To opowiadanie kończy się na 14 rozdziale. To jest przed ostatni.
No to Hope you like it ^^
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spałam smacznie, aż nagle poczułam jakb ktoś coś na mnie wylał. Na początku myślałam, że to sen, ale po chwili się okazało, że to niestety rzeczywistość.
Otworzyłam oczy, a nad łóżkiem stał Rap Mon i Jimin.
-ŻYCIE WAM NIE MIŁE?!
Wstałam jak poparzona i poszłam do łazienki. Nabrałam do miski wody i wyszłam po cichu z łazienki, a ci debile dalej tam stali. Podeszłam po cichu i całą zawartość miski wylałam na nich. Automatycznie przestali się śmiać, a po chwili z szyderskimi uśmiechami obrócili się w moją stronę, po czym Rap Mon wzią mnie na ręce i pobiegł w stronę jeziora.
-Nam Jon! Puść mnie w tej chwili!-biłam go, ale to nic nie dawało.
-Oj nie. Kara musi być. Jestem od siebie starszy i musi być jakiś szaczunek.
-Tae! Pomocy!
-On cię nie uratuje, Jimin go zatrzymał.
Próbowałam się wyrwać, ale po chwili byłam już w wodzie. Nie mogłam złapać oddechu, a miejsce do którego wrzucił mnie Nam było zdecydowanie za głębokie. Prosto ujmując, topiłam się.
Zobaczyłam biegnącego Tae, który wskoczył do wody i do mnie podpływał.
-Sumy, nie zamykaj oczu, słyszysz?-to były ostatnie słowa, później już tylko ciemność.
~oczami Tae~
Kiedy już wyminąłem Jimina, od razu pobiegłem nad jezioro. Usłyszałem krzyki, później plusk i znowu krzyki, ale tym razem tak jakby ktoś się topił. Od razu przyśpieszyłem i po chwili byłem nad jeziorem.
Nam patrzył się w wodę, gdzie Sumy się topiła. Od razu wskoczyłem do wody i popłynąłem ją ratować.
-Sumy, nie zamykaj oczu, słyszysz?-zdążyłem tylko to powiedzieć i straciła przytomność.
Szybko wybiegłem z nią z wody i położyłem na mostku. Zrobiłem jej usta usta, a później zacząłem masarz serca. Kiedyś zdawałem pierwszą pomoc, więc wiem jak postępować w takich przypadkach.
Powtarzałem tą czynność już trzeci raz, a łzy co raz to bardziej napływały mi do oczu. Kiedy miałem już zaczynać czwarty raz, ona zaczęła nabierać łapczywie powietrza.
Tak uratowałem jej życie.
Od razu przysunąłem się bliżej i ją przytuliłem.
~oczami Sumy~
Nagle mogłam oddychać. Zaczęłam łapczywie nabierać powietrza do płuc.
Kiedy mój oddech powoli wracał do normy Tae mnie przytulił. Zobaczyłam na jego twarzy łzy i po chwili zaczęłam zaczynać kojarzyć fakty. Wtedy Nam do mnie podszedł.
-S-Sumy, bardzo cię przepraszam. J-ja nie...
-Skończ hyung. Mało co jej nie utopiłeś! Nie zbliżaj się do niej!-Tae od razu się wcią, nie dając mu dokończyć.
-Taeś spokojnie. Nic się nie stało, żyję i to dzięki tobie. Nie gniewaj się na niego i na mnie też.
-No dobrze. Przepraszam hyung.
-Nie no spoko, ale teraz trzeba ją zaprowadzić i dać jej coś ciepłego do picia.
-Spokojnie Nam, dam sobie radę.
Powoli wstałam, aż nagle straciłam równowagę i wpadłam w ramiona Tae.
-No ja już widzę jak sobie poradzisz. Kotek nie dyskutuj, ja cię zaniosę.
-No dobrze.
Wzią mnie na ręce, a ja schowałam swoją głowę pod jego szyją.
Poszliśmy w stronę domku, miałam całe mokre ciuchy, jak z resztą Tae.
Kiedy weszliśmy na podwórko, wszyscy siedzieli na tarasie i jedli śniadanie. Jak nas tylko zobaczyli podbiegł do nas Jin z Hobim.
-C-co się stało Sumy?-z wyrazu twarzy Jina można było zobaczyć strach-I dlaczego płakałeś Tae?
-Ja nie płakałem.
-Mhm, słyszałam.-cmoknęłam go w policzek i zwróciłam się do chłopaków-Nic się nie stało, po prostu bawiliśmy się, ja się zaczęłam topić, a Taeś mnie uratował.
-No dokładnie, uratowałem ją. Ale teraz idziemy się przebrać.
Poszliśmy, a raczej on poszedł ze mną na rękach do naszego pokoju. Posadził mnie na łóżku i powiedział żebym się przebrała, a on idzie do łazienki. Zrobiłam tak jak chciał i po chwili byłam przebrana. Sięgnęłam po swój telefon. Na wyświetlaczu była godzina 12. Włączyłam galerię i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Po chwili Tae wyszedł z łazienki.
-Dobra to teraz zaniosę cię na śniadanie.
-Mhm no już na pewno dam się zanieść, a po drugie chyba obiad. O i mogę już sama chodzić, czuję się świetnie.
Tae odsuną się trzy kroki od łóżka.
-No już to przyjdź do mnie, bez upadku, to pzwolę ci samej chodzić.
-Okey.
Wstałam i od razu zaczęło mi się kręcić w głowie. Straciłam równowagę i od upadku uratował mnie Tae.
-Dobra, sama widzisz. No już wskakuj na plecy.
Weszłam na plecy i zaczęliśmy schodzić. Kiedy tylko zeszliśmy na dół Nam spóścił głowę. Powiedziałam, że nic się nie stało i zjedliśmy śniadanio/obiad.
Po tym, wszyscy poszli nad jezioro z wyjątkiem Tae, który się uparł, że zostanie, a ja poszłam spać...
Jak zwykle świetne :3 Bardzo się cieszę, że było więcej Jimina, bo po prostu kocham. Ja też prowadzę swój blog ze scenariuszami, ale nieco innymi niż twoje. I czy mogłabym zamówić scenariusz z Jiminem?
OdpowiedzUsuńPewnie, z chęcią napiszę. I zerknę na twojego bloga. Spodziewaj się mnie ^_^.
UsuńP.S. dzięki za komentarze.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńZa komentarze nie dziękuj, bo nic trudnego je napisać, a w ogóle one ci są po prostu przeznaczone, bo nie łatwo natrafić na blog ze świetnymi scenariuszami takimi tak twoje. Jeśli innym się nie podobają to niech nawet cię nie krytykują, bo będą mieli do czynienia ze mną. I dziękuje za to, że postanowiłaś przyjąć moje zamówienie :3
UsuńKomawo ^^
UsuńNie ma za co ^^ Piszę tylko prawdę i to co myślę :3
UsuńJak zwykle świetnie ;3 bardzo lubię czytać twoje opowiadania :* życzę ci dużo wen ♥
OdpowiedzUsuńzapraszam też do mnie ;) dopiero zaczynam ----> http://www.jiminiepabo.blogspot.com/