Hejo.
Nie przeszkadza wam chyba że dodaję teraz nowe rozdziały co 2 dni. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe.
No dobra, znowu się rozpisałam, trzeba się tego oduczyć. No cóż.
Miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-NIESPODZIANKA!!!
Łzy szczęścia zaczęły mi napływać do oczu.
-Sumy, co się stało? Czemu płaczesz?-zapytał z troską w głosie Jimin. Starłam szybko łzy.
-Nic, nie ważne. Ale dzięki za wszystko.
-Nie ma za co młoda.-podszedł do mnoe Rap Mon i obją mnie ramieniem-Ale wiesz dzisiaj balujemy do samego rana.
-Ale my jutro...-oczywiście nie pozwolił mi dokończyć.
-Żadnych ale. Rozmawialiśmy z waszym menadżerem i powiedział, że macie jutro wolne, z resztą my też...
-A poza tym masz dzisiaj urodziny.-V nie dał mu dokończyć.
-A no fakt, zapomniałam.
-Dobra, dobra, może coś zaczniemy robić, bo jak narazie tylko stoimy.-wszyscy popatrzyli się na Sugę, który siedział na kanapie w salonie.
-Wiecie co, pójdę zanieść rzeczy i zaraz przyjdę. Ok?
-Ok-wszyscy odkrzyknęli chórem.
Wyszłam z mieszkania i pobiegłam na górę. Weszłam do mojego pokoju, rzuciłam rzeczy na łóżko i wybiegłam z naszego mieszkania, zamykając je. Kiedy weszłam do salonu wszyscy byli porizsadzani w salonie przed telewizorem.
-Sumy chodź, zająłem ci miejsce.-Tae wskazał wolną przestrzeń koło niego. Poszłam tam i usiadłam podkulając kolana i opierając na nich głowę.
-Nie mówcie, że oglądamy jakiś horror.
-Nie, oglądamy komedie czy coś.
-To dobrze.
Przez cały film siedziałam i patrzyłam bezsensownie na ekran telewizora. Kiedy się skończył wszyscy wstali, a do pokoju wszedł Jin z tortem. Zaczęli mi śpiewać 100 lat, a później wszyscy zjedliśmy tort. Bawiliśmy się w najlepsze, ale w pewnym momencie wyszłam z mieszkania i poszłam na dach budynku. Była tu duża, drewniana huśtawka i kilka roślinek. Podeszłam do huśtawki i usiadłam na niej. Lubię patrzeć na miasto nocą, zwłaszcza, że niebo było dzisiaj bezchmurne i było widać gwiazdy. Siedziałam i patrzyłam w górę, aż obok mnie usiadł Tae. Nawet nie wiem kiedy przyszedł.
-T-Taeś co ty tu robisz? Przestraszyłeś mnie.-popatrzył na mnie z pięknym uśmiechem.
-Lubię tu siedzieć i patrzeć w gwiazdy. Czuję, że dzięki temu mogę pozbyć zmartwień i w ogóle.
-Przyjemnie tu. Zgaduję, że nikt tu oprócz ciebie nie przychodzi?
-Nie. Tylko ja tu siedze, a oni tu przychodzą jak coś ode mnie chcą.
Nastała długa i niezręczna cisza, którą musiałam przerwać.
-U siebie w domu miałam pokój na poddaszu, dzięki temu często wychodziłam przez okno i siedziałam z Hobim na dachu. Jak jeszcze mieszkał koło nas. Jak miałam 13 lat to się przeprowadził z rodzicami, nawet nie zdążyłam się z nim porzegnać.
-Wiesz a ja się zastanawiałem co was łączy i skąd się znacie.
-Jesteśmy przyjaciółmi od dzieciństwa.
-Acha, to zmienia wszystko.
-Co dokładnie, Taeś?
-Dowiesz się w swoim czasie.
-Okey.
I znowu siedzieliśmy w ciszy, tylko tym razem podziwialiśmy gwiazdy. Położyłam głowę na jego ramieniu i przymknęłam oczy. Chciała bym żeby ta chwila trwała wiecznie, ale niestety tak nie było, bo nagle wparował Kookie.
