piątek, 27 lutego 2015
To nie koniec
Oczywiście też byłam na twoim blogu i stwierdzam, że jest świetny.
No dobra. Może nie wiecie, ale to opowiadanie będzie z Jiminem.
Hope you like it.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No hej.
Dobra, chyba to nie powinno się tak zaczynać, no dobra to od początku.
To ja jestem Alisa pochodzę z Ameryki, a dokładniej z Nowego Yorku i mam 16 lat, mam oczywiście na myśli ten wiek koreański, bo tutaj liczą rok do przodu.
Rok temu przeprowadziłam się do Seulu, w Korei Południowej, a dlaczego? Bo moich rodziców przeniesiono akurat tutaj i oboje teraz pracują w wytwórni Big Hit.
Po roku język umiem znakomicie, znajomych w szkole mam, ale nie jestem jakaś bardzo popularna, po prostu każdy mnie z kąś kojarzy, ale osoby z którymi się najlepiej dogaduję to moja paczka, czyli bliźniacy Kodi i Kameron i moja BFF Sonia. Wiem, mają nietypowe imiona.
Ja sama jestem artystyczną duszą, co przeszło na mnie z moich rodziców. Kocham rysować, tańczyć, śpiewać i grać przede wszystkim na gitarze, z resztą wszędzie ją mam ze sobą.
Czy jestem zakochana?
Tak. W chłopaku, który dostał się do wytwórni i razem z szóstką chłopaków są traine. Wiem o nich wszystko, a to dlatego, że mój tato jest zastępcą kierownika wytwórni, moja mama sekretarką i sama się z nimi bardzo dobrze przyjaźnię.
A więc on nazywa się Park JiMin. Jest przecudowny. Umięśniony, wysportowany, przystojny, ma piękne czekoladowe oczy , jest miły i uprzejmy. Po prostu chodzący ideał.
Często jestem u nich na próbach, bo ja w sumie też tam pracuję. Pomagam choreografowi w układach i w ogóle.
Dzisiaj zaraz po szkole, kiedy tylko się pożegnałam z moją paczką, poszłam od razu do wytwórni. Kiedy doszłam, miałam jeszcze dużo czasu, więc poszłam po klucze do sali, by później ją otworzyć i grać sobie na gitarze. Miałam w sumie do skończenia piosenkę.
W sali usadowiłam się w swoim ulubionym miejscu, między ścianą, a lustrem i zaczęłam grać i śpiewać. Zawsze kiedy gram zamykam oczy wczuwam się w melodię.
Kiedy skończyłam grać otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą Jimina. Siedział pzede mną po turecku i patrzył się na mnie rozkochanym wzrokiem. Popatrzyłam na niego zdziwiona.
-Yhm, mogę ci w czymś pomóc Jiminie?
-Nie, ale czemu nie jesteś traine?
-Nie rozumiem.
-Przecież potrafisz tańczyć i śpiewać, więc czemu?
-Yhm, no, po prostu, ja, no, ten. Nie lubię występować publicznie, wtedy się stresuję.
-Naprawdę!?
-Yhm.-spuściłam głowę wpatrując się w podłogę, kiedy poczułam jego dłoń na moim podbródku, uniósł go i posłał mi uroczy uśmiech.
-Jeśli chcesz Alisa to ci pomogę przezwyciężyć ten strach przed występami.
-Naprawdę.
-Pewnie, z wielką przyjemnością.
-Dziękuję.
Rzuciłam mu się na szyję i mocno przytuliłam. W tym momencie do sali weszła reszta chłopaków i choreograf. V ze skrzyżowanymi rękami na piersi powiedział.
-Nie przeszkadzamy wam gołąbeczki?-od razu się odsunęłam, wstałam i wzięłam swoje rzeczy kierując się do wyjścia.
-Za chwilę wrócę.
Pobiegłam do biura taty i zostawiłam rzeczy na kanapie. Nie było go w środku, co oznaczało, że pewnie jest na spotkaniu.
Zbiegłam do sali ćwiczeń, gdzie byli już wszyscy, dołączyłam do choreografa i zaczęliśmy próbę.
~5 godzin później~
-Dobra to powtórzymy jeszcze raz i na dzisiaj koniec.
Głos Rap Mona rozbrzmiał na sali i włączył muzykę. Choreograf poszedł jakąś godzinę temu i byliśmy sami. Zaczęliśmy tańczyć. W głowie powtarzałam kroki, kiedy nagle zahaczyłam jedną nogą o drugą i jak długa runęłam na ziemię. Od razu poczułam okropny ból w kostce, na co głośno jęknęłam. Muzyka się zatrzymała i podbiegł do mnie Jimin. Czy on naprawdę musi mi tak utrudniać wszystko?
-Nic ci nie jest Alisa?
-N-nie, j-jest o-o-okey.-ledwo co mówiłam, bo kostka nie dawała za wygraną.
-Właśnie widzę.-teraz zwrócił głowę do Rap Mona-Idę ją zaprowadzić do szpitala. Wrócę później do dormu.
-Okey.
Wziął mnie na ręce i wyszliśmy, on wyszedł, ze mną na rękach z budynku. Szpital był niedaleko, więc po 5 minutach byliśmy na miejscu. Nie było dużej kolejki, więc od razu nas, mnie przyjęli.
Jak się okazało miałam tylko skręconą kostkę i założyli mi langetę na 2 tygodnie. Super po prostu.
Kiedy miałam już założone "coś", Jimin znowu wziął mnie na ręce i zaprowadził do wytwórni, do gabinetu mojego taty. Kiedy weszliśmy stał z mamą, gotowy do wyjścia. Od razu do nas podeszli.
-Alisa, co ci się stało?-zatroskany ojciec podszedł do mnie i ściągną mnie z rąk Jimina.
-Podczas próby potknęłam się o własne nogi i skręciłam kostkę.
-Boże, no ładnie. A na ile masz nosić tą langetę?
-2 tygodnie i może ja już pójdę. Dobranoc.-tym razem odezwał się Jimin i skierował się do wyjścia.
-Dziękujemy. Dobranoc. Wiesz Alisa, teraz to masz 2 tygodnie siedzenia w domu.
-Przepraszam.
-Nie przepraszaj, to był przypadek.
Wyszliśmy z biura i wsiedliśmy do samochodu. Po 20 minutach podróży byliśmy w domu.
Kiedy tylko byłam u siebie w pokoju od razu poszłam spać.
~oczami Jimina~
Po 30 minutach byłem w dormie. Od razu poszedłem wziąść prysznic. Kiedy skończyłem owinąłem ręcznik na biodrach i poszedłem do pokoju się ubrać. Jak już się ubrałem dołączyłem do chłopaków, którzy siedzieli w salonie i oglądali film.
-I jak?-Kookie zwrócił się do mnie, kiedy tylko usiadłem na kanapie.
-Ale co?
-No Alisa, co z nią?
-Aa, skręciła kostkę i nie może tańczyć przez 2 tygodnie.
-Słabo.
-No.
-A zwłaszcza dla ciebie hyung.
-Co ty bredzisz Kookie?
-Nic, nic.
-Dobra to ja idę spać, zmęczony jestem. Dobranoc.
-Dobranoc.
Poszedłem do pokoju, który znajdował się na samym końcu mieszkania i od razu poszedłem spać.
~oczami Alisy~
Rano wstałam i od razu poszłam, a raczej poskakałam do kuchni, z zamiarem napicia się czegoś.
Nagle zawibrował mi telefon.
"Jak się czujesz? Jimin xx"
Od razu odpisałam.
"Już lepiej, ale noga nadal boli. Dzięki za wczoraj"
Dopiłam sok i poszłam się przebrać. Kiedy byłam już przebrana poodpisywałam do moich przyjaciół i siedząc na kanapie dostałam smsa od Jimina.
"Nie ma za co."
~3 tygodnie później, sala prób~
-Gdzie jest Jimin? Alisa?
-Tak Rap Mon?
-Gdzie on jest?
-Nie mam pojęcia.
Dzisiaj jest moja pierwsza próba od dnia kiedy skręciłam kostkę, a nie ma akurat Jimina. Ciekawe gdzie jest.
Nagle usłyszałam trzask drzwi i do sali wbiegł zdyszany Jimin. Podeszłam do niego i wykorzystując fakt, że podpierał się rękami o kolana trzepnęłam go w tył głowy.
-Ała za co to?-złapał się i zaczą masować obolałe miejsce.
-Chim Chim, spóźniłeś się.
-Przepraszam, byłem u producenta. Alisa zostałaś traine.
-C-co? Jak?
-Rozmawiałem ostatnio z twoimi rodzicami i się zgodzili, więc poszedłem do choreografa i wziąłem nagranie jak grasz i śpiewasz. Pokazałem je producentowi, a on od razu cię przyją. Będziesz gwiazdą.
Rzuciłam mu się na szyję, ale po chwili dałam mu z liścia.
-A to za co?
-Za to, że mi nie powiedziałeś, a to...-podsunęłam się i go namiętnie pocałowałam-...za całą resztę.
Odsunęłam się i włączyłam muzykę, a oni dalej stali jak bryły lodowe, więc klasnęłam w ręce.
-Ej, skały lodowe, zaczynamy?
Od razu zaczęliśmy tańczyć.
Próba trwała jak zwykle przez 5 godzin. Po próbie poszłam wziąść prysznic w szatni i kied wyszłam spotkałam Jimina opartego o ścianę. Kiedy mnie zobaczył od razu do mnie podszedł.
-Alisa, posłuchaj. Już od dawna chciałem cię o to zapytać, ale jakoś nie było okazji. Hmm, no ten, ja cię kocham i chodzi o to, no, czy zostaniesz moją dziewczyną?
Na początku jako osoba nierozgarnięta musiałam przyswoić fakty, ale po chwili podsunęłam się i złożyłam na jego ustach, drugi już tego dnia, namiętny pocałunek, tylko, że tym razem o wiele dłuższy. Kiedy odsunęłam się od niego uśmiechnęłam się.
-To znaczy tak?
-Tak.
-To ja cię odpriwadzę do domu. Dobrze?
-Pewnie.
Pieszo do mojego domu było jakieś 45 minut, ale nie przeszkadzało mi to. Wręcz przeciwnie.
~2 miesiące później~
-JAK MOGŁEŚ SIĘ Z NIĄ CAŁOWAĆ? CZY JA DLA CIEBIE NIC NIE ZNACZE?
-Alisa, posłuchaj to nie tak...
-TO NIE TAK, A NIBY JAK. PROSTE, ZNUDZIŁAM CI SIĘ, WIĘC ZNALAZŁEŚ SOBIE INNĄ!
-Nie, Alisa, poczekaj.
Wybiegłam z ich mieszkania jak najszybciej. Łzy leciały mi po policzkach, przez co obraz był zamazany. Wbiegłam na ulicę. Usłyszałam pisk opon, czyjś krzyk, poczułam ból, a później tylko ciemność.
~oczami Jimina~
-Nie, Alisa poczekaj.
Wybiegła z naszego mieszkania.
-O co jej chodziło Jimin?-podszedł do mnie Suga i położył mi rękę na ramieniu.
Wybiegłem za nią. Kiey byłem na chodniku, zobaczyłem ją na jezdni i nadjeżdżający samochód.
Usłyszałem pisk opon.
-ALISA!
Nie zdążyłem jej uratować, od razu podbiegłem i wybrałem numer na pogotowie. Po 10 minutach przyjechali, pozwolili mi jechać z nimi.
Czekałem przy jej łóżku i płakałem.
-Alisa, jeśli mnie słyszysz, to posłuchaj. Nic między mną, a tamtą dziewczyną nie jest, to ona się na mnie rzuciłam. To nie jest koniec, nie poddam się dopóki mi nie uwieżysz.
Całą noc spędziłem w szpitalu. Rano przyszli jej rodzice i poszedłem do domu się przebrać, żeby zaraz znow wrócić.
~oczami Alisy~
To dziwne uczucie kiedy zaczynasz wszystko czuć i wraca ci śeiadomość, okropieństwo.
Zaczęłam powoli otwierać oczy, kiedy już w miarę widziałam, zobaczyłam przy moim łóżku Jimina, ale on płakał.
-Ktoś umarł, że płaczesz?
-A-alisa, ty żyjesz. Ja myślałem, że się już nie obudzisz.
-Źle myślałeś, a teraz wytłumacz mi wszystko.
-Dobrze, a więc mieliśmy próbę i ona poprosiła mnie, żebym z nią a chwilę poszedł, bo musimy porozmawiać. No to wyszedłem, a ona się do mnie przyssała, jak gdyby nigdy nic. Więc zacząłem ją odpychać, ale wtedy ty przyszłaś. Później na drugi dzień, kiedy byłaś u nas w dormie, próbowałem ci to wyjaśnić, ale ty nie chciałaś mnie słuchać i wbiegłaś pod ten samochód.
-Przepraszam, powinnam od razu cię wysłuchać.
Po moim policzku spłynęła pojedyńcza łza.
-Jimin, t-t koniec.
-Ale dlaczego?
-Powinieneś mnie po tym rzucić.
-Nie wygłupiaj się.
-Wybaczasz mi?
-Ja tobie, chyba ty mi.
-Dobra to ustalm tak, ja ci wybaczę, jak ty mi. Okey?
-Okey.
Rozmawialiśmy do wieczora i tak codziennie.
~rok później~
-Kocham cię Alisa
- Ja ciebie też,wiesz chyba powinniśmy wracać na dół, wiesz impreza z okazji mojego debiutu.
-Dobrze, tylko poczekaj chwilkę.-uklękną na kolano i wyją z kieszeni pierścionek
-Wyjdziesz za mnie?
-Tak.
środa, 25 lutego 2015
Rozdział 13 - Szansa
To opowiadanie kończy się na 14 rozdziale. To jest przed ostatni.
No to Hope you like it ^^
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spałam smacznie, aż nagle poczułam jakb ktoś coś na mnie wylał. Na początku myślałam, że to sen, ale po chwili się okazało, że to niestety rzeczywistość.
Otworzyłam oczy, a nad łóżkiem stał Rap Mon i Jimin.
-ŻYCIE WAM NIE MIŁE?!
Wstałam jak poparzona i poszłam do łazienki. Nabrałam do miski wody i wyszłam po cichu z łazienki, a ci debile dalej tam stali. Podeszłam po cichu i całą zawartość miski wylałam na nich. Automatycznie przestali się śmiać, a po chwili z szyderskimi uśmiechami obrócili się w moją stronę, po czym Rap Mon wzią mnie na ręce i pobiegł w stronę jeziora.
-Nam Jon! Puść mnie w tej chwili!-biłam go, ale to nic nie dawało.
-Oj nie. Kara musi być. Jestem od siebie starszy i musi być jakiś szaczunek.
-Tae! Pomocy!
-On cię nie uratuje, Jimin go zatrzymał.
Próbowałam się wyrwać, ale po chwili byłam już w wodzie. Nie mogłam złapać oddechu, a miejsce do którego wrzucił mnie Nam było zdecydowanie za głębokie. Prosto ujmując, topiłam się.
Zobaczyłam biegnącego Tae, który wskoczył do wody i do mnie podpływał.
-Sumy, nie zamykaj oczu, słyszysz?-to były ostatnie słowa, później już tylko ciemność.
~oczami Tae~
Kiedy już wyminąłem Jimina, od razu pobiegłem nad jezioro. Usłyszałem krzyki, później plusk i znowu krzyki, ale tym razem tak jakby ktoś się topił. Od razu przyśpieszyłem i po chwili byłem nad jeziorem.
Nam patrzył się w wodę, gdzie Sumy się topiła. Od razu wskoczyłem do wody i popłynąłem ją ratować.
-Sumy, nie zamykaj oczu, słyszysz?-zdążyłem tylko to powiedzieć i straciła przytomność.
Szybko wybiegłem z nią z wody i położyłem na mostku. Zrobiłem jej usta usta, a później zacząłem masarz serca. Kiedyś zdawałem pierwszą pomoc, więc wiem jak postępować w takich przypadkach.
Powtarzałem tą czynność już trzeci raz, a łzy co raz to bardziej napływały mi do oczu. Kiedy miałem już zaczynać czwarty raz, ona zaczęła nabierać łapczywie powietrza.
Tak uratowałem jej życie.
Od razu przysunąłem się bliżej i ją przytuliłem.
~oczami Sumy~
Nagle mogłam oddychać. Zaczęłam łapczywie nabierać powietrza do płuc.
Kiedy mój oddech powoli wracał do normy Tae mnie przytulił. Zobaczyłam na jego twarzy łzy i po chwili zaczęłam zaczynać kojarzyć fakty. Wtedy Nam do mnie podszedł.
-S-Sumy, bardzo cię przepraszam. J-ja nie...
-Skończ hyung. Mało co jej nie utopiłeś! Nie zbliżaj się do niej!-Tae od razu się wcią, nie dając mu dokończyć.
-Taeś spokojnie. Nic się nie stało, żyję i to dzięki tobie. Nie gniewaj się na niego i na mnie też.
-No dobrze. Przepraszam hyung.
-Nie no spoko, ale teraz trzeba ją zaprowadzić i dać jej coś ciepłego do picia.
-Spokojnie Nam, dam sobie radę.
Powoli wstałam, aż nagle straciłam równowagę i wpadłam w ramiona Tae.
-No ja już widzę jak sobie poradzisz. Kotek nie dyskutuj, ja cię zaniosę.
-No dobrze.
Wzią mnie na ręce, a ja schowałam swoją głowę pod jego szyją.
Poszliśmy w stronę domku, miałam całe mokre ciuchy, jak z resztą Tae.
Kiedy weszliśmy na podwórko, wszyscy siedzieli na tarasie i jedli śniadanie. Jak nas tylko zobaczyli podbiegł do nas Jin z Hobim.
-C-co się stało Sumy?-z wyrazu twarzy Jina można było zobaczyć strach-I dlaczego płakałeś Tae?
-Ja nie płakałem.
-Mhm, słyszałam.-cmoknęłam go w policzek i zwróciłam się do chłopaków-Nic się nie stało, po prostu bawiliśmy się, ja się zaczęłam topić, a Taeś mnie uratował.
-No dokładnie, uratowałem ją. Ale teraz idziemy się przebrać.
Poszliśmy, a raczej on poszedł ze mną na rękach do naszego pokoju. Posadził mnie na łóżku i powiedział żebym się przebrała, a on idzie do łazienki. Zrobiłam tak jak chciał i po chwili byłam przebrana. Sięgnęłam po swój telefon. Na wyświetlaczu była godzina 12. Włączyłam galerię i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Po chwili Tae wyszedł z łazienki.
-Dobra to teraz zaniosę cię na śniadanie.
-Mhm no już na pewno dam się zanieść, a po drugie chyba obiad. O i mogę już sama chodzić, czuję się świetnie.
Tae odsuną się trzy kroki od łóżka.
-No już to przyjdź do mnie, bez upadku, to pzwolę ci samej chodzić.
-Okey.
Wstałam i od razu zaczęło mi się kręcić w głowie. Straciłam równowagę i od upadku uratował mnie Tae.
-Dobra, sama widzisz. No już wskakuj na plecy.
Weszłam na plecy i zaczęliśmy schodzić. Kiedy tylko zeszliśmy na dół Nam spóścił głowę. Powiedziałam, że nic się nie stało i zjedliśmy śniadanio/obiad.
Po tym, wszyscy poszli nad jezioro z wyjątkiem Tae, który się uparł, że zostanie, a ja poszłam spać...
poniedziałek, 23 lutego 2015
Rozdział 12 - Szansa
Komy, komy, komy ;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Od 7 przygotowywałam się do wyjazdu. Ubrałam się w krótkie, dżinsowe spodenki i różową bokserkę. Bluzę zawiązałam w pasie, a włosy związałam w kucyk.
Dużo rzeczy nie brałam, tylko jedną walizkę i moją gitarę.
O 8 wszyscy już siedzieliśmy w aucie.
Podróż, minęła mi bardzo szybko, może dlatego, że całą przespałam wtulona w Taesia.
Kiedy dojechaliśmy ja z Nam Jonem poszłam na górę rozmieścić kto gdzie śpi, a pokoi było 5.
-To ja z TaeTae bieżemy ten pokój na dole po prawej, Jessica i Suri ten po lewej, a wy będziecie w tych pokojach na górze. Może być oppa?
-Yhm. To ja będę z Jinem, Kookie z Jiminem, a Suga z Hoesokiem. Ale jeszcze się ich zapytam.
-Okey, to idziemy do nich?
-Mhm.
Wyszliśmy z domu, a na podwórku wszyscy stali w strojach kąpielowych i z ręcznikami.
-Idźcie się przebrać i do nas za chwilę przyjdźcie.-Jimin wybiegł zza nas i po chwili wszyscy, poza V poszli.
-Ja na was poczekam.
Poszłam do samochodu po torby i pobiegłam na górę do pokoju.
Przebrałam się błyskawicznie i po dwóch minutach w trójkę szliśmy nad jezioro, ja z Tae oczywiście za ręce. Oby tylko nie było tu jakiś reporterów czy coś...
~3 godziny później~
-D-d-obra c-chodźmy j-j-już jest z-zimno.-zęby mi się trzęsły i było mi strasznie zimno, aż nagle ktoś mnie przytulił od tyłu.
-Ja cię ogrzeję.-głos Tae rozbrzmiał nad moim uchem.
-Podoba mi się ta opcja.-wymruczałam i wtuliłam się bardziej w niego.
-Ej zakochańce, idziemy.-Kookie zaczą nas wołać.
-Już, już.
Zaczęliśmy iść w stronę domku. Długo nie zajęło a Tae wzią mnie na ręce, a z piskiem próbowałam się wydostać, bo był cały mokry. Biegł bardzo szybko i w rezultacie byliśmy pierwsi. Kiedy mnie puścił rzuciłam w jego stronę głupek i poszłam na górę.
Każdy pokój miał swoją łazienkę, więc wzięłam ubrania i poszłam się przebrać. Kiedy już się w miarę ogarnęłam i wyszłam z łazienki, w pokoju na łóżku siedział Tae i śledził każdy mój ruch. Po chwili się odezwał.
-To idziemy na ognisko?
-Mhm, tylko jeszcze wezmę bluzę.-podeszłam do walizki i zaczęłam ją przeszukiwać, ale nie znalazłam żadnej bluzy, a ta w której przyjechałam była mokra.-Nie mam, zapomniałam wziąść, a tamta jest mokra. Zamarznę.
-Nie martw się...-wzią swoją torbę, wyciągną z niej szarą bluzę bez kaptura i podał mi-...załóż moją, a jeśli zmarzniesz jestem jeszcze ja.-mówiąc to posłał mi uroczy uśmiech
Wzięłam ją i się ubrałam. Była o wiele za duża, sięgała mi prawie do kolan. W sumie mogła bym się w niej schować.
Podeszłam na przeciwko niego.
-I jak wyglądam?-wstał iobją mnie w talii, nasze twarze dzieliły milimetry.
-Ślicznie.-odpowiedział, po czym mnie pocałował, czułam że się rumienię, więc spuściłam wzrok na ziemię, ale on niestety to wyczół-Czyżby ktoś się tu zarumienił?
-N-nie, chodźmy już.
Wyszliśmy z pokoju i po chwili siedzieliśmy na jednej z trzech ławek wkoło ogniska.
Opierałam głowę na ramieniu Tae i patrzyłam na ogień. Lubię tak patrzeć, to mnie jakoś uspokaja.
Tą błogą chwilę przerwał mi głos Hoesoka.
-Hej, Sumy. Prawda czy wyzwanie?
-C-co?-minuta i zaczęłam kojarzyć powoli fakty, graliśmy w butelkę.-A, pytanie, bo za bardzo ci nie ufam.
-Okey...więc...powiedz dlaczego chciałaś być w pokoju z Tae?
-Boże Hoseok. Po prostu w obu zespołach jes nie parzysta liczba osób, jest 5 pokoji i jest nas w sumie 10. Kojarz fakty. I tak ktoś by musiał spać tak że dziewczyna z chłopakiem, a że jesteśmy parą to nam to nie przeszkadza. Jasne?
-Mhm, to teraz ty.
Wzięłam butelkę i nią zakręciłam. Wypadło na Kookiego.
-No oppa, pytanie czy wyzwanie?
-Pytanie
-Um, więc, bez kłamstw oczywiście, powiedz nam czy coś jest między tobą, a Suri.
-Yy..no więc, ten...
-Kookie możemy tak całą noc czekać.
-Tak jesteśmy parą.
-Nie można było tak od razu?
Graliśmy dalej, a po kolejnej godzinie czułam, że zasypiam.
-Wiecie co...-wstałam i zaczęłam kierować się do domku-idę spać. Dobranoc.
Poszłam na górę do swojego pokoju. Wzięłam ubrania i poszłam pod prysznic. Kiedy wyszłam na łóżku, które było wspólne spał Tae, więc weszłam po cichu pod kołdrę, przytuliłam się do niego i zasnęłam...
piątek, 20 lutego 2015
Rozdział 11 - Szansa
I kolejny rozdział :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Sumy, Sumy, wstawaj.
Poczułam, że ktoś mną potrząsa i mnie woła.
Z trudnością otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą Jessicę.
-Sumy wstawaj, menadżer już czeka.
-C-co?!?
Od razu wstałam i pobiegłam do łazienki się przebrać. Zajęło mi to 2 minuty. Założyłam szybko buty i zamknęłam drzwi. Zbiegłan na dół i wpadłam do auta, gdzie już na mnie czekali.
-Przepraszam, ale w nocy był u nas Rap Mon i szukałam z nim Taeyhunga.
-Serio? Ja nic nie słyszałam. A ty Suri?
-Ja też nic nie słyszałam.
-Naprawdę? Tak się tłukł, że chyba zmarłego by obudził.
-Ile spałaś?
-Mało.
Przez resztę drogi się nie odzywałyśmy.
Kiedy weszłyśmy do sali prób choreograf od razu do mnie podszedł.
-Co ci się stało?
-Nic, naprawdę. Po prostu przedwczoraj upadłam, a wczoraj znowu krwawiło. Ale mogę tańczyć.
-Powiedzmy, że ci wieżę. Ale jak tylko będzie cię bolało, to mów. Tylko bez kłamstw.
-Dobrze.
Zaczęliśmy próbę, 3 godzinną próbę, ale po trzech godzinach mieliśmy dziesięcio minutiową przerwę, więc od razu wzięłam telefon i wyszłam z sali.
Wybrałam numer do Tae i po dwóch sygnałach odebrał.
-Hej, misiu jak głowa?
-Hej, dobrze. A ty pewnie nie wyspana?
-Nie jest aż tak tragicznie. O dziewiętnastej chyba już będziemy, to wpadnę. Chcesz?
-Pewnie, będę czekał.
-Dobra, ja już kończę. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Rozłączyłam się i weszłam do sali. Usiadłam pod lustrem obok dziewczyn, po czym Suri podała mi drożdżówkę.
-Nie jadłaś śniadania.
-No fakt, za późno wstałam.
Zjadłam i zaczęliśmy dalszy trening.
~oczami Tae~
-Ja ciebie też.-powiedziałem, po czym się rozłączyła. Schowałem telefon do kieszeni spodni i podniosłem głowę. Cała reszta patrzyła na mnie.
-No co? Mam coś na twarzy?
-Nie.
-To czemu się lampicie?!
-Spokojnie hyung. My się tylko zastanawiamy, czy coś więcej jest mniędzy tobą a Sumy, czy tylko przyjaźń.
-Po pierwsze Kookie, to ani ciebie, ani każdego innego nie powinno interesować. Po drugie tak, jesteśmy parą, a po trzecie ja też powinienem spytać o Suri. No nie?-Jungkook zaczą się rumienić i wiedziałem, że go spławiłem-Ha wiedziałem, czujesz coś do niej.
Przez resztę drogi do studia, nie odzywałem się do nikogo.
~oczami Sumy~
-Boże jak się zmęczyłam.
-Ja też.-odpowiedziałam i weszłam do auta. Po mnie weszła reszta dziewczyn.-Jak wrócę, od razu idę spać.
~oczami Tae~
-Powinieneś przeprosić Kooka.
-Wiem Suga, już idę.
Skierowałem się do pokoju młodego. Zapukałem i po słowie proszę wszedłem do środka. Kookie siedział na łóżku i grał na gitarze, kiedy mnie zobaczył, od razu odwrócił głowę i przestał grać. Podszedłem do łóżka i usiadłem na skraju.
-Kookieś, przepraszam. Poniosło mnie, nie powinienem tak do ciebie mówić, chciałeś tylko wiedzieć. Wybaczysz mi?
-No dobrze hyung, ale jeszcze raz i się na prawdę obrażę.
-Super. To idziesz do nas oglądać film?
-Yhm.
Wyszedłem z nim z pokoju i usiedliśmy na kanapie.
~2 godziny później~
Stwierdziłem, że jest już późno więc poszedłem sobie od nich i położyłem się w łóżku.
Kiedy tylko próbowałem zasnąć od razu się budziłem i tak w kółko.
Tej nocy nie będę spać.
~oczami Sumy~
Obudził mnie budzik więc ściągnęłam swoje cztery litery z łóżka, wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Dzisiaj był dzień wolny więc wzięłam długą kąpiel, po której poszłam do salonu. Włączyłam telewizor i po prostu oglądałam, kiedy do domu wpadł zdyszany Jimin.
-Hej Sumy. Przyjdźcie do nas za chwilkę.
-Ale Jimin co jest?
-Dowiesz się jak przyjdziecie.
-Ale one jeszcze śpią.
-To je obódź, jesteś w końcu liderką.
-Dobra, dajcie mi 10 minut.
Poszłam najpierw do pokoju Jessici, a później do pokoju Suri.
Obie od razu wstały i po 10 minutach stałyśmy pod ich drzwiami. Otworzył nam Taeyhung. Przytulił mnie i poszliśmy do salonu, gdzie siedział nasz i ich menadżer i jeszcze nasz producent. Usiadłyśmy i producent zwrócił się do nas wszystkich.
-Posłuchajcie. Rozmawialiśmy i podjęliśmy decyzję, że w dniu kiedy dziewczyny będą miały debiutancki koncert, wtedy chłopcy będą mieli premierę swojego nowego albumu. Może być? Sumy, Nam Jon?
-Mi pasuje. A tobie Sumy.
-Ja też nie mam nic przeciwko.
-No to ustalone. I jeszcze jedno-producent od razu się uśmiechną-dzisiaj macie dzień wolny, ponieważ macie się spakować i jedziecie na tydzień do domku letniskowego. Zostawię wam pieniądze na jedzenie i różne takie. Od jutra macie zarezerwowany domek, a auto żebyście się wszyscy zmieścili zostawiłem już teraz. Więc skoro już wszystko wiecie to ja już idę. Do zobaczenia dzieciaki.
-Do widzenia i dziękujemy.-odpowiedzieliśmy wszyscy chórem.
-No dobra, musimy ustalić kilka rzeczy.-Rap Mon zaczą bardzo poważnie-A więc teraz każdy się idzie pakować i jeżeli coś potrzebuje ze sklepu to w kuchni u nas i u was będzie kartka, na której zapiszecie co potrzebujecie. Później ja z Sumy pojedziemy na zakupy. Wszystko jase?
-Hyung, ale ja też chce jechać.-Tae podszedł do NamJona robiąc psie oczka.
-No dobra. Ale wyjeżdżamy za godzinę. Sumy przyjdziemy po ciebie.
-Okey. Dziewczyny chodźmy.
Poszłyśmy do siebie i zaczęłyśmy się pakować. Po 40 minutach byłam już spakowana więc poszłam do salonu. Długo nie siedziałam, bo zadzwonił dzwonek. Wzięłam kartkę z kuchni, ubrałam buty i poszłam otworzyć drzwi.
-Jin musi z nami jechać, bo tylko on ma prawko.
-Spoczko, jedziemy?
-Yhm.
Wyszliśmy z budynku, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do sklepu.
Długo nam to nie zajęło, bo po godzinie byliśmy w domu. Zakupy zostawiliśmy w bagażniku, żeby jutro ich znowu nie zapakowywać.
Mieliśmy wyjechać o 8 więc jak wróciłam powiedziałam dziewczynom, wzięłam prysznic i poszłam spać.
środa, 18 lutego 2015
Rozdział 10 - Szansa
Oddaję wam kolejny rozdział, mam nadzieję, że się spodoba.
P.S. Ten rozdział dedykuje Wiśni, której chciała bym tym poprawić humor.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Gotowa?
-Yhm.
Tae był ubrany w dżinsy, białą koszulkę i szarą bluzę, którą miał zawiązaną w pasie.
Wzią mnie pod rękę i zeszliśmy na dół. Kiedy wyszliśmy z budynku skierowaliśmy się do centrum miasta.
-Tae gdzie idziemy?
-Do restauracji.
-Acha. A daleko jeszcze?
-Nie już blisko.
Faktycznie, na rogu ulicy stała restauracja, do której weszliśmy. Kelner nas zaprowadził do stolika i podał menu. Nie wiedziałam co wybrać, więc Tae wybrał jakieś danie, które jest bardzo smaczne.
Po kolacji wyszliśmy z restauracji i wtuleni w siebie skierowaliśmy się do parku. Kiedy już doszliśmy, usiedliśmy na ławce rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, kiedy naszą rozmowę przerwał krzyk jakiś fanek.
Nie wiem ile ich było, ale tak na oko to chyba z 20.
Od razu Tae wstał, złapał mnie za rękę i pociągną za sobą. Od razu zaczęliśmy biec jak najdalej od nich, aż znaleźliśmy się za domem, gdzie było boisko do kosza. Weszłam do środka i zsunęłam się po murze, żeby złapać oddech. Akurat chłopcy z Jessicą i Suri grali i od razu się na nas popatrzyli ze zdziwionymi minami.
-Co wam się stało?-podszedł do mnie Jin i pomógł mi wstać.
-Wasze fanki nasz zauważyły i zaczęły za nami biec.-ledwo co mówiłam, czułam się jakbym maraton przebiegła.
-To chyba jakieś psyho-fanki.-tym razem podszedł do mnie Rap Mon i podał nam obojgu wodę.
-Dzięki.
Od razu wypiłam pół butelki, po czym oddałam NamJonowi. Kiedy oddech mi się uregulował, zauwałyłam że opatrunek z nogi przecieka.
-Sumy, chodź lepiej to zmienić.-Tae złapał mnie za rękę i zaprowadził do jego pokoju, po czym tak jak wcześniej kazał mi zostać. Tylko, że tym razem poszedł tylko po apteczkę, z którą wrócił po dwóch minutach i od razu ściągną plaster, który miałam założony. Nalał na wacik wody utlenionej i przemył mi ranę, po czym zawiązał kolano bandarzem.
-Taeś to jest naprawdę, nie potrzebne. Wystarczyłby plaster.
-Ja wiem lepiej. I gotowe.
-Dzięki.
Kiedy wstał przytuliłam go mocno, a kiedy się odsunęłam usiadłam na łóżku, a on obok mnie. Wzią moją rękę i spojrzał mi w oczy.
-Ja przepraszam za te fanki, powinienem od razu przewidzieć, że tak to się skończy.
-Nie ma sprawy, trochę ruchu nie zaszkodzi.
-Ale przez to twoje kolano dalej krwawiło.
-Wiesz co? Wiem jak mi się możesz za to odwdzięczyć.
-Serio?
-Yhm, chodźmy do mnie i pooglądajmy jakiś film.
-Dobrze.
Wstałam i pociągnęłam go za rękę, do naszego mieszkania. Kiedy weszliśmy do środka powiedziałam Tae, żeby poczekał w salonie, a ja poszłam zrobić pop corn. Jak już był gotowy, wsypałam go do miski i poszłam do salonu. Położyłam miskę na stole, włączyłam film i usiadłam obok mojego chłopaka, wtulając się w niego.
-Co to za film?-zapytał kiedy brałam miskę na kolana.
-Nie wiem, włączyłam pierwszy lepszy. Oby tylko nie był to horror.
-Yhm.
Kiedy film się zaczą, okazało się, że to romansidło. Oglądałam go z lekkim znużeniem, po czym chyba zasnęłam.
~oczami Tae~
Oglądaliśmy film, po czym zobaczyłem, że Sumy śpi, więc wziąłem ją na ręce, z zamiarem zaniesienia do pokoju, kiedy do domu weszły dziewczyny.
-Zasnęła, więc ją zaniosę do pokoju.-wyszeptałem, żeby jej nie obudzić.
-Spoczko. Jej pokój jest tam na końcu korytarza po lewej.-Suri się do mnie uśmiechnęła, a ja odwzajemniłem gest i skierowałem się do wyznaczonego pokoju.
W środku było bardzo ładnie i czysto. Podszedłem do łóżka, położyłem ją i przykryłem. Kiedy śpi jest jeszcze słodsza.
Odgarnąłem kosmyk jej włosów z czoła, po czym cmoknąłem ją w policzek i poszedłem do naszego mieszkania.
Kiedy tylko wszedłem, zobaczyłem, że ta banda siedzi i ogląda jakiś horror. Później Kookie znowu nie będzie mógł spać i Rap Mon z resztą też.
Poszedłem do łazienki, żeby wziąść szybki prysznic. Kiedy wyszedłem spod prysznica przypomniałem sobie, że nie wziąłem ubrań, więc przepasałem się ręcznikiem i poszedłem do swojego pokoju. Po drodze zatrzymał mnie Jimin z miską w rękach.
-Chcesz z nami oglądać?
-Nie dzięki, jestem zmęczony.
-Skoro tak, to dobranoc.
Wszedłem do pokoju i od razu się ubrałem, by po chwili wyjść z dormu. Kiedy wychodziłem z mieszkania krzyknąłem, że idę na spacer.
Wyszedłem z budynku i skierowałem się do parku, gdzie wcześniej byłem z Sumy. Szedłem sobie, aż poczułem ból głowy, a później ciemność.
~oczami Sumy~
Smacznie spałam, kiedy usłyszałam dzwonienie i pukanie do drzwi. Zerwałam się z łóżka i poszłam otworzyć drzwi. Kiedy otworzyłam, zobaczyłam zmartwionego Rap Monstera.
-C-co się...-nie dał mi dokończyć, bo od razu zakrył mi usta.
-Tae wyszedł 5 godzin temu na spacer i jeszcze nie wrócił. Nie odbiera telefonu, a nawet nie wiem gdzie jest.
-Ja chyba wiem, poczekaj tylko ubiorę buty.
Szybko założyłam buty i zarzuciłam bluzę. Od razu pobiegłam z NamJonem do parku w którym dzisiaj z nim byłam. Od razu zauważyłam go nieprzytomnego przy ławce, na której siedziałam z nim niedawno. Podbiegłam i zobaczyłam, że ma rozciętą głowę na czole. Zaczęłam nim potrząsać żeby się obudził, ale na marne.
-Pomóż mi, zaniesiemy tego idiote do domu.
-Dobra.
Wzięliśy go i zaprowadziliśmy go do ich domrmu. Kazałam go zanieść do jego pokoju, a sama poszłam po apteczkę, która była na stole w ich kuchni. Wzięłam ją i pobiegłam do pokoju. Wygoniłam Rap Mona i zajęłam się przemywaniem. Kiedy brałam opatrunek, żeby opatrzyć jego głowę, kiedy się obudził.
-Tae, poczekaj chwilke.
Opatrzyłam jego głowę i popatrzyłam na niego.
-Ty idioto, po co tam poszedłeś. Oni by cię, wżyciu nie znaleźli.
-Przepraszam.
-Ale coś ty w ogóle zrobił?
-Nagle zaczęła mnie boleć głowa i zemdlałem.
-No dobrze, tylko nie rób już tak więcej.-przytuliłam go mocno.
-Dobrze.
Osunęłam się i pożegnałam z nim. Wychodząc zatrzymał mnie lider i podziękował, po czym na w pół przytomna poszłam do mojego pokoju i zasnęłam.
poniedziałek, 16 lutego 2015
Rozdział 9 - Szansa
Hejo.
Doradzicie mi coś? A więc tak, nie wiem czy mam dalej pisać czy już kończyć. Gdybym pisała dalej to bym też dodawała jakieś małe opowiadania, a więc jakbyście mogli to napiszcie w komach, czy chcielibyście już koniec, czy wolicie tą drugą wersję.
Dobra, to ja już tutaj kończe i zapraszam do czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Poczekaj tutaj, ja zaraz wrócę.-wyszedł z pokoju i po chwili wrócił z koszulką, spodniami i apteczką-Przebierz się, a ja zaraz wrócę, żeby opatrzyć to kolano.
Uśmiechną się i wyszedł. Ściągnęłam mokre ciuchy i założyłam suche. Koszulka sięgała mi do kolan, a spodnie zakrywaly cale stopy. Po trzech minutach do pokoju wszedł Tae już przebrany. Podszedł do mnie i podwiną mi prawą nogawkę, odsłaniając prawe kolano. Wzią wacik namoczony wodą utlenioną i przyłożył mi do nogi, a ja syknęłam z bólu.
-Bardzo cię boli?-zapytał z troską w głosie, aigo jaki jest słodki.
-N-nie, d-dokończ.
-No dobrze. Jeszcze chwilka.
Dokończył przemywać i nakleił plaster, na całe kolano. Kiedy skończył usiadł obok mnie, a ja go przytuliłam, po czym się odsunęłam i wstałam, żeby wyjść, ale on mnie zatrzymał łapiąc za nadgarstek. Przysuną mnie do siebie i obją ramionami.
-Gdzie się moja księżniczka wybiera?
-Do mojego pokoju, przecież nie będę cały czas chodzić w ciuchach mojego księcia.
-A tak w nich słodko wyglądasz...
-Ej zakochańce, Jin woła na kolację.-naszą rozmowę przerwał Jungkook.
-Już idziemy.-odkrzyknęłam, cmoknęłam Tae w policzek i pobiegłam do jadalni. W drzwiach zdążył mnie złapać i zaczą łaskotać, ale na szczęście Jin mnie uratował, bo kazał nam siadać do stołu i jeść.
Po skończonej kolacji pożegnałam się ze wszystkimi i poszłam do naszego mieszkania, gdzie w salonie siedziała Jessica i Suri, które przyszły przede mną.
-Ty chyba za nie długo tam zamieszkasz?-odparła sarkastycznie Suri.
-Suri nie przesadzaj, a tak w ogóle to ide spać. Dobranoc.
-Dobranoc.-odpowiedziały obie chórem.
Kiedy już byłam w swoim pokoju, od razu wskoczyłam na łóżko i myśląc o dzisiejszym dniu zasnęłam...
Denerwujący budzik przerwał mi sen i od razu zerwałam się, żeby przygotować się do próby. Przebrałam się u siebie w pokoju i poszłam do łazienki żeby ogarnąć włosy i twarz. Dopiero w łazience zobaczyłam w co się ubrałam, a mianowicie, niebieska bokserka i krótkie, naprawdę krótkie spodenki.
Odkręciłam kran i umyłam twarz, po czym związałam włosy w kucyk. Gotowa wyszłam z łazienki i poszłam do jadalni. W tym oto miejscu powitała mnie Jessica, która kiedy tylko usiadłam, podała mi kanapki.
-Masz to zjeść. Chyba nie chcesz powtórki sprzed 3 tygodni?
-Już, już. Jem.
Zjadłam i w tym momencie w naszych drzwiach zjawił się nasz menadżer.
-Witam dziewczyny.
-Dzień dobry.-odpowiedziałyśmy wszystkie chórem.
-To chodźcie, jedziemy od razu do studia. Od dzisiaj będziecie ćwiczyć układy taneczne do waszego pierwszego albumu.
-Dobrze.-tym razem odpowiedziałam tylko ja.
Jako ostatnia zamknęłam drzwi i schodząc na dół, zadzwoniłam do dormu chłopaków. Otworzył mi Jimin, cały mokry.
-Hej, co ci się stało.
-Tae mnie budził, a ja nie chciałem wstać.
-Acha. Wiesz, daj to Taesiowi, to są jego rzeczy i powiedz mu, że później zadzwonię.
-Nie ma sprawy.
-Pa.
Zbiegłam na dół i wskoczyłam do samochodu. Zamknęłam drzwi, zapięłam pasy i poczułam wzrok innych na sobie.
-Mam coś na twarzy?
-Nie, tylko po co byłaś u chłopaków?
-Jessica, przecież musiałam oddać ubrania Tae.
-Skoro tak twierdzisz.
-Oj no weź.
I cała nasza trójka zaczęła się śmiać.
Po dwudziestu minutach, byłyśmy już w sali i ćwiczyłyśmy nasz układ do piosenki "I love you", którą napisała Jessica, a raczej Luna. Powinnam się zacząć przyzwyczajać do imion Luna, Amber i Krystal. No tak za niecałe cztery miesiące nasz debiut i wtedy się zacznie...
-Halo, ziemia do Sumy. O czym tak myślisz?
-Hmm? A o tym, że powinnyśmy zacząć używać naszych imion scenicznych, Luna.
-No tak, faktycznie. Ale teraz już jest koniec przerwy, wstawaj.
Wstałam i ponownie zaczęliśmy tańczyć. Kolejne 3 godziny tańca i przerwa, i tak dalej aż do 19.
Po skończonej próbie menadżer zawiózł nas do naszego dormu i oznajmił, że jutro po nas przyjedzie o 9:30, jak z resztą dzisiaj.
Padnięta poszłam do mnie do pokoju po czyste ubrania i poszłam do łazienki, żeby wziąść prysznic. Weszłam, ściągnęłam moje ubrania i weszłam do kabiny prysznicowej. Odkręciłam wodę i poddałam się przyjemności, jaką daje prysznic. Po 10 minutach siedzenia pod prysznicem, ubrałam się i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do Tae. Po trzech sygnałach odebrał.
-Halo?
-Hej Taeś, przepraszam, że wcześniej nie zadzwoniłam, ale nie miałam jak. Gniewasz się?
-Na moją księżniczkę? Nigdy w życiu.
-Oj Taeś, bo się zarumienię.
-I o to chodzi słońce. A tak w ogóle, co dzisiaj jadłaś?
-No, rano zjadłam dwie kanapiki i w czasie próby jadłam kimichi.
-A kolacja?
-Jeszcze nie jadłam.
-W takim razie zbieraj się, za pięć minut po ciebie przyjdę.
-Dobrze, to do zobaczenia.
Rozłączyłam się i od razu wyciągnęłam z szafy moją miętową, rozkoszowaną spódnicę, czarną koszulę bez rękawow i czarne Converse. Szybko się przebrałam i pobiegłam jeszcze do łazienki ogarnąć włosy. Szybko je zaczesałam i poszłam do korytarza, żeby ubrać buty. Kiedy już je ubrałam, zadzwonił dzwonek, więc otworzyłam drzwi a w nich staną TaeTae
sobota, 14 lutego 2015
Rozdział 8 - Szansa
I co jak tam poprzedni rozdział? Mi się nie podobał, z resztą żadne moje opowiadanie mi się nie podoba.
No ale dobra, miłego czytania.
Mam badzieję, że się spodoba.
P.S. opowiadanie zaczyna się wersją Sumy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłam się wtulona w Taeyhunga, w jego pokoju. Chciałabym się tak codziennie budzić. Kiedy tak przebudzałam się usłyszałam dźwięk migawki. Od razu otworzyłam szezej oczy i zobaczyłam Suge z Jinem z telefonami w ręce.
-Idioci co wy robicie!?!-zaczęłam na nich krzyczeć, a Tae od razu się obudził. Wyszłam spod kołdry i chciałam im zabrać te telefony, ale byłam za niska. Podskakiwałam tak, aż zobaczyłam za sobą cień V, który zabrał im telefony.
-Nie ładnie to tak robić zdjęcia komuś kto śpi.-odparł trochę z sarkazmem.
-Przypominam ci,że jesteśmy od ciebie starsi.
-Przypominam, że mam wasze telefony.
-Dobra chłopaki dość. Taeś daj mi te telefony.-podał mi telefony i pobiegłam do salonu, gdzie siedział Rap Mon, Kookie i dziewczyny-Jak coś to mnie tu nie ma.
W tej samej chwili do salonu wpadł Jin i Suga.
-Widzieliście Sumy?
-Chyba pobiegła na górę.-Rap Mon ledwo powstrzymał śmiech.
-Dzięki.
Kiedy usłyszałam, że poszli, wyszłam z ukrycia i zaczęłam usuwać nasze zdjęcia. Najpierw z telefonu Sugi, a pócźniej Jina.
-Co ty robisz z ich telefonami?-poszedł do mnie zaciekawiony Kookie.
-Robili nam zdjęcia jak spaliśmy.-położyłam telefony na stoliku i usiadłam na kanapie.
-Wam?-szyderczy uśmieszek wkradł się na twasz Jess.
-Oj no, ja nawet nie wiem jak tam się znalazłam.
-Zasnęłaś wczoraj jak rozmawialiśmy.-Rap Mon poczochrał mnie po włosach.
-Hyung nie rób tak.
-To ty nie zdrabniaj naszych imion.-Jungkook nadymał policzki, przez co był jeszcze bardziej słodszy.
-Mi tam się to podoba.-w tym momencie do salonu wszedł Tae w samych spodenkach.
-Wiecie co. Ja już pójdę, muszę się ogarnąć. Dziewczyny idziecie?
-Myśmy już były. Idź i później przyjdź do nas.
Wyszłam i skierowałam się do naszego mieszkania. Otworzyłam drzwi i od razu poszłam do łazienki, zmyłam resztki makijarzu i weszłam pod prysznic. Szybko się umyłam i owinięta w sam ręcznik poszłam do swojego pokoju. Z szafki wyciągnęłam jaskrawo-zieloną bokserkę i jasne dżinsy. Kiedy już byłam ubrana, usiadłam na łóżku i przypomniał mi się wczorajszy wieczór, a może to już było dzisiaj, a mianowicie nad Tae, który wczoraj wyznał mi miłość. Nie wiem co o tym myśleć. Zawsze kiedy miałam jakieś problemy po prostu brałam gitare i grałam, więc czemu teraz nie sróbować? Wzięłam gitarę i zaczęłam bezsensownie na niej grać. Kocham takie chwile kiedy tak sobie po prostu gram. Po jakiś 10 minutach skończyłam, więc położyłam ją na łóżku i poczułam jak ktoś obejmuje mnie w talii.
-Ślicznie grasz.-teraz to już wiedziałam, że to Tae.
-Taeś, przestraszyłeś mnie.-obróciłam się w jego stronę, a on pocałował moje usta.
-Dobrze księżniczko, chodź zabieram cię na spacer.
-No dobrze.
Chwycił mój nadgarstek i pociągną w stronę wyjścia z budynku. Kiedy byliśmy na zewnątrz puścił mój nadgarstek i delikatnie chwycił moją dłoń. Nie wiem gdzie zabierał mnie Tae, ale przez całą drogę szliśmy w ciszy, a ja nie mogłam się powstrzymać od patrzenia na niego. W końcu on to też zauważył i obrócił się w moją stronę, przez co nasze oczy się spotkały. Od razu odwróciłam wzrok czując, że się rumienię.
