Annyeong. Opowiadanie będzie tym razem z Jiminem. Mam nadzieję, że poprzednie się podobało i życzę miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Nareszcie, gdzie byłeś? Czekam na ciebie od 10 minut.
-Spokojnie kotuś, miałem coś do załatwienia.
-A co mianowicie?
-Zobaczysz.
Było już ciemno, a my idziemy nieoświetloną ulicą. Co raz to bardziej się boję. Nie wiem po co i gdzie tędy idziemy. Nagle się zatrzymaliśmy, a on wyciągnął pistolet i przyłożył mi do brzucha.
-Ale, ale, c co ty robisz?
-Jakby to powiedzieć? Pozbywam się ciebie.
-Ale dlaczego co ja ci zrobiłam?
-Znudziłaś mi się, a więc żeby nie przeciągać dozobaczenia...
Poczułam ból przeszywający mój brzuch. Zobaczyłam jak on ucieka i ktoś do mnie podchodzi, później już tylko ciemność...
Oślepiająca biel szpitalnych scian i dźwięk jakiś urządzeń.
-Hej obudziłaś się już. Spałaś dobre 2 tygodnie. Masz szczęście, że tamtędy przechodziłem.
-Hej. Dziękuję.
Mój głos był bardzo zachrypnięty. Pewnie dlatego że tak długo byłam nieprzytomna.
-Nie ma sprawy, a tak w ogóle to jestem Jimin, pewnie mnie znasz jestem jednym z Bangtan. A ty jak się nazywasz?
-Nie za bardzo cię kojarzę i jestem Hera.
-Ładnie. A kto ci to zrobił?
-Mój były, niestety
-Bardzo mi przykro. Wiesz ja już muszę iść, ale w telefonie zapisałem ci swój numer. Później zadzwonię. Pa
-Pa.
Zostałam sama na sali, bo kto niby miał by przyjść? Moi rodzice nie żyją, od jakiś 2 lat i nie mam rodziny...
~miesiąc później~
Codziennie przychodzi do mnie Jimin i cała reszta BTS rozmawiają ze mną i ogólnie mnie pocieszają.
Około 18:00 poszli wszyscy, z wyjątkiem Jimina.
-Już za 3 dni cię wypisują.
-Wiem Jimin. Tylko ciekawe gdzie teraz zamieszkam.
-Dlaczego?
-Wcześniej mieszkałam z chłopakiem i tam były moje rzeczy, a on pewnie myśli, że nie żyję i wszystkie moje ubrania wyżucił.
-Nie martw się tym, naprawdę.
-No dobrze.
-Wiesz ja już będę szedł.
-Nie ma sprawy, dziękuję. Jest już 18:00 powinieneś już dawno pójść.
-To do jutra. Cześć.
-Cześć.
Zaraz po nim przyszła do mnie pielęgniarka, dała mi jakieś tabletki, a zaraz później poszłam spać.
~3 dni później~
-No nareszcie się obudziłaś. Proszę ubierz się w to i idziemy.-wręczył mi reklamówkę, w której były ubrania.
-Dziękuję, a gdzie idziemy?
-Zobaczysz, a teraz idź się ubierać.
Poszłam do łazienki i wyciągnęłam z reklamówki jasno-dżinsowe, krótkie spodenki, czarną koszulę bez rękawów i czerwone Converse. Boże on musiał na to wydać fortunę. No nic, ubrałam się i wyszłam.
-Wyglądasz ślicznie.
-Dziękuję, ale to musiało kosztować fortunę.
-Ty chyba nie wiesz ile ja zarabiam.
-No raczej nie. A więc gdzie idziemy?
-Zobaczysz.
Wyszliśmy ze szpitala i wsiedliśmy do dużego czarnego busa. Jechaliśmy niecałe 20 minut, a kiedy wysiedliśmy poczułam, że zakłada mi opaskę na oczy.
-Yay, pabo co ty robisz.
-Nie chcę żeby niespodzianka się wydała.
-No dobrze, ale mnie nie zabij.
Weszliśmy do jakiegoś budynku, a później prawdopodobnie do windy, po czym wysiedliśmy i weszliśmy chyba do jakiegoś mieszkania. Poczułam, że opaska się zsuwa z moich oczu i zobaczyłam ciemny pokój.
-Niespodzianka!
Światło nagle się zaświeciło i wszyscy wyskoczyli ze swoich kryjówek.
-Będziesz z nami mieszkała. Menadżer nie ma nic przeciwko i pokój jest gotowy.-obróciłam się w stronę Jimina i rzuciłam mu się na szyję. Chwilę tak staliśmy, po czym się odsunęłam i pocałowałam go w usta-A to za co?
-Za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Jimin ja się chyba w tobie zakochałam.
-Ja wiem napewno, że się w tobie zakochałem.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też Hera.
-Hej my tu jesteśmy.-odciągną nas od siebie maknae.
-Przepraszam. Dziękuję wam wszystkim.
Nie obeszło się oczwiście bez przytulania i imprezy. Gdzieś tak około 23:00 wyszłam z mieszkania i skierowałam się schodami na górę, na dach. Na dachu była duża drewniana huśtawka. Podeszłam bliżej i zobaczyłam Jimina.
-Często tu przychodzę. Lubię tu siedzieć, jest tak cicho i przyjemnie.
Usiadłam i wtuliłam się w niego.
-Nie dziwię się, jest tu pięknie.
Nastała niezręczna cisza.
-Pewnie zastanawiałaś się gdzie cię wywiozę?
-Szczerze nie lubię już niespodzianek, ale ta była najlepsza na świecie. Obiecasz mi coś?
-Co?
-Zostaniesz już na zawsze ze mną i nigdy mnie nie skrzywdzisz?
-Nigdy cię nie opuszczę. Zapamiętaj, kocham cię i nigdy cię nie skrzywdzę.
-Ja ciebie też kocham.
Siedzieliśmy tak długo, aż w pewnym momencie zasnęłam i czułam, jak ktoś mnie niesie. Kiedy się obudziłam zobaczyłam obok siebie Jimina. Teraz już napewno wiem, że się w nim zakochałam...
Świetne! Jiminnie tak bohater ^^ Uwielbiam Cię ! ^^
OdpowiedzUsuńNo w końcu ktoś musi być bohaterem xD. I bardzo dziękuję, oraz chcę powiedzieć, że również cię uwielbiam za twoje opow. *-*
Usuń