Witam dzisiaj będzie Hobi. To propozycja mojej przyjaciółki, a ja ją rozwinę i spróbuję nie zepsuć.A więc żeby się więcej nie rozpisywać, miłego czytania i proszę o opinie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Nareszcie idziemy na ich koncert!-moja przyjaciółka skakała tak od 5 minut-No po prostu nie mogę w to uwierzyć!
-Pamiętaj, że wisisz mi przysługę za to.
-Ok ok, muszę się opanować.-moja przyjaciółka opanowana
-Ta ty opanowana. A z resztą przyjdź po mnie o 19:00. Ok?
-Ok, nie mogę się już doczekać
I każda poszła do swojego domu. Przez całą drogę próbowałam być opanowana, ale uśmiech sam cisną się mi na usta. Normalnie nie mogłam się powstrzymać od skakania i śpiewania, nie dla tego, że lubię ten zespół ale nie mogłam się przestać śmiać z mojej przyjaciółki która cieszy się z takiej rzeczy. Tak w ogóle z perspektywy osób trzecich to musiało to wyglądać komicznie.
Wbiegłam do domu i od razu znalazłam się u siebie w pokoju. Zaczęłam ściągać mundurek szkolny i poszłam do łazienki wsiąść prysznic. Stałam pod prysznicem około 10 minut, później układałam włosy, a na końcu zrobiłam sobie szybki makijaż.
-Ile można siedzieć w łazience!-kiedy wyszłam brat zaczął się na mnie wydzierać, ale w sumie go ignorowałam-Odsuń się
Boże co za człowiek, powiedziałam sobie w myślach. Weszłam do pokoju i stanęłam przed szafą. Dumałam co ubrać jakieś 10 minut i w końcu zdecydowałam się na jasne dżinsowe rurki, biały t-shirt i czerwoną koszulę w kratkę. Wzięłam telefon i się przeraziłam... Była 18:55! Szybko zaczęłam się ubierać, zbiegłam na duł i zaczęłam ubierać moje czarne Converse. Wyszłam z domu i zobaczyłam moją przyjaciółkę.
-2 minuty spóźnienia.
-Przepraszam.-spuściłam głowę-Straciłam poczucie czasu.
-No dobrze, ale już chodźmy bo się spóźnimy,
Szłyśmy na koncert rozmawiając i śmiejąc się. Doszłyśmy w jakąś godzinę i od razu poszłyśmy za kulisy. Ochroniarze nas wpuścili i usiadłyśmy na kanapie. Nie okazywałam żadnych emocji, bo po prostu mnie to nie interesowało i dlatego, że od rana się słabo czuję. Wiecie zawroty głowy itp., ale obiecałam przyjaciółce i musiałam dotrzymać obietnicy.
-Hej, ja za chwile wrócę. Muszę się przewietrzyć. Ok?
-Ale możesz nie zdążyć.
-Za chwile wrócę, obiecuję. Ok?
-Ok.
Chciałam jak najszybciej wyjść z tego pomieszczenia i znaleźć się na świeżym powietrzu. Szłam korytarzem, a obraz mi się coraz bardziej zamazywał i kręciło mi się w głowie. W końcu zaczęłam widzieć czarne plamki, podeszłam do ściany i zaczęłam się zsuwać w duł. Nagle poczułam, że ktoś mnie trzyma za ramię, niestety nie widziałam kto to.
-Hej dobrze się czujesz?-przecząco pokręciłam głową i poczułam, że ktoś mnie podnosi, a później już tylko ciemność...
~~*~~
-Hej dobrze się czujesz?-zapytałem dziewczyny, która przed chwilą zaczęła się zsuwać z ściany.
Ładna jest. Nic nie powiedziała, pokręciła tylko przecząco głową. Wziąłem ją na ręce i szybko pobiegłem do naszej przebieralni, gdzie jest kanapa. Wbiegłem do środka, gdzie nikogo nie było, pewnie już są na tym spotkaniu. Położyłem ją i od razu zadzwoniłem po karetkę. Przyjechała po 5 minutach, może dlatego, że szpital jest jakieś 4 ulice dalej.
-Mogę z wami pojechać?
-Tak wsiadaj.
Dojechaliśmy do szpitala w jakieś 10 minut, bo były korki. Zawieźli moją piękną nieznajomą na jakaś salę i powiedzieli mi, że zawołają mnie za chwilę.
Czekałem w poczekalni i się niecierpliwiłem. Po chwili usłyszałem dźwięk telefonu.
-Halo?
-Hoseok gdzie ty jesteś!
-Tae spokojnie, jestem w szpitalu.
-Coś ci się stało?
-Nie to nie mi, nie martw się powiedz chłopakom, że za niedługo wrócę. A jak wam poszło to spotkanie z tymi dwoma dziewczynami?
-Była tylko jedna, bo druga jej powiedziała, że idzie się przewietrzyć i poszła tym długim korytarzem i tyle ją widziała. A teraz jest z nami i próbuje się do niej dodzwonić.
-Zapytaj się jej jak wygląda.
-Ok, czekaj chwilkę-wyciszył, a po minucie powiedział-Miała biały t-shrt, jasne dżinsowe rurki, czerwoną koszulę w kratę i czarne Converse. A co widziałeś ją?
-Tak to ona jest w szpitalu. Znalazłem ją nieprzytomną na tym korytarzu...
Tae się rozłączył, a mi pozwolili wejść.
~~*~~
Kiedy otworzyłam oczy,uderzył mnie widok białych ścian szpitalnych. Rozejrzałam się i zobaczyłam moją przyjaciółkę i jeszcze jakiegoś chłopaka, chyba to ten co do mnie podszedł wtedy na korytarzu.
-Obudziłaś się już. Jak mogłaś mnie tak wystraszyć, ciesz się, że Hoseok był wtedy na korytarzu.
-Przepraszam, i dziękuję-zwróciłam się do Hoesoka.
-Nie ma sprawy-wstał, podszedł do mnie i dał mi kartkę-To jest mój numer, jak coś to możesz zadzwonić-i poszedł.
-Jak długo byłam nieprztomna?
-Jakiś tydzień.
-Wow. Naprawdę miałam szczęście.
-Za kilka dni będziesz mogła wyjść, a ja już idę pa.
-Pa
Codziennie przychodzą do mnie moja przyjaciłka i Hoseok. Prawdę mówiąc to chyba się we mnie zakochał a ja w nim...
~~*~~
Coraz to barziej zakochuję się w Seorin i ona chyba we mnie też...
~~*~~
-Mam już dosyć szpitala-w duszy skakałam z radości, ale próbowałam się powstrzymać.
-Byłaś tu aż 2 tygodnie
-Hobi, czemu nie ma mojej przyjaciółki?
-Ona jest z Tae.
-Serio? Wow.
-No też się zdziwiłem. Wiesz mam takie pytanie.
-Jakie.
-Zostaniesz moją dziewczyną, jeśli nie to po prostu o tym zapomnijmy.
-Jasne, że tak.
~~*~~
Jestem z Hobim od roku i z dnia na dzień co raz to bardziej się w nim zakochuję, a moja przyjaciółka spotyka się z Tae. W każdym bądź razie wszyscy bę dziemy żyć długo i szczęśliwie, bo miłość jest wieczna...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz