środa, 28 stycznia 2015

Rozdział 1- Szansa

Powitać. Na początek chciałabym was przeprosić, ale niestety tak się stało, że opuściłam się troszkę w nauce i muszę się w związku z tym wziąść za siebie.
Ok, więc teraz o opowiadaniu. Tym razem będzie wieloczęściówka z całym BTS. Postaram się nie zepsuć i pisać dłuższe niż to ostatnie. Nie no po prostu masakra, jak mogłam takie krótkie napisać... Dobra, dobra, żeby dłużej nie przeciągać, bo zaraz się okarze, że sam wstęp ma 2 strony, życzę miłego czytania  proszę o opinie ^*^...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Sumy pośpiesz się. Za niedługo spóźnisz na przesłuchanie do wytwórni.
-Oj mamo już, spokojnie. Chwilka, już schodzę.
-No dobrze, tylko się pośpiesz, bo naprawdę...
-Już jestem. Jedźmy, bo się spóźnię.
-Oj Sumy, Sumy. Ty to potrafisz rozbawić człowieka.
-Wiem, wiem, ale już jedźmy.
-No dobrze.
Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy w stronę stolicy. Strasznie się denerwowałam całą tą sprawą, bo przecież w końcu od tego zależy moja przyszłość i w ogóle... No wiecie to jest jedyna szansa. Od 2 lat ćwiczyłam, żeby teraz się dostać, a już za chwilę okaże się, czy coś potrafię. Zawsze mogę się tylko zbłaźnić, przed producentem i innymi.
-Sumy, hej. Czemu mnie nie słuchasz?
-Przepraszam mamo, jakoś się tak zamyśliłam.
-Hej nie denerwój się tym tak, zawsze możesz spróbować gdzie indziej.
-Ale ja chcę tam. A poza tym denerwóje się, bo jakiś zespół z tej wytwórni ma nas oceniać.
-No dobrze. Wiesz, może się zdrzemnij, bo mamy jeszcze jakieś 2 godziny jazdy.
-Okey. Tylko mnie obudź jak dojedziemy.
-Dobrze, obudzę cię.
Zamknęłam oczy i myślałam o tym czy się dostanę i który zespół będzie nas oceniać. Po chwili jednak zasnęłam.

~2 godziny później ~

-Sumy, Sumy, wstawaj. Już jesteśmy.
-C, co? Już? A okey wstaje.
Zaczęła powoli mi wracać świadomość, z tego co ja tu robię. Po chwili jednak się ogarnęłam i zaczęłam wysiadać z samochodu.
-Hej córuś. Powodzenia.
-Dziękuję. Jak skończę to zadzwonię, ale pewnie będę musiała wynająć hotel.
-Okey. Papa.
-Pa.
Wysiadłam z samochodu i stanęłam przed wielkim budynkiem wytwórni BigHit. Chwilę tak stałam, aż stwierdziłam, że w końcu powinnam wejść. Budynek od środka był jeszcze ładniejszy niż na zewnątrz. Kiedy tak podziwiałam poczułam, że ktoś na mnie wpadł i upadłam.
-Przepraszam cię bardzo. Nie zauważyłem cię. Czekaj pomogę ci wstać.
Podał mi rękę, a ja zobaczyłam najpiękniejszego chłopaka na świecie. Wstałam i zaczęłam się trochę otrzepywać.
-Nic ci nie jest?-jego głos był czarujący.
-Nie, wporządku. Tak poza tym to jestem Sumy.
-Jestem Taeyhung, a przyjaciele mówią mi Tae lub V.
-A nie wiesz gdzie odbywają się przesłuchania?
-Wiem, nawet tam idę. Chodź, pójdziesz ze mną.
-Okey.
Skierowaiśmy się do długiego korytarza, na końcu którego były schod na górę i na dół. Weszliśmy po schodach na górę i od razu zobaczyłam całkiem niezłą grupkę dziewczyn.
-Ja już idę. Czekaj tutaj na swoją kolej. Zawołają cię.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.
Tae skierował się do dużych drzwi, a ja usiadłam. Jak tak patrzyłam na te dziewczyny to po prostu mowę mi odebrało. Jak one się tym ekscytowały, nie no naprawdę, nie wytrzymalibyście z nimi. W końcu podeszła do mnie jedna.
-Hej, Jessica jestem.
-Hej, Sumy.
-Dziwne są, co nie?-powiedziała i usiadła koło mnie.
-No. Jak tak na nie patrzę to nie wiem czym się tak ekscytują.
-Chyba tym, że będzie nas oceniać Bangtan Boys. Słyszałaś o nich?
-Mniej więcej, z opowiadań mojego kolegi.
-Twojego kolegi?
-Tak naprawdę to mój przyjaciel i on jest jednym z nich.
-Serio?
-Nom. Czekaj niech pomyślę...a tak J-Hope, czy coś takiego.
-Acha ok. Myślisz, że się dostaniesz?
-Pewnie tak, a ty?
-Napewno. O czekaj wołają mnie, za chwilę wracam.
-Do zobaczenia.
Jedyna normalna osoba jaką tu poznałam, a nie jest jeszcze Taeyhung. Sięgnęłam do kieszeni po telefon...którego nie było. Zaczęłam panikować, gdzie on może być? W tedy z sali wyszła Jessica i zawołali mnie. Uśmiechnęła się do mnie, a ja do niej.
-Powodzenia.
-Dziękuję.
Weszłam do sali i mnie zamurowało. Bo kto nas ocenialł, mój przyjaciel Hobi i Tae, który miał przed sobą mój telefon. Kiedy mnie zobaczył od razu strzelił banana na ryju. Boziu, normalnie jak kosmita. Tae szturchnął Hobiego i ten od razu się popatrzył w moją stronę i uśmiechną pod nosem.
-Proszę, możesz zaczynać.-ten piękny zwrot akcji przerwał głos producenta. Zaczęłam tańczyć, jeszcze nigdy się tak nie czułam kiedy tańczyłam. Kiedy muzyka się skończyła zapadła długa cisza, taka niezręczna cisza. Po chwili producent się uśmuechną i zaczą klaskać. Wszyscy ze zdziwieniem popatrzyli na niego.-Brawo, super. Właśnie kogoś takiego potrzebujemy. No , a co wy o tym sądzicie chłopcy? Jeżeli wam się też podoba to mamy już dwie.
Chwila. Dwie? Czyli Jessica też się pewnie dostała. Yey.
-Mi się podobało.
-Mi też.
-To co czyli ją przepuszczamy dalej?-producent jest uparty jak zauważyłam.
-Tak.
-No dobrze to zapraszamy cię jutro, a teraz już możesz iść. Do zobaczenia.
-Do widzenia.
Ukłoniłam się i wyszłam. Od razu podeszła do mnie Jessica.
-I co przepuścili cię dalej?
-Tak, a ciebie?
-Też. To co do jutra?
-No tak. Czekaj Jessica. Ty tutaj mieszkasz?
-Tak nie daleko.
-A przygarnęłabyś mnie na tę jedną noc?
-Pewnie. Chodź, musimy się wyspać, bo jutro ostatni etap...

~~~~~~~

To już koniec. Mam nadzieję, że się podoało. Następny dodam za niedługo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz