czwartek, 11 czerwca 2015

With every heartbeat-rozdział 1

Annyo!
Dzisiaj oddaje wam pierwszy rozdział opowiadania dla Gabrysi Wojtanowskiej (wybacz jeśli przekręciłam nazwisko)

HOPE YOU LIKE IT!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dzisiaj zapowiadał się kolejny nudny dzień w szkole.
Jak co rano wstałam, poszłam do łazienki, żeby odbębnić poranne czynności. Później musiałam ubrać swój kiczowaty mundurek, zjadłam śniadanie i wyszłam do szkoły.
Chodziłam do szkoły dla bogatych dzieciaków i gwiazd, ale nie ruszało mnie to w ogóle. Niektórzy by się pewnie podniecali, ale nie ja, no np wszystkie dziewczyny latają za chłopakami, bo są niby ładni, ale nie według mnie.
-Aish! Uważaj jak chodzisz. Pabo!-przed szkołą wpadłam na jakiegoś chłopaka, przez co upadłam na ziemię zdzierając sobie przy tym kolano, a z powodu tego, że miałam słabą krzepliwość krwi, to moje kolano od razu było całe nią upaciane.
-Prze-przepraszam, chodź zaprowadzę cię do pielęgniarki.-wyciągną rękę w moją stronę, ale ja sama wstałam. Już chciałam iść, ale poczułam jak ktoś bierze mnie na ręce.-Głupia, tylko pogorszysz i nie próbuj się wiercić, silny jestem. O i mam na imię JeonGuk, ale wszyscy na mnie mówią Jungkook. A ty?
-Han Min Kyo. Ale ci co mnie znają to mówią na mnie Kyo.-wymamrotałam obrażona, niech wie że mam na niego focha. A co? Nie wolno mi?
Po chwili byliśmy już pod gabinetem pielęgniarki. Jungkook zapukał i weszliśmy do środka. Posadził mnie na krześle i staną w rogu gabinetu. Chyba będzie na mnie czekał.
-Masz słabą krzepliwość krwi?-od przyglądania się jemu wyrwał mnie głos pielęgniarki, na co skinęłam głową. 
Przemyła mi ranę, założyła opatrunek i owinęła to bandażem.
-Owinęłam ci tak dla bezpieczeństwa, ale w razie czego to powinnaś się zgłosić do lekarza i powinnaś na siebie uważać.
-Dobrze, dziękuję.-zaczęłam wstawać, ale mój „kolega” znowu mnie wziął na ręce-Um, co ty robisz?
-No jak to co? Znoszę cię do klasy, z tego co pamiętam to jesteśmy w jednej klasie.
-Serio?!
-No tak.
-Acha, ale wiesz, chyba wolałabym żebyś niósł mnie na plecach.
-Ok.
A więc przeniosłam się na plecy i po chwili byliśmy pod klasą.

~*~

Dzień miną spokojnie, oprócz tego, że cały czas Kookie mnie nosił na plecach. Oczywiście do domu też mnie zaniósł.
-No to dzięki za wszystko, pa.
-Przyjdę jutro po ciebie.
-Um, nie trzeba.
-Trzeba, trzeba. Pa!
I pobiegł w swoją stronę.
Weszłam do domu i od razu usłyszałam jak ktoś tłucze się w kuchni. Weszłam do środka i zobaczyłam mojego starszego brata, który coś gotował. Usiadłam przy stole i odchrząknęłam.
-O już jesteś. Co ci się stało?
-Yyy, wpadłam przed szkołą na jednego chłopaka i zahaczyłam kolanem o chodnik. Oczywiście wydarłam się na niego, a on w zamian nosił mnie wszędzie przez cały dzień.
-C-co? To nie możliwe.
-Czemu?
-No bo po tym… wiesz, to do chłopaków się nawet nie zbliżasz.
-Ale ja go nawet lubię, wiesz?
-No ok. Chcesz obiad?-mój brat i to jego błyskawiczne zmienianie tematów rozmowy.
-Tak.

~*~

Po obiedzie poszłam do swojego pokoju. Oczywiście najpierw ściągnęłam mundurek, a później wzięłam się za odrabianie zadania.
Kiedy wszystko skończyłam, było około 21, więc poszłam wziąć prysznic i spać.

Oczami Kooka

Przez cały dzień  myślałem o Kyo, co nie umknęło uwadze moich hyungów. Już kilka razy mnie upomnieli, że podczas próby czegoś zapomniałem...
-Kook!-momentalnie się ocknąłem. Byłem na próbie w wytwórni.
-Um, przepraszam.-zacząłem się kierować do wyjścia z sali.
-Gdzie idziesz?
-Przewietrzyć się, zaraz wracam.
Wyszedłem z wytwórni i usiadłem na schodach przed nią. Było już po 21, więc słońce już dawno zaszło i na niebie było milion gwiazd. Po chwili dosiadł się do mnie Jimin hyung.
-To co młody, kiedy ją zaprosisz na randkę?
-C-co, skąd ty?
-Widać że się zakochałeś. Zawsze jesteś skupiony i wyprowadziłeś z równowagi Nam Joona hyunga, a to nawet mi i Tae się nigdy nie zdarzyło.
-Um, przepraszam.
-Nie no spoko, ale może już chodźmy i błagam cię skup się.
-Dobrze hyung.
Wstaliśmy z chodnika i poszliśmy do wytwórni.

Oczami Kyo

Rano obudziłam się nadzwyczaj wyspana. Od razu poszłam do łazienki. Po wszystkich porannych czynnościach poszłam do kuchni, gdzie spotkałam całą rodzinkę.
Podczas jedzenie zadzwonił dzwonek, więc rzuciłam szybkie "dozobaczenia" i pobiegłam do drzwi. Po drugiej stronie stał Kookie. Uśmiechnęłam się, na co on zrobił to samo.
-HejCiastek.
-Hej. Jak noga?
-Um okej.
-A ok. O mam coś dla ciebie.-sięgną do plecaka i wyciągną błękitne pudełeczko. Otworzył je, a w środku była srebrna bransoletka z zawieszką w kształcie połówki serca.-Daj rękę.
-A-ale ja nie mogę jej przyjąć.
-Możesz, możesz.-wziął moją rękę i założył bransoletkę. Przyjrzałam się jej i zauważyłam, że jest na niej napisane "together". Po chwili podniósł swoją rękę z taką samą bransoletką, ale na jego było napisane "forever". Uśmiechnęłam się i rzuciłam mu się na szyję.
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Kocham cię Kookie...



2 komentarze:

  1. Opowiadanie te jest bardzo ciekawe i dlatego czekam na następną część ^^ Życzę ci weny ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie ^_^
      Postaram się dodać do końca tygodnia bo w sobotę już jadę na obóz i wracam dopiero 7 lipca

      Usuń