według mojego telefonu, więc stwierdziłam, że będę już się zbierać. Poszłam do korytarza i zaczęłam ubierać buty, nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu-Co ty już idziesz?
-Już jest 13 Tae.
-A przyjdziesz później?
-Nic nie obiecuje, ale postaram się.
Tak więc wróciłam do domu i poszłam od razu do łazienki. Rozebrałam się i weszłam do kabiny prysznicowej. Kiedy już się umyłam, przepasałam się ręcznikiem i poszłam do swojego pokoju. Popatrzyłam na zegarek, który wskazywał 15:01.
-No cóż, czas się zbierać.-dałam sobie z liścia-Wiki przestań gadać do siebie.
Ubrałam się tym razem w miętową spódnicę, czarną koszulę bez rękawów i czarne Converse. Pobiegłam jeszcze tylko zrobić szybki makijaż i byłam gotowa.
-Jak się wczoraj bawiłaś.-nawet nie zauważyłam mojej mamy.
-Dobrze. Mamo ja wychodzę, wrócę późno.
-Dobrze, tylko uważaj.
Wyszłam z domu i skierowałam się do Tae. Moi rodzice byli spoko. Nie dawali mi zakazów i puszczali na imprezy, bo mi ufali...
Nawet nie wiedziałam kiedy byłam pod jego domem. Zadzwoniłam dzwonkiem i dzwi mi automatycznie otworzył V z wielkim uśmiechem na ustach.
-Przyszłaś. Wejdź.
-Hej.
Weszłam, ściągnęłam buty i poszłam za nim do salonu.
-A gdzie reszta?
-Oni chyba są u Jimina. Jak coś zawsze możemy tam pójść.
-Nie trzeba, możemy tu zostać. To co robimy?
-Yyyy...może poglądamy jakiś film?
-Ok. Wybierz coś.
Usiadłam na kanapie, a Tae zasłonił okna roletami i włączył film. Tak naprawdę nie skupiałam się na filmie, tylko cały czas patrzyłam się na jego piękne, ciemne oczy.
-Mam coś na twarzy?
-Nie, nie tylko..
-Co tylko?
Nie odpowiedziałam. Nasze twarze co raz to bardziej zbliżały się do siebie.  Musną swoimi ustami moje. Nasz pocałunek co chwile stawał się coraz to bardziej namiętny. W końcu oderwaliśmy się od siebie.
-Szczeże powiedziawszy, to dzisiaj widziałem cię w łazience. Ale ty mnie nie zauważyłaś więc się nie odzywałem.
-Wiesz, mogłeś się odezwać albo coś, a przed chwilą patrzyłam na twoje oczy są takie piękne, tak w ogóle to ty jesteś cały piękny.-po tym co powiedziałam czuję, że się rumienię.
-Ty też jesteś śliczna. Wiki...zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak. Wprawdzie to ja chciałam żebyś się o to zapytał już dawno. Dzięki tobie mam nowe życie. Tae... j,ja cię kocham.
-Ja ciebie też Wiki, już zawsze będę cię kochał...

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Nowe życie- rozdział 3

Anneyong. Przepraszam, że nie dodawałam postów przez cztery dni, ale miałam strasznie dużo spraw na głowie. I przepraszam również za to, że ostatnio było tak krótko i z błędami.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie i miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

   -Hej śliczna.
   -Hej-poczułam, że się na moją twarz pokrył rumieniec-nie mów tak do mnie.
   -Ale czemu? Przecież jesteś piękna.
   -Wcale nie...to co idziemy?
     Przez całą drogę unikałam jego wzroku i on to zauważył.
   -Hej, co się dzieje. Jesteś jakaś dziwna.
   -Nic naprawdę. Przepraszam.
   -Ok powiedzmy. To co idziemy do klasy?
   -Co?-rozejrzałam się i zobaczyłam, że jesteśmy już pod szkołą-A ok. A gdzie mamy pierwszą lekcję?
   -W 19 i jest to lekcja...
   -Tae nie wygłupiaj się.
   -No ok, angielski.
     Poszliśmy do klasy i usiedliśmy do ławek. Nagle zadzwonił dzwonek i nauczycielka weszła do klasy. Była to starsza ani z okularami i siwymi włosami, ściętymi krótko. Lekcja była okropna i ciągnęła się w nieskończoność, ale kiedy myślałam,że już umieram z nudów zadzwonił dzwonek i wyszliśmy na korytarz. Tae zaciągną mnie na parapet obok klasy. Siedzieliśmy w ciszy i wpatrywaliśmy się w niebo za oknem. Nagle nasze dotychczasowe zajęcie przerwała nam grupka chłopaków. Było ich sześciu.
   -Siemka Tae. Kto to?-chłopak, który się odezwał był wysoki i miał blond włosy zaczesane na bok.
   -Hej. To jest moja nowa przyjaciółka Wiki. Jest z Polski...
   -Tae ja umiem mówić.
   -No dobrze, dobrze.
   -Hej jestem NamJoon-wyciągną do mnie rękę-a to jest SeokJin, YoonGi, HoSeok, JiMin i najmłodszy JungKook.
   -Hyung, nie musisz mi tego wypominać-JungKook wygląda słodko jak się złości.
   -Oj przepraszam.
     Chwile z nimi rozmawialiśmy, aż zadzwonił dzwonek oznajmujący rozpoczęcie się lekcji. Kolejne lekcje minęły bardzo szybko co mnie bardzo zdziwiło. Kiedy wyszliśmy przed szkołę czekała na nas ta grupka debili, bo tak ich nazwałam. Naprawdę oni zachowywali się jak klauni.
   -Co wy tu robicie?
   -Idziemy cię odprowadzić.-odpowiedział mi z tego co pamiętam, JiMin.
   -Ok.
     Specjalnie chyba szli powoli, że bym się spóźniła do domu, no ale cóż jak debile to debile.
   -Pa, jutro po ciebie przyjdziemy.
   -Cześć-chciałam się z nimi jak najszybciej pożegnać, bo mi jeszcze do domu będą chcieli wejść-już się nie mogę doczekać...

     2 tygodnie później

     Nie możliwe wytrzymałam z nimi aż tyle. No ale w sumie są fajni i w ogóle...

~~*~~

     Dzwonek oznajmił zakończenie dzisiejszych lekcji i co najlepsze tego tygodnia nauki. Wybiegłam z Tae ze szkoły cała w skowronkach. Przed szkołą czekała na nas nasza ekipa.
    -Co wy tacy weseli?
   -YoonGi jest koniec tygodnia, jutro nie musimy iść do szkoły-ale ze mnie optymistka.
   -No dobra, idziemy?
   -Okok.
 
   -Hej przyjdziesz dzisiaj na impreze do mojego domu?-zapytał Tae
   -Pewnie...
     Ito miała być najgorsza decyzja w moim życiu....



piątek, 2 stycznia 2015

Nowe życie - rozdział 2

Witam, dzisiaj kolejny rozdział. Miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
     Kiedy weszłam do domu rodziców jeszcze nie było. Tak jak myślałam, pewnie znowu będą pracować całymi dniami. Cóż (to chyba moje ulubione słowo xD) takie życie.
     Weszłam do swojego pokoju, rzuciłam plecak na biurko i się przebrałam, bo naprawdę nie moge już wytrzymać w spódnicy. Więc kiedy  tylko to zrobiłam poszłam do kuchni w poszukiwaniu czegoś co by się dało szybko przygotować. W ostateczności biorę kilka przekąsek i idę z nimi do salonu, żeby pooglądać jakiś film.
    
     Idę ciemną ulicą jak wtedy. Nikogo nie ma, jestem tylko ja i  chłopak, którego kiedyś uważałam za moją miłość. Ale teraz on przykłada mi pistolet do głowy.
   -A,ale Kamil. C,co ty robisz?
   -Wiesz co? Znudziłaś mi się, więc pora chyba się pożegnać...
     Później już czułam tylko ból w brzuchu... Dźwięk przyjeżdżającej karetki...
    
     Usłyszałam dźwięk dzwonka, więc to był tylko sen?
     Podeszłam do drzwi i otworzyłam je. Na widok osoby stojącej po drugiej stronie zdziwiłam się.
   -Tae, co ty tu robisz?
   -Przechodziłem obok i stwierdziłem, że wpadnę.
   -Ta jasne. Wiesz co nie wierzę ci, ale jak jesteś, to wchodź.
      Poszliśmy do salonu i nastała długa, bardzo długa, niezręczna cisza.
   -Ładny dom-to milczenie przerwał Tae.
   -Dzięki-uśmiech, aż sam mi się pchał na usta.
   -Mogę o coś cie spytać?
   -Jasne.
   -Ty teraz spałaś, prawda?
   -Skąd wiesz?
   -Jak przechodziłem obok, usłyszałem krzyki, więc pomyślałem, że zajrzę.
   -Chodzi o to, że wydarzenia z przeszłości mnie męczą.
   -Jakie?
     No i opowiedziałam mu cała tą historię, o moim eks, który chciał mnie zabić, a później jak ja to też chciałam się zabić i jeszcze później o tym, że jak mój eks dowiedział się, że przeżyłam, to zabił moją przyjaciółkę.
   -Przykro mi z powodu tych wszystkich wydarzeń-w tej chwili podsuną się w moją stronę i mnie przytulił-teraz już będzie lepiej.
   -Dziękuję-łzy same spływały mi po policzkach.
     Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, ale obudziłam się w swoim łóżku. Pewnie moi rodzice przyszli późno i nie widzieli Tae a to pewnie on zaniósł mnie do łóżka. Usłyszałam dźwięk sms-a więc sięgnęłam po telefon.
   "Zapisałem ci wczoraj mój numer telefonu i jak coś to ja cię zaniosłem do łóżka, tak słodko spałaś ^^."
      Uśmiechnęłaś się pod nosem i stwierdziłaś, że musisz odpisać.
    "Dzięki za wszystko :*"
     Stwierdziłam, że muszę już wstawać do szkoły.
     Kiedy wychodziłam z łazienki już ubrana, znowu usłyszałam, że dostałam smsa.
   "Hej, już na ciebie czekam"
     Popatrzyłam na zegarek i stwierdziłam, że jest już późno i zbiegłam na duł. Ubrałam buty i otworzyłam drzwi, a przed nimi stał  Tae, cały w skowronkach...

czwartek, 1 stycznia 2015

Nowe życie - rozdział 1

Ohayo. Po pierwsze wszystkiego najlepszego w nowym roku, a po drugie mam tu opowiadanie z dedykacją dla mojej młodszej kuzynki, którą nazywam Bubel.
Miłego czytania ^^.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

      Mieszkam w Korei, a dokładniej  Seulu już tydzień i dzisiaj idę do mojej nowej szkoły. Ten dzień spisuje już na straty...
   -Wiki wstawaj
   -Oj mamo, jeszcze chwilkę.
   -Nie już wstawaj!
      Nie chcę wstawać. Pod kołderką jest tak ciepło, mogła bym nie wychodzić, ale cóż trzeba. Wstałam owinięta w "swój kokonik" i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Na moje nieszczęście w szkole obowiązywały mundurki. Mój to była biała koszula, czerwony krawat, czarna spódnica i również czarna marynarka.
     Kiedy zeszłam na dół zastałam karteczkę z napisem, że mama poszła już do pracy i że mam się nie spóźnić do szkoły. Więc wzięłam deskorolkę, założyłam słuchawki i skierowałam się w stronę szkoły. Nie miałam daleko, jakieś 800 metrów, więc na miejscu znalazłam się błyskawicznie. Weszłam na dziedziniec liceum i...
   -Yay, uważaj jak chodzisz-wpadł na mnie bardzo przystojny chłopak. Wrzeszczał na mnie, ale był słodki.
   -Prze,przepraszam, nie zauważyłam cię...
     Nie zdążyłam dokończyć, bo on nadzwyczajnie sobie poszedł. Cóż trudno. Zadzwonił dzwonek więc skierowałam się do pokoju nauczycielskiego. Już miałam pukać, ale nagle pojawiła się jedna z nauczycielek miała włosy po ramiona i nosiła okulary.
   -Wiktoria Mazur?
   -Tak zgadza się.
   -Jestem twoją nauczycielką biologi, chodź zaprowadzę cię do twojej szafki, a później przedstawie cię klasie.
   -Dobrze.
      Tak więc zostawiłam swoje rzeczy w szafce i poszłam za moją nową nauczycielką w nieznane...
   -Poczekaj tu zapowiem cię-potwierdziłam skinieniem głowy
     Chwile myślałam o starej szkole, aż nagle usłyszałam moje imię, więc weszłam.
   -Może opowiesz coś o sobie?-wszystkie oczy były skierowane w moją stronę.
   -Może lepiej nie.
   -Idź usiądź gdzie chcesz.
     Znalazłam wolną ławkę przy oknie i tam się skierowałam, kiedy już usiadłam do klasy wpadł chłopak, na którego wcześniej wpadłam przed szkołą.
   -Przepraszam za spóźnienie.
   -Nic nie szkodzi. Taeyhung idź usiądź na swoje miejsce i nie przeszkadzaj.
     Zobaczyłam, że kieruje się w moją stronę, więc spuściłam głowę i chciałam, żeby tylko mnie nie rozpoznał. Podszedł do ławki i usiadł koło mnie. Serce mi zamarło.
   -No hej.
   -H,hej.
   -Co ty taka nieśmiała? Sorka za to wcześniejsze przed szkołą, byłem trochę wkurzony i to w sumie była moja wina.
   -Nie ma sprawy.-podniosłam głowę i napotkałam jego piękne, ciemne oczy-To też moja wina.
   -A tak w ogóle to jestem Taeyhung, ale znajomi mówią na mnie Tae, żeby było krócej. A ty?
   -Wiktoria, ale wszyscy mówią na mnie Wiki.
   -Wiesz co czuję, że to początek pięknej przyjaźni...

Oczami Tae

     Czułem, że już jestem spóźniony. Tak w sumie biegłem, aż nagle na kogoś wpadłem
   -Yay, uważaj jak chodzisz!
    -Prze,przepraszam, nie zauważyłam cię...
     Po głosie wnioskowałem, że to dziewczyna, ale nie słyszałem o później mówiła. Była piękna, miała błękitne, duże oczy i długie, kręcone, blond włosy. Jaka ona śliczna... Nie! Stop Tae ogarnij się!!!
     Jak wbiegłem do szkoły, było już po dzwonku, a musiałem jeszcze zostawić deskorolkę w szafce. Kiedy wbiegłem do klasy zobaczyłem ją. Siedziała w mojej ławce, chyba się mnie bała, bo gdy mnie zobaczyła spuściła głowę...

Oczami Wiki

     Przez cały dzień rozmawiałam tylko z Tae. Jest bardzo fajny, ale czasami mnie przeraża. Po lekcjach nawet stwierdził, że odprowadzi mnie pod same drzwi.
   -Jutro rano po ciebie przyjde. Pa
   -Ale..
   -Żadnych ale, pa
   -Pa

---------------------------------
I jak, ktos czyta moje wypociny xD?