-G-gdzie idziemy?-wydutkałam lekko speszona.
-Za chwilę będziemy.
Po jeszcze jakiś 10 minutach drogi, doszliśmy do parku, ale nie zatrzymywaliśmy się, tylko dalej szliśmy. W końcu zaczęły mnie boleć nogi, co jak co ale dawno nie ćwiczyłam. W reszcie zatrzymaliśmy się pod wielkim drzewem niedaleko jeziorka. Pod drzewem była ławka na której usiadłam od razu.
-Pięknie tu, prawda?-popatrzyłam na Tae, który wypowiedział te słowa, a teraz wpatrywał się w jeziorko-Zawsze tutaj przychodzę, jak tylko mam trochę czasu. Nie byłaś tu nigdy, prawda?
-Nie, nie byłam. Pochodzę z tego samego miasta co Hobi. Naprawdę jest tu ładnie.
Siedzieliśmy tak i patrzyliśmy na piękny krajobraz.
-S-Sumy posłuchaj. Chciałabyś zostać moją dziewczyną?
-C-co?
-Daj mi szansę, proszę.-uklękną przede mną-Proszę, chociaż jedną.
-Wstań.-powiedziałam z pełną powagą w głosie, choć w duchu śmiałam się jak małe dziecko, wstał i patrzył w ziemię.-Taeś jasne że się zgadzam.-rzuciłam mu się na szyję, całując go na policzek-Nawet nie wiesz jak długo na to czekałam.
Przytulił mnie i chwilę tak staliśmy kiedy poczułam, że coś na mnie kapło. Odsunęłam się i popatrzyłam w górę. Przed chwilą niebo było czyste, a teraz? Teraz było na nim pełno chmur burzowych i na ziemie zaczęło spadać co raz to więcej kropel.
-Oppa, wracajmy, dobrze?
-Dobrze.
Ruszyliśmy szybkim krokiem, i co raz to bardziej zaczęło padać. Kiedy byliśmy w połowie drogi lało tak, że bardziej się chyba nie dało. Byłam przemoczona i co raz to bardziej odczuwałam mój dotychczasowy brak kondycji. W końcu potknęłam się i upadłam na ziemie.
-Taeś idź, ja cię zaraz dogonię.
-Sumy nic ci nie jest?
-Nie, tylko się potknęłam. Idź, zaraz dojdę.
-Nie ma mowy, nie zostawię cię, za chwile będziemy na miejscu.
Wzią mnie na ręce i zaczą szybkim krokiem udał się w stronę domu. Wtuliłam się w niego i zrobiło mi się słabo, więc schowałam twarz w jego zagłębienie pod szyją. Kiedy wysunęłam głowę byliśmy już w mieszkaniu chłopaków. Od razu wszyscy pobiegli do korytarza.
-T-Taeś możesz już mnie puścić.
Postawił mnie na ziemi, a ja chcąc, nie chcąc ledwo co nie upadłam. Powodem tego był przeszywający ból n amoim kolanie. Pewnie sobie je zdarłam. Intuicyjnie popatrzyłam na moje spodnie, które były rozdarte i całe zakrwawionew okolicy prawego kolana. Poczułam na sobie wzrok wszystkich, a więc podniosłam głowę do góry.
-Tae miałeś iść z Sumy na spacer, a nie ją okaleczać.
-Nie to nie jego wina, to przeze mnie. Potknęłam się.
-No dobrze, ale trzeba to opatrzyć. Tae, idź z nią i pomóż jej z tym.-Jimin próbował zachować powagę, ale ja widziałam, że udawał.
Tae znowu wzią mnie na ręce i niczym jakąś księżniczkę zaniósł do swojego pokoju.
wtorek, 10 lutego 2015
Rozdział 7 - Szansa
Hejo.
Nie przeszkadza wam chyba że dodaję teraz nowe rozdziały co 2 dni. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe.
No dobra, znowu się rozpisałam, trzeba się tego oduczyć. No cóż.
Miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-NIESPODZIANKA!!!
Łzy szczęścia zaczęły mi napływać do oczu.
-Sumy, co się stało? Czemu płaczesz?-zapytał z troską w głosie Jimin. Starłam szybko łzy.
-Nic, nie ważne. Ale dzięki za wszystko.
-Nie ma za co młoda.-podszedł do mnoe Rap Mon i obją mnie ramieniem-Ale wiesz dzisiaj balujemy do samego rana.
-Ale my jutro...-oczywiście nie pozwolił mi dokończyć.
-Żadnych ale. Rozmawialiśmy z waszym menadżerem i powiedział, że macie jutro wolne, z resztą my też...
-A poza tym masz dzisiaj urodziny.-V nie dał mu dokończyć.
-A no fakt, zapomniałam.
-Dobra, dobra, może coś zaczniemy robić, bo jak narazie tylko stoimy.-wszyscy popatrzyli się na Sugę, który siedział na kanapie w salonie.
-Wiecie co, pójdę zanieść rzeczy i zaraz przyjdę. Ok?
-Ok-wszyscy odkrzyknęli chórem.
Wyszłam z mieszkania i pobiegłam na górę. Weszłam do mojego pokoju, rzuciłam rzeczy na łóżko i wybiegłam z naszego mieszkania, zamykając je. Kiedy weszłam do salonu wszyscy byli porizsadzani w salonie przed telewizorem.
-Sumy chodź, zająłem ci miejsce.-Tae wskazał wolną przestrzeń koło niego. Poszłam tam i usiadłam podkulając kolana i opierając na nich głowę.
-Nie mówcie, że oglądamy jakiś horror.
-Nie, oglądamy komedie czy coś.
-To dobrze.
Przez cały film siedziałam i patrzyłam bezsensownie na ekran telewizora. Kiedy się skończył wszyscy wstali, a do pokoju wszedł Jin z tortem. Zaczęli mi śpiewać 100 lat, a później wszyscy zjedliśmy tort. Bawiliśmy się w najlepsze, ale w pewnym momencie wyszłam z mieszkania i poszłam na dach budynku. Była tu duża, drewniana huśtawka i kilka roślinek. Podeszłam do huśtawki i usiadłam na niej. Lubię patrzeć na miasto nocą, zwłaszcza, że niebo było dzisiaj bezchmurne i było widać gwiazdy. Siedziałam i patrzyłam w górę, aż obok mnie usiadł Tae. Nawet nie wiem kiedy przyszedł.
-T-Taeś co ty tu robisz? Przestraszyłeś mnie.-popatrzył na mnie z pięknym uśmiechem.
-Lubię tu siedzieć i patrzeć w gwiazdy. Czuję, że dzięki temu mogę pozbyć zmartwień i w ogóle.
-Przyjemnie tu. Zgaduję, że nikt tu oprócz ciebie nie przychodzi?
-Nie. Tylko ja tu siedze, a oni tu przychodzą jak coś ode mnie chcą.
Nastała długa i niezręczna cisza, którą musiałam przerwać.
-U siebie w domu miałam pokój na poddaszu, dzięki temu często wychodziłam przez okno i siedziałam z Hobim na dachu. Jak jeszcze mieszkał koło nas. Jak miałam 13 lat to się przeprowadził z rodzicami, nawet nie zdążyłam się z nim porzegnać.
-Wiesz a ja się zastanawiałem co was łączy i skąd się znacie.
-Jesteśmy przyjaciółmi od dzieciństwa.
-Acha, to zmienia wszystko.
-Co dokładnie, Taeś?
-Dowiesz się w swoim czasie.
-Okey.
I znowu siedzieliśmy w ciszy, tylko tym razem podziwialiśmy gwiazdy. Położyłam głowę na jego ramieniu i przymknęłam oczy. Chciała bym żeby ta chwila trwała wiecznie, ale niestety tak nie było, bo nagle wparował Kookie.
-O tu jesteście. Chodźcie do nas, bo się przeziembicie.
-Już idziemy hyung.
Wstałam i popatrzyłam jeszcze raz w gwiazdy. Tae chyba się nigdzie nie wybierał, więc podeszłam do niego i zaczęłam go ciągnąć za rękę. On był w bluzie, a ja w koszulce na ramiączkach i było mi zimno.
-Oppa wstawaj. Nie daj się prosić.
-No dobrze.
Wstał, a nasze twarze dzieliły milimetry. W pewnym momencie podsuną się i musną swoimi ustami moje. Odszedł i skierował się do wyjścia, a ja dalej stałam w lekkim szoku.
-Nie idziesz?
-I-ide.
Zeszliśmy do ich mieszkania i kiedy zamknęłam zobaczyłam, że chłopcy rozkładają Twistera.
-I po to mnie tu wołałeś Kookieś?
-Nie mów tak do mnie.
-Ale hyung to fajne.
-No dobra. To tak wołałem was po to żebyście z nami zagrali.
-Acha. Ok.
Zaczęliśmy grać. Zabawa była świetna, aż nie spadła na mnie Jessica i Suri. Przepraszały mnie przez godzinę, ale ja cały czas im mówiłam, że nic się nie stało.
-Jestem głodna .
-Nie możliwe Sumy jest głodna.
-Zamknij się Suguś.
-Ej no nie mów tak.
-Ona tak do wszystkich mówi.-naszą kłótnię przerwała nam Jessica.
-Ja też jestem głodny.-Tae złapał się za brzuch.
-Jak jesteście oboje głodni to idźcie sobie coś zrobić.
-Jin hyung miałeś zamówić pizze.
-To ty daj kasę Tae, a ja zamówie.
-Oj no dobra, Sumy chodź.
Poszliśmy do kuchni i Tae zaczą szperać po szafkach czegoś szukając.
-T-Taeś dlaczego m-mnie p-p-p...-nie dał mi dokończyć.
-Pocałowałem?
-T-tak.-spuściłam wzrok i poczułam, że się rumienię.
-No bo wiesz...-zbliżył się do mnie i uniusł moją tważ, tak że dzieliły nas milimetry-kiedy się kogoś kocha to się tak robi.-musną swoimi ustami moje-Kocham cię Sumy.
-Ja ciebie też.
Tae znowu mnie pocałował, już trzeci raz tego wieczoru. Tylko że tym razem ten pocałunek był namiętniejszy. Całowalibyśmy się dalej, gdyby nie chłopcy z Suri i Jessicą.
-Ooo, a więc tak jesteście głodni?-Hobi zaczą się śmiać, a z nim cała reszta. Odsunęliśmy się od siebie.
-Dobra, czepiacie się. Wiecie co, chodźmy coś pooglądać.
-J-już oglądaliśmy.-Jimin aż zataczał się ze śmiechu.
-To jeszcze raz, a teraz się przesuncie.
TaeTae wyszedł z kuchni, a za nim cała reszta razem ze mną. Usadowiliśmy się przed kanapą i Jin włączył film.
~2 godziny później~
Oczy mi się zaczęły same kleić, zwłszcza że byłam wtulona w cieplutkiego Taesia. Film się już dawno skończył więc siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam...
~oczami V~
Siedzieliśmy już chwile i rozmawialiśmy, kiedy zobaczyłem, że Sumy już śpi wtulona we mnie.
-Ciii, patrzcie Sumy śpi.
-Dobra, to wiesz co Tae, zanieś ją do pokoju i wracaj zaraz.-Jimin po prostu czasami mnie wkurzał, jak bym mógł ją tak po prostu zostawić samą w pokoju?
-Wiecie ja też jestem już zmęczony, więc ja też pójdę.-wstałem i wziąłem Sumy na ręce, już miałem wychodzić, kiedy ten idiota znow się odezwał.
-Ale jest dopiero... dobra jest 3 ale jutro mamy wolne.
-Ale ja jestem zmęczony.
Poszedłem do pokoju, położyłem Sumy, przykryłem ją i sam ułożyłem się koło niej od raz zasypiając...
niedziela, 8 lutego 2015
Rozdział 6 - Szansa
Witam. Opowiadanie jeszcze dzisiaj się nie kończy. Nie wiem czy to dobrze czy to raczej źle.
Wiem, że przerywam w takich momentach, ale wedłóg mnie to sprawia, że jest się jeszcze bardziej ciekawym co się dalej stanie..
O i dobra wiadomość nigdzie nie jadę, więc będę dodawać opowiadania co 2 lub 3 dni.
Oj znowu się rozpisałam. Normalnie ja to potrafię się rozpisywać.
A więc miłego czytania ^^...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~oczami Jimina~
-Jimin idź otwórz drzwi.
-Rap Mon ty idź.
-Jimin zepsułeś mi słuchawki...
-No dobra.
Podszedłem do drzwi i je otworzyłem. Tia pewnie dziewczyny. Czekaj, co Sumy robi na podłodze, czekaj Sumy!!!
-Sumy! Wstawaj! Co ci jest?!
-Jimin, Jimin co jest?
Od razu zlecieli się chłopcy. A Tae mnie odepchną.
-Sumy, Sumy wstawaj.-aż wzy zaczęły mu napływać do oczu-Dzwońcie po karetke i do dziewczyn!!!
~oczami Sumy~
Widok białych ścian, coś czego nie cierpie. Ale zaraz czemu w moim pokoju są białe ściany? Nie to nie jest mój pokój. Gdzie ja jestem?
-Hej Sum, już sie obudziłaś.-obróciłam się w stronę głosu, to był Jimin-Długo spałaś.
-H-hej, c-co się stało?
-Nie pamiętasz? Wróciłaś z próby, zadzwoniłaś dzwonkiem, zemdlałaś pod drzwiami, otworzyłem, chłopcy pzybiegli, Tae histeryzował i zadzwoniliśmy po karetkę.
-Acha, a ile spałam?
-Ponad tydzień. Twój organizm jest wyniszczony. Ty w ogóle coś jesz?
-Bardzo żadko.
-No właśnie. Wiesz co ja już muszę lecieć, za chwilę ktoś powinien przyjść.
-Dzięki, cześć.
-Hej.
Jimin poszedł. Jak to się w ogóle stało? Ale chwila z tego co Jimin mówił Tae histeryzował. Ciekawe dlaczego...
-Hej Sumy. Jak mogłaś tak nas nastraszyć?-moje rozmyślania przerwały Suri i Jessica.
-Hej, przepraszam.
-Mogłaś od razu powiedzieć, że się źle czujesz.-Jessica podeszła i usiadła obok na łóżku.
-Przepraszam nie chciałam was martwić.
-Więcej już tak nie rób.-Suri usiadła na krześle, gdzie wcześniej siedział Jimin.
-Dobrze, już nie będę...
Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez długie godziny, aż zrobiło się ciemno i przyszedł nasz menadżer.
-Witam, śpiącą królewnę, nastraszyłaś nas. Mogłem cię wtedy samej nie puszczać. Miałaś szczęście, że chłopcy byli w dormie.
-Dzień dobry, przepraszam za kłopot. Powinnam powiedzieć, że się źle czuję.
-Nic się nie stało, a od kąd wyjdziesz ze szpitala od razu będziemy cię pilnować żebyś normalnie jadła, dobrze?
-Tak.
-To my już musimy iść. Dobra noc i odpoczywaj.
-Dziękuję. Dobra noc.
Kiedy poszli od razu zrobiłam się senna, więc poszłam spać.
W nocy się przebudziłam i zobaczyłam, że ktoś leży przy moim łóżku, ale nie miałam siły żeby zobaczyć kto to.
Rano się obudziłam i ta osoba dalej tu siedziała.
-C-c-co t-ty tu r-robisz Tae?-od razu się przebudził i popatrzył na mnie z bananem na ryju.
-Przyszedłem wczoraj, ale ty już spałaś. Więc tak siedziałem i się na ciebie patrzyłem, tak ładnie wyglądałaś i jakoś tak zasnąłem.
-Pabo, mogłeś iść.
-Ale zostałem.
-Jimin mówił, mi że histeryzowałeś.
-Wiesz...-na te słowa wbił wzrok w podłogę-moja siostra jak kiedyś zemdlała i niestety nie zdążyli dojechać do naszedo domu na czas. O-ona nie żyje.-pojedyńcza łza spłynęła mu po policzku.
-Przykro mi z tego powodu.-podsunęłam się do niego i go przytuliłam-Nie wiedziałam Taeś, ale wiesz co obiecałeś mi po imprezie rano, że mi zrobisz kazanie.
-Nie jest ci potrzebne, wiem to.
Siedzieliśmy przytuleni do siebie, kiedy nagle do sali wpadła reszta BTS. Od razu się od siebie odsunęliśmy od siebie, a chłopcy rozsiedli się po sali.
-Jak się czujesz?-powiedział Jin.
-Już lepiej. Dzięki.
Chłopcy siedzieli u mnie przez 2 godziny i poszli.
Przed dwa tygodnie codziennie mnie odwiedzali na zmianę BTS i dziewczyny. Jak mnie nie było dużo się nie zmieniło, poza tym, że nasz zespół ma nazwę Lover Girls (nie miałam pomysłu na nazwę).
Właśnie się pakowałam, kiedy do mojej sali wpadł jak poparzony J-Hope.
-Hobi co ty tu...-nie pozwolił mi dokończyć, ponieważ zasuną moją torbę i pociągną mnie za ręke do wyjścia. Weszliśm do czarnego minivana.
-Powiesz mi co tu jest grane?
-Dowiesz się jak dojedziemy.
Zawiązał mi oczy i ruszyliśmy. Kiedy samochód się zatrzymał wzią mnie za ręke i zaprowadził do jakiegoś budynku. Weszliśmy po schodach, a później do jakiegoś pomieszczenia i w tedy dopiero rozwiązał opaskę z moich oczu. Byliśmy w mieszkaniu BTS, ale światło było zgaszone i nikogo nie było. Aż w pewnym momencie ktoś zapalił światło i wszyscy wyskoczyli ze swoich kryjówek, krzycząc chórem.
-NIESPODZIANKA!!!
Ogłoszenia II
piątek, 6 lutego 2015
Rozdział 5 - Szansa
Hejo. Za niedługo wyjeżdżam do mojej cioci i z tej racji nie wiem czy będę miała dojście do internetu, więc co za tym idzie raczej nie będę dodawać nowych rozdziałów. Postaram się napisać na telefonie i jak tylko będę mogła to dodam na bloga. Mam nadzieję, że mnie nie zabijecie za to i żeby dalej nie przeciągać życzę miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Co?!?-powiedziałam, a raczej wykrzyczałam równo z Tae.
-No nie słyszeliście.-Kookie z szatańskim uśmiechem jest przerażający.
-Dobra niech wam będzie.
Tae przysuną się do mnie i musną moje usta swoimi. Od razu cała reszta zaczęła krzyczeć, klaskać i w ogóle wiecie jak jakieś dzieci. TaeTae odsuną się i usiadł na wcześniejszym miejscu.
-Zadowoleni?-powiedział do reszty z lekką irytacją.
-Pewnie. To teraz ty Taeyhung.
Graliśmy w butelkę jakąś godzinę, a później rozmawialiśmy.
W pewnym momencie przestałam ich słuchać i oczy zaczęły mi się same kleić.
-Tae nie przeszkadzało by ci to że położe się na twoich nogach?
-Nie, spoczko.
Chyba nie miałam jakoś trzeźwego umysłu, w końcu było grubo po 3, ale nic. Położyłam się na jego nogach i odpłynęłam...
Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno. Usiadłam i zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu. Na pewno nie był to mój pokój. Obróciłam głowę w lewo i zobaczyłam słodko śpiącego Tae. Boże co a tu robię. A no tak z tego co pamiętam to zasnęłam na nim, ale to i tak niczego nie wyjaśnia. Z drugiej strony nic mi to nie przeszkadza. Ale on słodko śpi, aigo. Nagle się poruszył i zaczą otwierać powoli oczy.
-Jak ci się spało?
-Dobrze dzięki, a co ja tu robie?
-Przyniosłen cie tu jak zasnęłaś. Nie miałem serca cię budzić, tak słodko spałaś.
-Dzięki. Chyba już będę szła.
-A właśnie, ty coś w ogóle jesz, jesteś strasznie lekka.
-Jem, często, czasami, no dobra jak jestesm głodna.
-Czyli?
-Dwa, trzy, czasami cztery razy w tgodniu.
-Co?!?
-Dobra Taeś, później do tego wrócimy teraz się śpiesze. Zaraz nasz menadżer przyjedzie po nas.
-Będę czekał, a później ci wyprawie kazanie na temat jedzienia.
-Okey, a Taeś czemu Hobi cię chciał wczoraj zabić?
-A no bo ten, zepsułem jego mp4.
-Acha, to ja już lece pa.
-Pa.
Wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę głosów i w ten sposób doszłam do salonu.
-Hej. Suri i Jessica już poszły?
-Hej i tak poszły przed chwilą.
-Acha, to dzięki za wszystko i ja już idę. Pa.
-Pa.-oni to mają talent do odpowiadania hurem.
Poszłam do drzwi, ubrałam buty i wyszłam. Biegłam po schodach do naszego mieszkania. Kiedy weszłam dziewczyny siedziały na kanapie.
-Hej, już jestem.
-Hej. Suri przełącz.
-O hej. Już, spokojnie Jessica.
-Dobra to ja wam nie przeszkadzam idę wziąść prysznic.
Poszłam do swojego pokoju po ciuchy, a później do łazienki. Ściągnęłam ubrania i weszłam pod prysznic. Szybko się umyłam, ubrałam i uczesałam włosy w koka. Kiedy wyszłam z łazienki dziewczyny siedziały w ttm samym miejscu, więc się do nich dosiadłam. I od razu Suri podała mi telefon.
-Proszę, Suga był przed chwilą i ci to dał.
-Dzięki. Która godzina?
-Coś koło 10:00 a co?
-A nic, menadżer już powinien być...- w tym momencie zadzwonił dzwonek-Pójdę otworzyć.
Podeszłam do drzwi i je otworzyłam, a wnich stał nasz menadżer.
-Dzień dobry dziewczyny.
-Dzień dobry.
-To co gotowe?
-Tak.
Ubrałam buty i zamknęłam mieszkanie, bo wychodziłam ostatnia. Zbiegłam na dół i weszłam za dziewczynami do samochodu. Usiadłam obok Jessici.
-Sumy nie uważasz, że na próbę taneczną nie powinno się malować?
-Jessica, na próbe taneczną? Nigdy w życiu bym się nie pomalowała.
-To czemu jesteś?
-Nie rozumiem.
-Masz różowe usta i długie rzęsy.
-Ale ja mam takie naturalne.
-Acha, w takim razie przepraszam.
-Nie ma sprawy. Dużo osób mi zwracało na to uwagę.
~oczami Tae~
Sumy już wyszła dobre 30 minut temu, więc może powinienem już wstać. No nic. Wstałem i skierowałem się do kuchni, gdzie Jimin i Kookie jedli płatki. Postanowiłem, że też sobie zjem. Podszedłem do szafki, wyjąłem miske i łyżkę i dosiadłem się do nich. Wsypałem płatki, zalałem je mlekiem i zacząłem jeść. Od samego początku patrzyli na mnie jak bym coś im zrobił.
-Hej, co się z wami dzieje. Mam coś na twarzy?
-Nie tylko...-Kookie chciał dokończyć, ale Jimin go szturchną.
-Co tylko? I Jimin zostaw go.
-No bo chodzi o Sumy. Podoba ci się?
Od razu zadławiłem się płatkami. Skąd on takie pytanie wytrzasną?
-Co cie to Jungkook obchodzi. Tak samo mógłbym zapytać o Suri, a tak w ogóle to coś ty wczoraj z nią odwalił jak graliśmy w butelkę?
-N-nic, podsunąłem jej tylko zadanie.
-Wiesz co? Tak samo ja mogłem zrobić.
-Ale nie zrobiłeś.-tym razem odezwał sie Jimin-Dobra Tae zostaw młodego.
-Aish. Wy to jesteście. Idę sobie od was...
~oczami Sumy~
Mamy trening już od 8 godzin i czuję, że zaraz padne.
-Dobra dziewczyny na dzisiaj to koniec, chodźcie to was zawiozę.
Wyszliśmy z wytwórni i wsiadłyśmy do samochodu.
-Chcecie gdzieś jechać, czy od razu do domu?
-Do domu, przebierzemy się i ja z Sumy pójdziemy na zakupy.
-Jessica, a może zamias mnie pójść Suri, ja wolałabym się położyć.
-Okey, Suri nie przeszkadza ci to?
-Nie spoczko.
-To może dziewczyny podwieść was do sklepu, a Sumy zawiozę do domu.
-No dobrze.
Menadżer zawiózł dziewczyny do sklepu, a mnie pod dom. Jak wysiadałam zapytał się, czy dobrze się czuję, na co odpowiedziałam tak, ale skłamałam. Wyczołgałam się z samochodu i zaczęłam wchodzić po schodach. Mniej więcej koło mieszkania chłopaków zaczął mi się rozmazywać obraz, czułam, że nogi mi się same uginają. Podeszłam do ich drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem i w tym momencie zaczęłam się zsuwać, później już tylko ciemność, zemdlałam...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I tutaj koniec rozdziału. Następny dodam za niedługo.
P.S. Na dole pod opowiadaniami są takie cosie do określania opowiadań, w sensie na ile wam się podobały. Jeżeli nie chcecie komentować to przynajmniej to zaznaczcie. Proszeeeeee...
środa, 4 lutego 2015
Rozdział 4 - Szansa
Hejo. Ja mam ferie kto jeszcze je ma?
A więc w miare jak będę miała wenę, będę dodawała nowe rozdziały.
Mam nadzieję, że do tej pory się podobały.
A więc miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Hej, wchodźcie.
-Dzięki.
Weszłam pierwsza i ściągnęłam buty. Skierowałam się za chłopakiem, ktory nam otworzył drzwi. To chyba był salon, w każdym bądź razie ich mieszkanie było urządzone podobnie, z tym wyjątkiem, że oni mieli więcej pokoi.
-Dziewczyny przyszły.
-O super.-podbiegł do mnie Hobi z bananem na ryju i mnie przytulił, po krótkiej chwili się odsuną.-Pewnie nie znacie wszystkich. To jest Jimin, Suga, Jin...-zaczą wymieniać pokolei wskazując każdego-Jungkook i Rap Monster, jego już poznałyście, no a mnie i J-Hopa już znacie.
-Miło mi was poznać, Jessica jestem.
-Ja jestem Suri.
-A ja Sumi.
-To co, może najpierw pooglądamy film.
-Pewnie.
-Ok siadajcie.
Poszłam do salonu i usiadłam na końcu kanapy. Siadłam po turecku i wzięłam poduszkę między nogi. Obok mnie usiadł TaeTae, na kanapie siedział jeszcze Jungkook i Suri. Na podłodze siedziała reszta. Suga włączył film, pewnie myślicie jaki, hmm? Otóż ci palanci włączyli horror. Brawo mój wróg numer jeden, a na dodatek jeszcze zasłonili rolety i było dość ciemno. Od razu jak się tylko zaczą zmieniłam swoją pozycję, podkuliłam nogi i objęłam je rękami, jednocześnie ściskając poduszkę między nogami, a brzuchem. Nawet nie patrzyłam na film, tylko cały czas chowałam głowę między kolana, aż nagle poczułam czyjąś ręke na moim ramieniu. Automatycznie podskoczyłam, obróciłam się i na szczęście był to tyko Tae z zatroskaną miną.
-Sumy nic ci nie jest?-wyszeptał tak cicho, że nawet ledwo ja usłyszałam.
-N n nie, j ja po prostu nie lubie horrorów.
-Jak chcesz to sie do mnie przytul.
Przysunęłam się do niego i wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Słyszałam jak bije mu serce. Nie oglądałam filmu, tylko wsłuchiwałam się w bicie serca V i spoglądałam od czasu do czasu na Kooka i Suri, którzy się szturchali. W pewnym momencie była scena w której chyba ponad połowa głównych bohaterów napadło zombi. Od razu mocniej wtuliłam się w Tae, zamknęłam mocno oczy i czekałam aż się skończy.
~oczami Tae~
Od samego początku filmu Sumy się jakoś dziwnie zachowuje. Pewnie boi się horrorów. Może jakby się do mnie przytuliła to... nie Tae stop, opanuj się, chociarz...
-Sumy nic ci nie jest?-wyszeptałem najciszej jak mogłem, kładąc ręke na jej ramkeniu.
-N n nie, j ja po prostu nie lubie horrorów.
-Jak chcesz to się do mnie przytul.-no to teraz palnąłem, napewno się w ciebie nie wtuli Tae. Głupek ze mnie.
Kiedy tak kłóciłem się sam ze sobą w myślach, ona się podsunęła i wtuliła we mnie. Od razu zrobiłem się czerwony, oby nikt nie zauważył. Siedziała tak cały czas, tylko od czasu do czasu wtulała się mocniej...
~oczami Suri~
Kookie odkąd tylko z nim usiadłam cały czas mnie sturcha, no ale w sumie ja go też.
Sumy od początku filmu dziwnie się zachowuje, w pewnym momencie nawet się przytuliła do TaeTae, a on zrobił się cały czerwony. Chyba coś się szykuje...
~oczami Sumy~
-Sumy, film już się skończył, już są napisy.
-Acha, dziękuję.
Od sunęłam się od niego i dalej usiadłam po turecku. Jimin poszedł zaświecić światło, kiedy zadzwonił dzwonek.
-To pewnie pizza. Jimin weź zapłać, kasa jest na stole w kuchni.
-Okej.
Po krótkiej chwili do salonu wszedł Jimin z czterema pudełkami pizzy. Po co tak dużo, oni chyba nie myślą, że wszyscy to zjemy.
-Proszę.
Obróciłam się w stronę Taehyunga, który trzymał pizze dla mnie.
-Dzięki Taeś.
Zjedliśmy pizze i chłopcy włączyli jakąś grę taneczną. Graliśmy wszyscy po kolei. Ja tańczyłam z Hobim i wygrałam...
~późna noc~
-Która godzina.
-Rap Mon masz zegarek na ręce.
-A no tak. Wow już jest 2. To co gramy w butelkę?
-Tak.
-Okey, Jin podaj tą butelkę, co leży na stole.
Jin podał i zaczęliśmy grę. Suri zaczynała, bo jest najmłodsza z nas wszystkich. Wypadło na Tae.
-Prawda czy wyzwanie.
-Wyzwanie.
-No a więc...-zaczęł się rozglądać po pokoju, Kookie szepną jej coś na ucho,a ona od razu się uśmiechnęła-pocałuj Sumy, ale w usta.
-Co?!?-powiedziałam, a raczej wykrzyczałam równo z Tae...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I to już koniec tego rozdziału. Proszę o komentarze i przepraszam za błędy.
Za niedługo będzie następny...