-O tu jesteście. Chodźcie do nas, bo się przeziembicie.
-Już idziemy hyung.
Wstałam i popatrzyłam jeszcze raz w gwiazdy. Tae chyba się nigdzie nie wybierał, więc podeszłam do niego i zaczęłam go ciągnąć za rękę. On był w bluzie, a ja w koszulce na ramiączkach i było mi zimno.
-Oppa wstawaj. Nie daj się prosić.
-No dobrze.
Wstał, a nasze twarze dzieliły milimetry. W pewnym momencie podsuną się i musną swoimi ustami moje. Odszedł i skierował się do wyjścia, a ja dalej stałam w lekkim szoku.
-Nie idziesz?
-I-ide.
Zeszliśmy do ich mieszkania i kiedy zamknęłam zobaczyłam, że chłopcy rozkładają Twistera.
-I po to mnie tu wołałeś Kookieś?
-Nie mów tak do mnie.
-Ale hyung to fajne.
-No dobra. To tak wołałem was po to żebyście z nami zagrali.
-Acha. Ok.
Zaczęliśmy grać. Zabawa była świetna, aż nie spadła na mnie Jessica i Suri. Przepraszały mnie przez godzinę, ale ja cały czas im mówiłam, że nic się nie stało.
-Jestem głodna .
-Nie możliwe Sumy jest głodna.
-Zamknij się Suguś.
-Ej no nie mów tak.
-Ona tak do wszystkich mówi.-naszą kłótnię przerwała nam Jessica.
-Ja też jestem głodny.-Tae złapał się za brzuch.
-Jak jesteście oboje głodni to idźcie sobie coś zrobić.
-Jin hyung miałeś zamówić pizze.
-To ty daj kasę Tae, a ja zamówie.
-Oj no dobra, Sumy chodź.
Poszliśmy do kuchni i Tae zaczą szperać po szafkach czegoś szukając.
-T-Taeś dlaczego m-mnie p-p-p...-nie dał mi dokończyć.
-Pocałowałem?
-T-tak.-spuściłam wzrok i poczułam, że się rumienię.
-No bo wiesz...-zbliżył się do mnie i uniusł moją tważ, tak że dzieliły nas milimetry-kiedy się kogoś kocha to się tak robi.-musną swoimi ustami moje-Kocham cię Sumy.
-Ja ciebie też.
Tae znowu mnie pocałował, już trzeci raz tego wieczoru. Tylko że tym razem ten pocałunek był namiętniejszy. Całowalibyśmy się dalej, gdyby nie chłopcy z Suri i Jessicą.
-Ooo, a więc tak jesteście głodni?-Hobi zaczą się śmiać, a z nim cała reszta. Odsunęliśmy się od siebie.
-Dobra, czepiacie się. Wiecie co, chodźmy coś pooglądać.
-J-już oglądaliśmy.-Jimin aż zataczał się ze śmiechu.
-To jeszcze raz, a teraz się przesuncie.
TaeTae wyszedł z kuchni, a za nim cała reszta razem ze mną. Usadowiliśmy się przed kanapą i Jin włączył film.
~2 godziny później~
Oczy mi się zaczęły same kleić, zwłszcza że byłam wtulona w cieplutkiego Taesia. Film się już dawno skończył więc siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam...
~oczami V~
Siedzieliśmy już chwile i rozmawialiśmy, kiedy zobaczyłem, że Sumy już śpi wtulona we mnie.
-Ciii, patrzcie Sumy śpi.
-Dobra, to wiesz co Tae, zanieś ją do pokoju i wracaj zaraz.-Jimin po prostu czasami mnie wkurzał, jak bym mógł ją tak po prostu zostawić samą w pokoju?
-Wiecie ja też jestem już zmęczony, więc ja też pójdę.-wstałem i wziąłem Sumy na ręce, już miałem wychodzić, kiedy ten idiota znow się odezwał.
-Ale jest dopiero... dobra jest 3 ale jutro mamy wolne.
-Ale ja jestem zmęczony.
Poszedłem do pokoju, położyłem Sumy, przykryłem ją i sam ułożyłem się koło niej od raz zasypiając...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz