piątek, 30 stycznia 2015

Rozdział 3-Szansa


Annyeong. Co tam u was? Bo ja jestem chora, tak to jest jak się bez czapki chodzi, ale nie ważne.
Macie tutaj trzeci rozdział. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu.
Chyba napiszę następny rozdział jutro.
A więc, żeby nie przeciągać życzę miłego czytania.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Kiedy tylko zobaczył mnie prodycent od razu się uśmiechną. Zaraz po nim zauważył mnie Tae, a później cała reszta. Podeszłam do mikrofonu, który stał na środku sali i czekałam, aż zacznie grać muzyka. Już myślałam, że ucieknę, kiedy dostałam sygnał, że mogę śpiewać. Śpiewałam jak najlepiej umię i patrząc na ich miny wnioskowałam, że im się podoba...

~oczami Tae~

Kiedy weszła od razu wiedziałem, że sobie poradzi, wiecie takie odczucie.
Jak tylko zaczęła śpiewać, od razu zakochałem się w jej głosie. Jeżeli nie będą ją chcieli przyjąć to będę ich namawiał do końca...

~oczami Sumy~

Kiedy skończyłam śpiewać wszyscy zaczęli mi bić brawo.
-Brawo, dostajesz się!-aż wykrzyczał producent wstając.
Od razu po słowach producenta podbiegł do mnie Tae z Hobim i mnie podrzucili. Normalnie wariaci. Producent wyszedł z sali i po chwili wrócił z Jessicą i jeszcze jakąś dziewczyną.
-No dziewczyny stworzymy z waszej trójki niezły zespół. Chodzcie pójdziemy podpisać kontrakt.
Wyszłyśmy z sali i za producentem podążaliśmy w zupełnie nieznanym nam kierunku. Doszłyśmy do sali konferencyjnej gdzie na stole leżała fioletowa teczka.
-Siadajcie. Proszę macie tu dokumenty do podpisania.-podpisałyśmy kilka papierów, po czym do sali wszedła jakaś pani i zabrała teczkę-No dobrze dziewczyny to będzie tak. Każda z was będzie posiadała imię sceniczne, ty Sumy będziesz liderką i twoje imię sceniczne to Amber,. Jessica twoje imię sceniczne to Luna, a ty Suri będziesz Krystal. Okey, to są wstępne informacje. Już od dzisiaj będziecie mieszkać razem, adres wam za chwilę podam. Mjeszkacie w jednym domu z BTS, tylko, że wy na drugim piętrze. Wieczorem, gdzieś tak o 17:00 wpadnie do was menadżer powie wam wszystko o próbach, a teraz już możecie iść i widzimy się jutro.
Dostałyśmy adres i to na dzisiaj raczej tyle. Wyszłam z wytwórni, a pod nią czekała moja mama.
-Hej Sumy. Przywiozłam twoje rzeczy.
-O dziękuję. Mamo możesz już jechać poradzę sobie. Pa.
-Papa, tylko czasami dzwoń.
-Dobrze pa.
Poszłam z Jessica do jej domu po rzeczy, a później poszłyśmy po Suri i razem poszłyśmy do naszego nowego "domu".
Budynek był duży i nawet ładny. Otworzyłam drzwi i weszłam pierwsza. Schodów było nie dużo. Na drugim piętrze były jedne drzwi i schody prowadzące wyżej. Otworzyłam drzwi i weszłam do mieszkania, a za mną Suri i Jessica. Był tu duży salon z kanapą i telewizorem, kuchnia z jadalnią, duża łazienka i trzy pokoje z garderobami. Ja wzięłam ten na końcu. Nie miałam dużo żeczy, tylko jedną walizkę, laptopa i gitarę, ale musiałam się rozpakować. Dużo czasu mi to nie zajęło, jakieś 30 minut. Kiedy już się rozpakowałam poszłam do saonu, żeby zobaczyć co jest w telewizji, ale mój kierunek zmienił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i po drugiej stronie zobaczyłam Tae.
-Hej Taeś.
-Hej, zapraszamy was na imprezke.
-Serio dzięki, tylko nasz menadżer ma przyjść około 17:00.
-To przyjdźcie jak pójdzie ok?
-Ok. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.-szczerze to Tae ma wyczucie czasu.
-Kto to był?
-O boże Suri, przestraszyłaś mnie.
-To kto to był?
-Taeś, to znaczy Taeyhung z BTS. Zapraszają nas później na impreskę.
-Acha okey.
Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Sięgnęłam po pilota, włączyłam jakiś program z piosenkami i poszłam po laptopa. Postanowiłam odpalić fejsa i zobaczyć co się dzieje. Oczywiście skłamałabym mówiąc, że nie miałam żadnych zaproszeń. A kto mnie zaprosił? Kim Taeyhung. Przyjęłam i po niecałych 5 sekundach od razu do mnie napisał.
"Hej"
"Hej, co tam?"
"A nic, chłopcy się kłucą."
"O co?"
"O to co będziem robić i w ogóle. A co u ciebie?"
"Też nic dziewczyny się rozpakowywują."
"Acha. Wiesz co ja już muszę lecieć, bo Hobi mnie zaraz zabije."
"Czemu?"
''Później ci powiem."
I tak zakończyłam rozmowę. Dziweczyny właśnie skończyły się rozpakowywać. Popatrzyłam na zegarek, 16:00.
-Wiecie ja idę się wykompać i chyba zacznę już się przygotowywać na później.
-Okey, ja później. Suri ty na końcu.
-Czemu?
-Jakoś tak wyszło.
Poszłam do pokoju po ręcznik i inne takie. Weszłam do łazienki, rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Stałam tam chyba 10 minut i w końcu wyszłam. Przepasałam się ręcznikiem, wysuszyłam włosy, ułożyłam je i zrobiłam lekki makijaż. Z łazienki poszłam prosto do pokoju i stanęłam przed moją garderobą, zastanawiając się co ubrać. W końcu wzięłam krótkie, jasnodżinsowe spodenki, czarną koszulę w kratę, bez rękawów i morskie Converse. Popatrzyłam na gitarę i ona aż się prosiła, żeby na niej zagrać. Usiadłam na łóżku i zaczęłam grać, długo nie grałam, bo po chwili zadzwonił dzwonek i do naszego mieszkania wszedł menadżer. Skierowałam się do salonu, gdzie wszyscy byli.
-No to jesteśmy w komplecie. To tak ja nazywam się Yang i jestem waszym menadżerem. Będę was zawoził na różne imprezy i w ogóle. Ale tak jutro o 10:30 będę czekał na dole i zawiozę was na próby. Tylko jutro tak późno, bo wiem, że idziecie do chłopaków. To może.. hmm, to by było na tyle. Do zobaczenia.
-Do widzenia.
Rozglądnęłam się w poszukiwaniu mojego telefonu, tak był na kanapie.
-To co idziemy?-wzięłam telefon i podeszłam do nich.
-Pewnie ja już jestem gotowa. A ty Suri?
-Ja też.
-Ja zamknę dom wy już idźcie.
Zamknęłam mieszkanie, a klucz schowałam do kieszeni. Zbiegłam po schodach i dogoniłam dziewczyny. Zadzwoniłyśmy dzwonkiem, a drzwi otworzył nam wysoki chłopak w blond włosach zaczesanych na bok  pięknych ciemnych oczach...

~~~~~~~~~~~~~

Koniec ^^.
Komy, komy, komy. Piszcie prosiem. Zawsze to jakaś motywacja, żebym pisała dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz