W sumie miałam nowy napisać dopiero za tydzień, ale mnie jakoś tak natchnęło ^^.
Miłego czytania.....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kiedy tylko weszłam do klasy dostałam mokrą gąbką w twarz, a od kogo? Od naszego klasowego błazna, Jo.
-Pabo... Co ty wyprawiasz?!?-krzyczałam na niego bo rzucił we mnie gąbką. Wy byście nie krzyczeli?
-Oj no przepraszam. Na żartach się nie znasz?-troche się przestraszył, ale i tak jest idiotą.
-Na takich nie.-obróciłam się na palcach i poszłam usiąść w swojej ławce obok mojej przyjaciółki.
-Co ty taka nie w sosie?-zapytała z lekkim sarkazmem w głosie-czyżbyś się pokłóciła z twoim Kookiem?
-Nie, ale co ty byś powiedziała na to, że wchodzisz do klasy i dostajesz gąbką w twarz?!
-Dobrze, dobrze. Już spokojnie. Nie bulwersuj się tak.
Naszą rozmowę przerwał dzwonek i nasza pani wychowawczyni, która miała ponurą twarz.
-Kim Mitchell, weź swoje rzeczy i chodź ze mną.
Wzięłam swoją torbę i wyszłam na korytarz. Pani Min (bo tak właśnie nazywała się moja wychowawczyni) zaprowadziła mnie do gabinetu dyrektora. W środku była jakaś policjantka.
-Bardzo mi przykro, ale twoi rodzice mieli wypadek i niestety nie przeżyli.
Te słowa uderzyły we mnie jak grom z jasnego nieba. W głowie miałam tysiąc pytań, ale jedno najważniejsze : GDZIE JA TERAZ BĘDĘ MIESZKAŁA?
-Zamieszkasz ze swoim bratem, nie mamy innego wyjścia. Zawiozę cię do domu i się spakujesz, a później zawiozę cię do twojego nowego domu.
Ten dzień zapowiadał się tak pięknie, ale dlaczego to właśnie mnie spotkało...
~~*~~
Kiedy weszłam do swojego nowego pokoju rzuciłam walizkę i usiadłam na parapecie. Wpatrywałam się w jakiś punkt za oknem, nawet nie pamiętam gdzie. Siedziałam tak nieruchomo przez cały dzień, a wieczorem do mojego pokoju wszedł mój brat.
-Mitchell... wiem, że ci teraz ciężko, ale musisz jeść. Proszę chodź ze mną do kuchni. Właśnie jemy kolacje.
Patrzyłam chwilę na niego, a on wyciągną do mnie rękę żebym wstała.Wiedziałam, że mu też jest ciężko, ale on nigdy nie mówił o swoich uczuciach. Nie wiem dlaczego, ale wolał się zamknąć w sobie.
-Dobrze, tylko się przebiorę.
-Ok, tylko zaraz przyjdź.-powiedział z uśmiechem i wyszedł.
Tak naprawdę nie miałam zamiaru tam iść, ale wiem, że jest zdolny mnie tam wziąć siłą. Otworzyłam walizkę i wyciągnęłam z niej czarny t-shirt i rurki. Szybko się ubrałam i poszłam do kuchni, gdzie siedziała cała siódemka. Jungkook od razu wstał i mnie przytulił.
-Jak się czujesz?-powiedział kiedy tylko się odsuną.
-Już lepiej, musiałam przemyśleć kilka spraw-ta odpowiedź chyba go uspokojiła.
-Siadaj, masz tu kimichi-tym razem odezwał się Tae
-Dziękuję.
Chłopcy cały czas mnie rozśmieszali. Opowiadali mi kawały, wygłupiali się i mówili, że zawsze mogę na nich liczyć. Dzięki nim na moich ustach zawitał uśmiech.Popatrzyłam na zegarek i stwierdziłam, że jest już późno.
-Już późno. Dobranoc.
-Dobranoc-odpowiedzieli wszyscy chórem.
Po chwili leżałam w swoim łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. W nocy męczyły mnie koszmary, aż w końcu wyrwałam się z tego snu i chyba wrzeszczałam, bo nawet nie minęła minuta i wszyscy byli już w moim pokoju. Podszedł do mnie Kookie, a ja go od razu przytuliłam i po moim policzku spłynęła łza.
-Zostaniesz ze mną?
-Pewnie, idź już spać.
Położyłam się i próbowałam zasnąć. On tylko gładził mój policzek aż wreszcie zasnęłam.
Resztę nocy przespałam spokojnie czując ciepło Jungkooka...
~~*~~
Rano obudził mnie Kookie, który najwyraźniej miał iść do szkoły.Kiedy zobaczył, że wstałam od razu do mnie podszedł.
-Moja śpiąca królewna nareszcie się obudziła. Jak ci się spało.
-Od kiedy byłeś przy mnie od razu lepiej.
-Już na zawsze z tobą zostanę...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i na tym rozdziałem się kończy. Mam nadzieję, że się wam spodobało.
Następne powinnam napisać do tygodnia.
Do zobaczenia...^^

Proszę o więcej takich opowiadań z Jungkookiem PS opowiadanie jak zawsze śliczne
OdpowiedzUsuń